Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (27 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (24 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (23 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (22 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (20 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (17 pkt.)
  • 7 .Cracovia (17 pkt.)
  • 8 .Radomiak (16 pkt.)

Marcin Kamiński: Wszystko w naszych nogach

- Bylibyśmy zawiedzeni, gdybyśmy zaprzepaścili tę sytuację. Wszystko jest w naszych nogach – mówił już w Lizbonie stoper Lecha Poznań Marcin Kamiński.

W czwartek mistrz Polski zagra z Belenenses, a stawką będzie przedłużenie przez jedną z tych drużyn szans na awans do fazy pucharowej Ligi Europejskiej. Dla Lecha będzie to już 32. spotkanie od lipca, a jedynym piłkarzem, który wystąpił we wszystkich dotychczasowych jest właśnie Kamiński. Tylko dwukrotnie pojawiał się na murawie jako gracz rezerwowy. Na zmęczenie jednak nie narzeka. - Gdy wygrywamy i gramy dobrze, to zmęczenie jest mniejsze, bo radość wraca. To powoduje, że wszyscy inaczej funkcjonujemy. Gdy do tego pomaga system rotacji, każdy wchodzi na wyższy poziom. Czuje, że to jego szansa, potrafi dać z siebie więcej - mówi stoper "Kolejorza".

Reklama

Kamiński zapewniał w Lizbonie, że Lech przyleciał do Portugalii po trzy punkty. - Takie są nasze oczekiwania, chcemy sprawić, by to ostatni mecz z Basel decydował o awansie. Nasza dyspozycja idzie w dobrym kierunku i na tym się skupiamy, a nie na tym, kto jest faworytem - stwierdził. Kilka godzin wcześniej trener Belenenses Ricardo Sa Pinto przekonywał dziennikarzy, że faworytem meczu jest... Lech. - W pierwszym meczu pokazali, że mają zawodników doświadczonych, którzy grali w większych klubach, kilku jest takich. Musimy się więc odpowiednio ustawić. Jako drużyna to na pewno Lech ma większe pucharowe doświadczenie - przekonuje Kamiński.

W Belenenses panuje przekonanie, że ważniejszy dla tej drużyny od meczu Ligi Europejskiej z Lechem będą poniedziałkowe derby w lidze ze Sportingiem. To od wyniku tamtego spotkania może zależeć los Sa Pinto, którego posada jest zagrożona. Kamiński nie chce stawiać sprawy w ten sposób: - Przyjechaliśmy do Lizbony i teraz najważniejszy jest mecz czwartkowy. Jak on się skończy, to najważniejszy będzie niedzielny w Gdańsku. Dobrze to u nas zaczyna wyglądać, w Pucharze Polski wywalczyliśmy awans, sytuacja w lidze minimalnie, ale się poprawiła. Ligi Europejskiej nie możemy odpuścić, bo za długo na nią czekaliśmy i za dużo poświęciliśmy przez te trzy lata, by się w niej znaleźć. Nie chcemy tego zaprzepaścić - zapewnia Kamiński. - Wiemy, że nasza sytuacja się poprawia, czujemy się lepsi. Dochodziły do nas głosy, że oni nie grają najlepiej, że są w dołku, ale powtarzam: musimy skupić się tylko na sobie - dodał.

Początek meczu Belenenses - Lech w czwartek o godz. 19.

Andrzej Grupa


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje