Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (0 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (0 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (0 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (0 pkt.)
  • 5 .Legia Warszawa (0 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (0 pkt.)
  • 7 .Podbeskidzie B.-B. (0 pkt.)
  • 8 .Pogoń Szczecin (0 pkt.)

Niklas Baerkroth miał być objawieniem Ekstraklasy, a nie jest

Sprowadzenie Niklasa Baerkrotha było dla Lecha Poznań jednym z priorytetów na to okno transferowe – tak tuż po podpisaniu kontraktu z piłkarzem mówił prezes „Kolejorza” Karol Klimczak. Na razie 25-letniego skrzydłowego trudno jednak nazwać objawieniem Ekstraklasy. W pierwszych tygodniach więcej drużynie dali choćby Maciej Makuszewski czy młody Kamil Jóźwiak.

Rywalizacja na skrzydłach w Lechu jest olbrzymia, bo też tu "Kolejorz" ściągnął najwięcej graczy. Niedawny lider drużyny Szymon Pawłowski nie łapie się do meczowej kadry, a przecież kontuzjowany jest choćby Darko Jevtić, często wystawiany przez Nenada Bjelicę na lewej czy prawej pomocy. Szansę dostają w pierwszej kolejności Maciej Makuszewski i Mario Szitum, w kolejce są też Baerkroth, Denis Rakels i Jóźwiak, a czasem Chorwat stawia tu Mihaia Raduta. Najgorzej na razie z tego grona prezentuje się Rakels, ale Baerkroth jest niewiele lepszy. Wyróżnił się asystą przy golu Christiana Gytkjaera w końcówce spotkania z Piastem Gliwice, ale to wciąż mało. Tym bardziej, że Klimczak zapowiadał go jako "jednego z najlepszych skrzydłowych ligi szwedzkiej, mającego na swoim koncie tytuły mistrzowskie i grę w reprezentacji". A do tego "o ofensywnym i agresywnym usposobieniu, które na pewno spodoba się publiczności". Dziś zaś kibice na forach bardziej domagają się gry Jóźwiaka.

Reklama

- To trudne, by oceniać samego siebie, ale na pewno nie osiągnąłem jeszcze swojego najwyższego poziomu. Złapałem kontuzję, straciłem parę tygodni i staram się dojść do stu procent swoich możliwości. Jeszcze kilka tygodni i będzie w porządku. Im więcej minut teraz dostaję, tym lepiej dla mnie, bo to buduje moją pewność siebie. Bardzo się cieszę, że trafiłem do Lecha i mam nadzieję, że dam mu dużo więcej niż mogę dać teraz. To dobre miejsce by znaleźć się na najwyższym poziomie - mówi dzisiaj szwedzki pomocnik, który nie boi się rywalizacji o miejsce w składzie.

- Oczywiście to szkoda, że odpadliśmy z pucharów, bo rotacja to dobra rzecz, a teraz będzie jej pewnie mniej. Gdy przychodzisz w nowe miejsce, to szukasz okazji do gry, chcesz się pokazać trenerowi, wywalczyć swoje miejsce. Duża konkurencja w jakimś stopniu ogranicza szansę na grę, ale też ma drugą stronę: pozwala być lepszym. Musisz ciężko pracować by być osiągnąć odpowiedni poziom. A ja ufam swoim umiejętnościom - twierdzi Baerkroth. - Na skrzydłach jest w Lechu wielu piłkarzy, ale dzięki temu tak dobrze one funkcjonują. Napędzamy się tą rywalizacją, to normalne w futbolu - dodaje.

Lech odpadł z rywalizacji o Ligę Europejską w dwumeczu, w Ekstraklasie po dwóch zwycięstwach jego sytuacja jest przyzwoita, ale w środę o awansie do kolejnej fazy Pucharu Polski zadecyduje tylko jedno spotkanie. - Zmiany, że raz jest tak, a raz tak, są dobre, bo to inne doświadczenia. Lubię taką rywalizację, że albo wygrywasz i awansujesz, albo przegrywasz i odpadasz. Zwłaszcza, gdy dzieje się to na wysokim poziomie - przyznaje Szwed.

Andrzej Grupa

Zobacz zestaw par 1/16 finału Pucharu Polski

Zobacz terminarz, wyniki i tabelę Lotto Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Niklas Baerkroth | Lech Poznań

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje