Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (24 pkt.)
  • 2 .Legia Warszawa (23 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (20 pkt.)
  • 4 .Zagłębie Lubin (18 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Pogoń Szczecin (16 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (14 pkt.)

Mariusz Rumak: Siedzimy na zderzaku Legii

- Cieszę się, że po takiej porażce, jaką ponieśliśmy ostatnio (0-3 ze Śląskiem Wrocław - przyp. red), zespół pokazał charakter - powiedział trener Lecha Poznań Mariusz Rumak po zwycięstwie nad Koroną Kielce (1-0).

"Stworzyliśmy sobie w pierwszej połowie dwie sytuacje, gdzie Bartek Bereszyński i Bartek Ślusarski mieli fajne podania na głowę. Nie zdobyliśmy wtedy bramki, ale taki jest futbol. Bramkę zdobyliśmy chyba trochę przypadkowo. Wydaje mi się, że Łukasz Trałka próbował strzelać i przypadkowo udało się nam zdobyć przewagę (piłkę po próbie strzału Trałki wpakował do siatki Ślusarski - przyp. red). Czasami tak jest, że budujesz sytuacje i nie udaje ci się ich wykorzystać, a czasami z niczego możesz strzelić bramkę" - stwierdził Rumak.

Reklama

"To był setny mecz Ivana Djurdjevicia w barwach Lecha Poznań. On po tym sezonie kończy karierę. Na pewno to jest zawodnik, który zasłużył na wielkie słowa uznania, zagrał bardzo dobre spotkanie. Poza tym chcę pochwalić naszą poznańską młodzież. Oni w niczym nie odbiegali od ligowców. Bardzo im gratuluję. Cieszę się, że w ostatniej kolejce zdobyliśmy punkty, bo to pozwoli nam cały czas "siedzieć na zderzaku" Legii i przygotować się dobrze do następnej rundy" - podkreślił szkoleniowiec Lecha.

"Jeśli chodzi o całą jesień, na pewno nie jestem zadowolony. Odpadliśmy z Ligi Europejskiej, z Pucharu Polski. W Ekstraklasie zdobyliśmy 29 punktów i z tego trzeba się cieszyć. Ta jesień była bardzo zmienna. Lepiej wyglądaliśmy na początku niż w tych ostatnich meczach. W Pucharze Polski to był blamaż. Liga Europejska też nam uciekała przez ten jeden mecz w Sztokholmie" - ocenił Rumak.

"Bramka - przypadkowa. Trałka strzelał, "Ślusar" się znalazł, tam gdzie się znalazł, naszych dwóch zawodników nie dotrzymało kroku pozostałym, bo linia była złamana, spalonego nie było i... szkoda, bo taka bramka najbardziej boli. Pozostaje mi tylko podziękować chłopakom za walkę. Niestety byliśmy słabsi o tę jedną bramkę" - mówił trener Korony Leszek Ojrzyński.

"Jeśli chodzi o podsumowanie jesieni, to nie można być zadowolonym z tego, ile mamy punktów. Należę do ludzi ambitnych. Przychodząc do Korony zastałem ją na 13. miejscu i teraz jesteśmy na tej samej pozycji. Ja stawiam sobie wysokie cele i to na pewno nas nie satysfakcjonuje. Mamy przed sobą jeszcze wiosnę, to nie jest koniec ligi i będziemy walczyć. Mam nadzieję, że będzie nas więcej, bo pamiętamy, jak się borykaliśmy od początku z problemami kadrowymi" - zaznaczył szkoleniowiec kieleckiego zespołu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama