Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (18 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (13 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (13 pkt.)
  • 5 .Zagłębie Lubin (12 pkt.)
  • 6 .Raków Częstochowa (11 pkt.)
  • 7 .Wisła Kraków (11 pkt.)
  • 8 .Wisła Płock (10 pkt.)

Nowy ulubieniec kibiców Lecha Poznań. Trener rozmyśla, co z nim zrobić

Od czasu, gdy Dariusz Żuraw przestał być trenerem Lecha Poznań, miejsce w pierwszym składzie wywalczył Nika Kwekweskiri. Kibice Lecha Poznań wychwalają reprezentanta Gruzji, mecz z Lechią Gdańsk był kolejnym jego udanym występem. O jego przyszłości zdecyduje trener Maciej Skorża.

Nika Kwekweskiri został piłkarzem Lecha Poznań po tym, gdy stało się jasne, że Radosław Murawski wzmocni klub od lipca (ale nie wcześniej). Gruzin podpisał umowę tylko na pół roku, z opcją przedłużenia o dwa lata. Dariusz Żuraw ani razu nie wystawił Gruzina w podstawowym składzie. Nika Kwekweskiri podczas jego kadencji osiem razy wszedł z ławki rezerwowych, ale nigdy wcześniej niż w 66. minucie. Mogło się wydawać, że Gruzin ma potencjał, ale nie zostało to sprawdzone na boisku. Pierwszy wyraźny sygnał nastąpił w meczu z Legią Warszawa, podczas epizodu na ławce trenerskiej Janusza Góry, który poprowadził Lecha, gdy Dariusz Żuraw został zwolniony, a Maciej Skorża nie objął jeszcze zespołu. Reprezentant Gruzji pokazał się z dobrej strony, na boisku był rzetelny, podawał celnie, nie robił strat. 

Reklama

Lech Poznań. Nika Kwekweskiri gra też u Macieja Skorży

Jeszcze przed swoim ponownym debiutem w Lechu Poznań, trener Maciej Skorża chwalił Nikę Kwekweskiriego: - Znam go, bo tak się złożyło, że na początku roku rozmawiałem z federacją gruzińską o przejęciu tamtejszej reprezentacji, do czego jednak nie doszło. Oglądałem więc piłkarzy mogących grać w kadrze, w tym jego. I spisywał się bardzo dobrze, grał na wysokim poziomie - mówił trener Maciej Skorża. Szkoleniowiec pytany o temat przedłużenia kontraktu, nie chciał odpowiadać wprost: - Każdemu zawodnikowi mogę dziś powiedzieć, że widzę go na przyszły sezon, bo każdy ma czystą kartę. Z Niką rozmawiałem nawet ostatnio o przyszłości, o tym jak to widzimy. Razem chcemy go zbudować, zobaczyć, jakie ma możliwości i maksymalnie dobrze go ocenić.

Po tych słowach (i po meczu z Legią), nie było aż takim zaskoczeniem, że szkoleniowiec wystawił Gruzina w podstawowym składzie i przeciw Rakowowi Częstochowa, i przeciw Lechii Gdańsk. W Bełchatowie Kwekweskiri zagrał porządnie, ale przy słabej postawie całego zespołu, jego grą trudno było się zachwycać. Po wygranym 3-0 spotkaniu z Lechią, pochwał ze strony kibiców i dziennikarzy było już sporo. Podkreślany jest fakt niewykorzystania Gruzina w grze przez Dariusza Żurawia, poklask dla gracza jest więc częściowo wymieszany ze złością na byłego już trenera Lecha.

Chwalona była zwłaszcza celność podań pomocnika. To wrażenie ma odzwierciedlenie w statystykach, bo 90 proc. (53/59) podań Gruzina było celnych, do tego miał jedno podanie kluczowe i wygrał 4/6 pojedynków. Po meczu z Lechią wiemy już, że trener Maciej Skorża zastanawia się nad pozostawieniem Niki Kwekweskiriego na kolejny sezon, ale też - w ramach próbowania jego możliwości - chce wystawiać Gruzina na różnych pozycjach. - Będę przyglądał się jego grze, będę starał się znaleźć optymalną pozycję dla niego, ale i dla każdego. Będę szukał nowych pozycji, zdarzało mi się to robić w przeszłości, również z sukcesem. Nika jest na tyle uniwersalny, na tyle dobry, że potrafi zaraz po odbiorze rozegrać piłkę, ale na pewno gdyby grał bliżej bramki rywala też mógłby nam wiele dać. Ta pozycja numer 6 [jak w meczu z Lechią - red.] nie będzie dla niego normą.

Nika Kwekweskiri o współpracy z Jesperem Karlstroemem: Jestem po to, by mu pomóc

Nika Kwekweskiri w rozmowie z biurem prasowym Lecha Poznań, opowiedział m.in. o swojej współpracy z innym pomocnikiem, Jesperem Karlstroemem. - Jesper ma na boisku dużo zadań defensywnych, ciągle walczy z rywalami, wykonuje wślizgi, przebiega nieprawdopodobną liczbę kilometrów, żeby zawsze być tam, gdzie jest potrzebny i zaasekurować innych zawodników. To wymaga poświęcenia i zabiera dużo energii, której potem może czasem brakować, żeby wykreować jeszcze coś więcej do przodu. Obserwowałem to w wielu meczach z boku i widziałem, jak wiele wysiłku go to kosztuje, dlatego wchodząc w poprzednich spotkaniach z ławki pierwsze słowa po wejściu na murawę kierowałem właśnie do niego. Mówiłem: "Jesper, pamiętaj, że jestem tu po to, żeby ci pomóc" - opowiada Gruzin. - Tak samo było, gdy wystąpiliśmy razem od pierwszej minuty. Powiedzieliśmy sobie przed spotkaniem, że gramy obok siebie i musimy sobie nawzajem pomagać. Wydaje mi się, że ta współpraca wyglądała dobrze, bo asekurowaliśmy siebie nawzajem, a dzięki temu czyniliśmy grę bardziej komfortową także dla innych, bardziej ofensywnie ustawionych zawodników - dodaje Nika Kwekweskiri. 

Bartosz Nosal

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje