Reklama

Reklama

Łukasz Trałka podpisał kontrakt z Lechem Poznań

Łukasz Trałka podpisał trzyletni kontrakt z poznańskim Lechem – zastąpi w tym klubie Dimitrije Injaca, z którym „Kolejorz” nie będzie już prowadził dalszych negocjacji.

Łukasz Trałka podpisał trzyletni kontrakt z poznańskim Lechem – zastąpi w tym klubie Dimitrije Injaca, z którym „Kolejorz” nie będzie już prowadził dalszych negocjacji.


Trałka będzie grał w biało-niebieskiej koszulce z numerem 6. Jak przyznał, dostał wcześniej dwie konkretne oferty transferowe i jedną mniej konkretną. - Aż wreszcie przyszła ta z Lecha. Nie było czasu na zastanawianie się nad nią, pod względem całości była zdecydowanie najlepsza - powiedział 28-letni pomocnik, który ma za sobą sześć występów w reprezentacji Polski.

- To pierwsze nasze wzmocnienie, ale mam nadzieję, że nie ostatnie. Chcę przywitać Łukasza Trałkę, dosiądzie się do naszej lokomotywy, która wiosną zaczęła się rozpędzać i kieruje się ku Europie. Od dłuższego czasu wiedzieliśmy, że kilku naszym chłopakom kończą sie kontrakty, wszyscy dostali propozycje ich przedłużenia, ale większość z nich nie skorzystała. To zmusiło nas do szybkiego działania. W mojej ocenie Łukasz jest jednym z najlepszych defensywnych pomocników w kraju - mówił tuż po podpisaniu umowy Piotr Rutkowski, dyrektor sportowy Lecha.

Reklama

Trałka zastąpi w "Kolejorzu" Dimitrije Injaca, który spędził w stolicy Wielkopolski 5,5 roku i zagrał w tym czasie w ponad dwustu oficjalnych meczach. - Dima miał propozycję, przed wyjazdem na urlop nie podpisał kontraktu. Mieliśmy dżentelmeńską umowę, że podczas jego urlopu możemy związać się z innym piłkarzem. I to właśnie nastąpiło - powiedział trener Lecha Mariusz Rumak. Po chwili został zapytany, czy pozyskanie Trałki zamyka Injacowi furtkę do gry w Lechu. - Tak, zamyka - odparł szkoleniowiec.

Nowy piłkarz prawdopodobnie dość szybko dostanie okazję do debiutu w poznańskiej ekipie. Pobyt w kadrze na Euro sprawi, że po zakończeniu turnieju przez polską reprezentację na urlop uda się Rafał Murawski. - Chciałbym pomóc drużynie, a jeśli Murasia nie będzie to i pokazać, że jestem wzmocnieniem tej drużyny. Będę się starał grać na tyle, na ile potrafię. Wolę jednak przemawiać na boisku, a nie tutaj - dodał.

Trener Lecha  nie ma wątpliwości, że nowy piłkarz będzie wzmocnieniem jego zespołu. - Powiedziałem na zakończenie sezonu, że interesuje mnie tylko wartość dodana do jakości drużyny, a nie średnia. I takiego gracza mamy. Łukasz musi jednak grać na najwyższym swoim poziomie, a w tym już moja głowa, by tak się stało. Będzie stanowił sporą konkurencję dla środkowych pomocników, którzy poczują, że ktoś im depcze po piętach. Pozwoli też zachować równowagę między doświadczonymi zawodnikami i młodzieżą, właśnie teraz nadchodzą jego najlepsze lata - ocenił Rumak.

Trałka przyznał, że zakończył się nie tylko etap jego gry w Polonii, ale też i całej drużyny z Warszawy. - Większość chłopaków, jeśli ktoś będzie chciał za nich zapłacić, ma zielone światło. Powoli ta drużyna będzie się rozsypywała - stwierdził.

Z piłkarzy Lecha bardzo dobrze zna się z Hubertem Wołąkiewiczem, z którym występował w Lechii Gdańsk, ale miał też kontakt z Rafałem Murawskim, Marcinem Kamińskim czy Marcinem Kikutem. - Lech to drużyna przygotowana do tego, by co roku grać o mistrzostwo Polski. Ostatnio było w niej jednak trochę zawirowań, klimat był nieprzychylny. Ale jak zaczęli wygrywać, to lokomotywa ruszyła do przodu i zatrzymała się dopiero w pucharach - powiedział Trałka. -  Naprawdę, chce się grać w takiej drużynie, a gdy stoisz w tunelu i słyszysz te 30 tysięcy ludzi, to ciarki przechodzą po plecach.

Andrzej Grupa


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL