Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (27 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (24 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (23 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (22 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (20 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (17 pkt.)
  • 7 .Cracovia (17 pkt.)
  • 8 .Radomiak (16 pkt.)

Piłkarze Lecha Poznań w Kazachstanie

Dla piłkarzy poznańskiego Lecha środa stała pod znakiem podróży – Poznań opuścili przed godz. 8, w Tałdykorganie byli ok. godz. 23 miejscowego czasu. W czwartek Lech zagra rewanż z Żetysu.

To najdłuższa wyprawa pucharowa w historii polskiego futbolu. Lech miał wyjątkowego pecha, bo jeżeli wyeliminuje rywala z miasta położonego tuż obok granicy kazachsko-chińskiej, to już za tydzień czeka go kolejna daleka wyprawa. Tym razem nad Morze Kaspijskie, do azerskiego miasta Lenkoran położonego tuż przy granicy z Iranem. Dopiero ewentualne przejście tych dwóch rywali być może pozwoli poznaniakom na starcie z rywalem z bliższych okolic.

Lech zrobił wszystko, aby piłkarze nie musieli w Kazachstanie przechodzić aklimatyzacji i aby nie dosięgnął ich tzw. jet lag, czyli zespół nagłej zmiany czasowej. Między Polską a Kazachstanem są cztery godziny różnicy, ale Lech wszystko będzie robił tak, jakby przebywał w kraju. Piłkarze pójdą więc spać ok godz. 3 nad ranem miejscowego czasu, a spać będą prawie do południa. - Zasłonią kotary w oknach i nie będzie problemu. Później zjedzą śniadanie, a przed meczem tylko lekką przekąskę - mówił trener "Kolejorza" Mariusz Rumak. Po spotkaniu, czyli ok. godz. 17 polskiego czasu, lechici wrócą do hotelu, zjedzą obiad i wyruszą z powrotem do Polski. Najpierw czeka ich czterogodzinna podróż autokarem do Ałmaty, później ponad sześć godzin w samolocie do Poznania. W stolicy Wielkopolski powinni  się zameldować w piątek nad ranem.

Reklama

"Kolejorz" wziął ze sobą kucharza i wszystkie produkty żywnościowe. Piłkarze dostaną nawet wodę w hotelu do płukania ust po myciu zębów. - Tu nie chodzi o to, że nie ufamy Kazachom, ale chcemy, by zawodnicy odżywali się tak samo, jak w Polsce. Jesteśmy w okresie przygotowawczym do sezonu, a to kluczowy moment. Chcemy więc ograniczyć jakikolwiek przypadek do minimum - mówił jeszcze w Polsce trener Mariusz Rumak.

Aby przygotować się do gry o godz. 14 polskiego czasu, lechici od jakiegoś czasu trenowali o tej godzinie w kraju. Nawet wówczas, gdy na niebie nie było chmur, a lał się z niego żar. We wtorek i w środę pogoda w Tałdykorganie była jednak znośna. Organizatorzy spodziewają się kompletu kibiców - stadion Żetysu ma 5555 miejsc. Frekwencję ma zapewnić to, że wstęp jest wolny - nie ma na to spotkanie biletów. Lecha dopingować będzie grupa ok. 70 kibiców, z których zdecydowana większość poleciała tym samym samolotem co piłkarze.

Początek spotkania Żetysu - Lech w czwartek o godz. 14 polskiego czasu. Pierwsze spotkanie Lech wygrał w Poznaniu 2-0.

Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje