Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (19 pkt.)
  • 2 .Zagłębie Lubin (14 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (13 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (13 pkt.)
  • 5 .Legia Warszawa (13 pkt.)
  • 6 .Pogoń Szczecin (11 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (11 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (10 pkt.)

Peszko: Myśleliśmy, że wygramy na stojąco

W 26. kolejce piłkarze poznańskiego Lecha szczęśliwe pokonali przy Bułgarskiej Lechię Gdańsk 2-1. Gola na wagę trzech punktów w 79. minucie zdobył Sławomir Peszko.

- Nikt nie mówił, że będzie dzisiaj łatwo - powiedział tuż po końcowym gwizdku arbitra zdobywca zwycięskiej bramki.

Reklama

- W pierwszej połowie szczerze przyznam, że zagraliśmy koszmarnie. Tak jakbyśmy byli wszyscy jeszcze myślami przy ostatnim spotkaniu w Krakowie. Trochę zlekceważyliśmy rywala. Chyba myśleliśmy, że wygramy na stojąco. Uspokoiła nas nieco bramka Bartka Bosackiego, ale mimo gola, to goście grali lepiej, ładniej i skuteczniej - relacjonował nieco podenerwowany pomocnik Lecha.

- Gdańszczanie doprowadzili do wyrównania. Mieli też inne okazje, ale na szczęście na posterunku albo byli obrońcy, albo Krzysiek Kotorowski. W przerwie w szatni padło wiele ostrych słów, które na nas podziałały i zmotywowały na tyle, że mimo, że nie zagraliśmy rewelacyjnego meczu, to potrafiliśmy wygrać. A to też jest przecież sztuka - dodał filigranowy piłkarz.

- Piłka nożna to na szczęście nie jazda na łyżwach. Tutaj nie przyznaje się not za styl. Teraz na styl i naszą grę narzekają pewnie wszyscy, ale za kilka dni o tym zapomną, a w tabeli trzy punkty przecież będą. A to zawsze jest dla nas najważniejszy cel. Ważne jest też dla nas, że nadal walczymy o mistrzostwo Polski - stwierdził Peszko.

Łukasz Klin, Poznań

Czytaj także

Przeczytaj relację z meczu Lech Poznań - Lechia Gdańsk 2-1

Lech przytłumiony po Wiśle

Dowiedz się więcej na temat: Gdańsk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje