Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (29 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (28 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (28 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (23 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (23 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (22 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (20 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (19 pkt.)

Pewność siebie - słaby punkt Lecha

Sporym atutem Podbeskidzia Bielsko-Biała są świetnie wykonywane stałe fragmenty gry. Lech za to tracił w ostatnich meczach w ich efekcie sporo bramek. - Gdybyśmy nie zrobili błędów w końcówkach, bylibyśmy znacznie wyżej w tabeli - mówi stoper Lecha Poznań Marcin Kamiński.

Lech Poznań przegrał tylko dwa mecze ligowe, najmniej spośród wszystkich ekip Ekstraklasy, a mimo to w tabeli jest dopiero szósty. Pierwszą rundę zakończy w piątek starciem z Podbeskidziem Bielsko-Biała, które ostatnio gra w kratkę. W Poznaniu zawsze jednak stawiało lechitom duży opór.

- Przeanalizowaliśmy wszystkie silne strony Podbeskidzia, są mocni przy stałych fragmentach i bardzo skuteczni. Pracowaliśmy nad tym na treningach. Nie możemy sobie pozwolić na stratę bramek, a zwłaszcza po rzutach rożnych czy wolnych, z którymi mieliśmy problemy w końcówkach meczów i traciliśmy punkty - mówi stoper Lecha Marcin Kamiński.

Po stałych fragmentach wicemistrzowie Polski stracili w sumie cztery punkty w ostatnich sekundach wyjazdowych spotkań z Legią i Koroną.

- W sumie zdarzyło nam się to nie jeden raz, ale drugi, trzeci i czwarty. Mówiliśmy sobie, że trzeba być skupionym nie do 90., ale nawet do 98. minuty, jeśli będzie taka potrzeba. Nie wiem, czy wynika to z naszej dekoncentracji, ale jeśli prowadzimy tak długo, to powinniśmy utrzymać przewagę. Zwłaszcza, że w każdym meczu mamy kolejne sytuacje - dodaje.

Trener Maciej Skorża też widzi, że jego zawodnicy mają problemy z koncentracją w końcówkach spotkań, ale uważa, że to stan przejściowy. - Gdy narasta presja i zmęczenie, to zaczynamy popełniać mające przykre konsekwencje błędy. Potrzeba nam większej pewności siebie, wiary, ale już przychodząc tutaj wiedziałem, że to słaby element szatni. Potrzeba serii zwycięskich meczów, która nas zbuduje i ta drużyna pozbędzie się podobnych problemów.  Jestem pewny, że to kwestia czasu, by te błędy udało się wyeliminować - mówi trener Lecha Maciej Skorża.

Reklama

- Nie jesteśmy zadowoleni z miejsca w tabeli, bo mogło być znacznie wyższe. Do końca roku zostało jeszcze pięć spotkań i musimy skupić się na zwycięstwach, by przed zimą czuć zadowolenie i być blisko lidera. A najlepiej, jakbyśmy sami wskoczyli na to miejsce, bo wtedy można patrzeć, co się dzieje za plecami - przyznaje Kamiński, który ostatnio wrócił do niezłej formy i ma pewne miejsce w obronie Lecha.

Piłkarz "Kolejorza" nie myśli jednak o powrocie do reprezentacji Polski. - Najważniejsze to teraz dobrze grać w klubie i ustabilizować formę. Gdy przyjdzie czas, że trener Nawałka stwierdzi, iż powołanie się należy, to będę się cieszył. Teraz istotny jest klub. Chcę w każdym meczu grać na przynajmniej dobrym poziomie, a może jeszcze coś dołożyć - ocenia "Kamyk".

Inny problem ma Paulus Arajuuri. Gdy w Lechu tylko oglądał mecze z ławki, to znalazł się w rezerwowym składzie reprezentacji Finlandii na spotkania eliminacji EURO 2016. Gdy zaś zaczął występować w "Kolejorzu", w reprezentacji nie ma go w ogóle.

- Mam ambicję, by grać w zespole narodowym. Ostatni rok był dla mnie trudny. Gdy grałem w Szwecji co tydzień, to mnie dostrzegano, mogłem być także w kadrze. W Lechu zrozumiałem, że jak nie grasz w klubie, to nie ma cię w reprezentacji. Jeśli będę zdrowy i w formie, to może dostanę szansę. Czuję się silny i mam swoje plany - mówi Arajuuri.

- Czy jestem zadowolony z formy? W futbolu jest tak, że jesteś  w takiej formie, jaką zaprezentowałeś w ostatnim meczu. Liczy się jednak zespół, bo piłka nożna to nie jest sport indywidualny. Spodziewam się, że z Podbeskidziem czeka nas twarde i trudne spotkanie, ale jeśli zagramy na swoim wysokim poziomie, to na pewno weźmiemy trzy punkty - dodaje. 

Mecz Lecha z Podbeskidziem w piątek o godz. 20.30.

Andrzej Grupa

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Ekstraklasa | Marcin Kamiński | Maciej Skorża

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama