Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (13 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (9 pkt.)
  • 3 .Jagiellonia Białystok (8 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 5 .Pogoń Szczecin (7 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (7 pkt.)
  • 7 .Legia Warszawa (6 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (6 pkt.)

Mariusz Rumak: Mamy wielu strzelców

- Kiedyś, jeszcze za trenera Bakero, mieliśmy casus, że jak Rudniew nie strzelał, to Lech nie miał pomysłu na zdobycie gola. Teraz jesteśmy nieprzewidywalni i to cieszy. Rafał Murawski strzela po raz kolejny, Bartek Ślusarski też strzela. Wielu piłkarzy jest zdolnych do strzelania - podkreślał po wygranym 6-1 meczu z Cracovią trener Lecha Mariusz Rumak.

- Rozpoczęliśmy dobrze ten mecz, strzeliliśmy bramkę i graliśmy dobrze.  Około 28. minuty Cracovia przejęła inicjatywę, ale my znowu strzeliliśmy do siatki, a po dobrze wykonanym rzucie rożnym dołożyliśmy trzecią bramkę. Na wejściu w drugą połowę padł gol na 0-4 - komentował trener Mariusz Rumak.

Reklama

- Szacunek dla Cracovii, bo cały czas dążyła do strzelania bramek. Mieliśmy szczęście, bo rywal poobijał nasze słupki i poprzeczkę, choć my też mieliśmy swoje szanse - dodał Rumak. - Należy się uznanie moim piłkarzom, bo na tym poziom strzelić sześć bramek wcale nie jest łatwo. Radość mącą kontuzje Kebby Ceesaya - staw kolanowy i Szymka Drewniaka - uraz barku.

Szkoleniowiec został zapytany o to, czy Lech to już zespół jest kompletny? - Nigdy zespół nie jest kompletny. Mieliśmy przed tym meczem 16 dni przerwy, z każdego treningu radziliśmy sobie coraz lepiej, cieszyłem się widząc te postępy. Nie musiało to mieć przełożenia na to, co dzieje się w meczu, ale dziś te postępy przełożyły się na grę. Nie chcieliśmy Cracovii oddać piłki - cieszył się trener.

- Fajnie, że to nasza najwyższa ligowa wygrana od ponad 20 lat (od 6-1 z Zagłębiem Sosnowiec w 1990 r. - przyp. red.), za mnie dotychczas najwyżej wygraliśmy 4-0, ale nie popadam w euforię, gdyż jestem z drużyną, a gnębią nas kolejne dwie kontuzje - kręcił głową.

Zagadnęliśmy trenera Rumaka o to, dlaczego na ławce zaczyna mecze tej klasy stoper, co Manuel Arboleda. - Manuel rozpoczął sezon w pierwszym składzie, później stracił miejsce. Ostatnio ciężko pracował, by wejść na boisko, wywalczył sobie w treningu to miejsce - podkreślał Mariusz Rumak. - Nie musiałem go wpuszczać, bo mogłem cofnąć Trałkę, a do pomocy wpuścić Linettego, ale "Manu" zasłużył sobie na grę i dał dobrą zmianę.

Każdą bramkę dla Lecha zdobył inny zawodnik i ten brak lidera wśród strzelających cieszy Rumaka. - Przed rokiem mówiłem, że Lech ma być nieprzewidywalny - tłumaczy szkoleniowiec. - Kiedyś, jeszcze za trenera Bakero mieliśmy casus, że jak Rudniew nie strzelał, to Lech nie miał pomysłu na zdobycie gola. Teraz jesteśmy nieprzewidywalni i to cieszy. Rafał Murawski strzela po raz kolejny, Bartek Ślusarski też strzela. Wielu piłkarzy jest zdolnych do strzelania.

Z Krakowa Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Mariusz Rumak | Lech Poznań | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje