Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (13 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (10 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (10 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (9 pkt.)
  • 5 .Jagiellonia Białystok (8 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 7 .Pogoń Szczecin (7 pkt.)
  • 8 .Legia Warszawa (6 pkt.)

Ofensywne problemy Lecha Poznań. Christian Gytkjaer był zbyt pewny siebie?

Lech Poznań jest liderem Ekstraklasy, stracił zdecydowanie najmniej bramek spośród wszystkich drużyn, ale ma jeden zasadniczy problem. To skuteczność, a właściwie jej brak u napastników. W sobotę w Gdańsku szansę na przełamanie niemocy dostanie Christian Gytkjaer.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Lechia Gdańsk - Lech Poznań!

Reklama

Relację można również śledzić na urządzeniach mobilnych

Dziennikarze w Poznaniu dość złośliwie mówią, że najlepszy obecnie napastnik Lecha Poznań strzela gole dla kogoś innego. Mowa o Pawle Tomczyku, który tej jesieni gra w Podbeskidziu Bielsko-Biała (pięć trafień, średnio co 213 minut), ale również regularnie zdobywa bramki w młodzieżowej reprezentacji Polski. Teoretycznie zimą mógłby wrócić do Poznania, zaś Lech z chęcią pozbyłby się wtedy Nickiego Bille Nielsena, ale Bjelica woli, by młody napastnik w tym sezonie grał jak najwięcej. Chorwat liczy bowiem, że przebudzą się jego duńskie strzelby, choć w przypadku Bille Nielsena jest w tym raczej odosobniony.

Christian Gytkjaer miał bardzo dobry początek sezonu, ale ostatnie trafienie zanotował pod koniec sierpnia w Niecieczy. Bille Nielsen w tym sezonie zdobył łącznie trzy bramki przez 750 minut gry - dwie z rzutów karnych i jedną z kontry w doliczonym czasie rewanżu z FK Haugesund. W dwóch ostatnich meczach Lecha podstawowym napastnikiem był ten drugi, ale teraz sytuacja się zmieni. Bille Nielsen złamał bowiem na treningu nos i w jednym, a być może dwóch spotkaniach w ogóle nie wystąpi. Szansę dostanie więc Gytkjaer, ale problem zrobi się w przypadku, gdyby i on potrzebował zmiennika. Wtedy Bjelica pośle do ataku któregoś ze skrzydłowych (Denisa Rakkelsa, Mario Szituma lub Macieja Makuszewskiego) albo młodego Dawida Kurminowskiego.

- Bardzo często to kontuzje decydują, czy mamy napastnika do dyspozycji od początku, czy też nie. Kibice nie wiedzą np. tego, że piłkarz nie trenował z nami przez cztery dni i nie może grać od początku. Przed meczem z Legią Christian wrócił do zajęć po czterech dniach przerwy, a Nicki zagrał całkiem dobrze i nie chciałem tego zmieniać. Na dodatek Christian w ostatnim czasie nie był perfekcyjny, zaś ja chcę mieć w tym roku konkurencję, jaką poprzednio tworzyli dla siebie Robak z Kownackim. Może Gytkjaer był zbyt pewny siebie i stąd jego słabsza dyspozycja niż na początku rozgrywek? - zastanawia się Bjelica. Szybko jednak dopowiada: - W ostatnich dwóch tygodniach trenuje już dużo lepiej, ale musi to jeszcze dawać efekty na boisku. Niewielu wiedziało, że po meczu z Termalicą miał problemy zdrowotne, przez dwa tygodnie tak tremował, a my to widzieliśmy. Teraz jest już w dobrej kondycji, tak fizycznej, jak i mentalnej. Będzie ważny dla drużyny, tego jestem pewien - dodaje szkoleniowiec poznaniaków.

Do Gdańska Bjelica nie zabrał też kontuzjowanego Nikoli Vujadinovicia oraz Niklasa Barkroetha. Szwed został w Poznaniu, bo jego żona lada dzień może urodzić dziecko, a przeciwko Lechii na prawym skrzydle i tak zagra Maciej Makuszewski. Gotowy do gry jest Mario Szitum, który wyleczył już kontuzję mięśniową, a w Białymstoku był tylko rezerwowym. Prawdopodobnie lewoskrzydłowy w Gdańsku będzie rywalizował na boisku ze swoim rodakiem Mato Miloszem, który w Lechii zbiera całkiem niezłe recenzje. Co ciekawe, obaj przez półtora roku występowali we włoskiej Spezii Calcio, którą wówczas prowadził inny Chorwat, czyli... Bjelica. Dziś szkoleniowiec "Kolejorza" przyznaje, że zimą chciał ściągnąć Milosza do Poznania. - Nie udało nam się dojść do porozumienia z klubem z Istrii, w którym występował. To świetny piłkarz, pokazuje klasę na boisku - uważa Bjelica.

Do jednej zmiany może dojść też w defensywie Lecha - po pauzie za cztery żółte kartki wraca bowiem Emir Dilaver. Wątpliwe, by zastąpił bardzo dobrego w ostatnim czasie w akcjach ofensywnych Roberta Gumnego, a i Wołodymyr Kostewycz na lewej stronie ma pewne miejsce. Musiałby więc zająć miejsce kogoś z duetu: Rafał Janicki - Lasse Nielsen, raczej tego ostatniego. Janicki ma dodatkową motywację, by się pokazać w Gdańsku - po raz pierwszy od odejścia z Lechii zagra przeciwko niej.

Do Gdańska wraca też Maciej Makuszewski, który w ciągu dwóch tygodni zaliczył dwa powroty - najpierw w Białymstoku. Tydzień temu zasiadł jednak na trybunach, bo pauzował po kartkach. - W jednej i drugiej drużynie grałem ponad dwa lata. Trochę zdrowia tam zostawiłem. Z Białymstokiem żegnałem się w świetnym stylu, mam z ludźmi stamtąd bardzo dobry kontakt. W Gdańsku było trochę dziwnie, bo z dnia na dzień dostałem sygnał, że mogę odejść. Trudno, dziś jestem w Lechu i dzięki niemu trafiłem do reprezentacji Polski. W Lechii też z paroma osobami się przywitam, ale nie interesuje mnie to, jak będą na mnie patrzeć.  Przyjedziemy po trzy punkty i chcę pokazać, że Lechia dała odejść dobremu zawodnikowi, a on pomaga rywalowi wygrać - kończy Makuszewski.

Początek meczu Lechii z Lechem - w sobotę o godz. 20.30.

Andrzej Grupa

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje