Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (24 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (22 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (19 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Cracovia (16 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (16 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (15 pkt.)

Liga Europejska: Komfort w Lechu Poznań przed meczem z Nomme Kalju

Bez Kebby Ceesaya, Łukasza Teodorczyka i Barry'ego Douglasa polecą do Tallinna piłkarze Lecha Poznań. W czwartek rozegrają tam pierwsze spotkanie w drugiej rundzie eliminacji Ligi Europejskiej z Nomme Kalju.

Nomme Kalju i Lech Poznań to wicemistrzowie swoich krajów. Zdecydowanym faworytem w tej rywalizacji są poznaniacy, ale podobnie było przecież rok temu w dwumeczu z Żalgirisem Wilno. Wtedy Litwini sprawili sporą niespodziankę i w dwumeczu okazali się lepsi dzięki bramce zdobytej na wyjeździe. - Nie rozmawiamy teraz o Żalgirisie, nie przypominamy tamtych pojedynków - zapewnia trener Lecha Mariusz Rumak.

37-letni szkoleniowiec po raz trzeci poprowadzi "Kolejorza" w międzynarodowych rozgrywkach. Poprzednie dwa występy zakończyły się wstydliwymi wpadkami z AIK Solna i właśnie Żalgirisem. - Na pewno jestem bardziej doświadczony o tamte spotkania. Każda nasza przygoda z pucharami miała swoją historię, ale to pozwala wyciągnąć wnioski - mówi Rumak.

Reklama

Trener wicemistrza Polski wreszcie nie musi narzekać na plagę kontuzji w okresie przygotowawczym. W ostatnich tygodniach urazy leczyli tylko: Łukasz Teodorczyk, Barry Douglas, Kebba Ceesay i ściągnięty w czerwcu norweski skrzydłowy Muhamed Keita. Ten ostatni już trenuje z zespołem, Douglas ma dołączyć do drużyny w piątek, Teodorczyk w poniedziałek, a jedynie przerwa Ceesaya potrwa co najmniej pięć miesięcy.

- Patrząc na poprzednie lata, to teraz komfort przygotowania drużyny mam największy. Poza Teodorczykiem i Możdżeniem nikt inny nie opuścił przygotowań lub drużyny, mogę pokusić się o wystawienie bardzo podobnej jedenastki do tej, która grała wiosną. Ten zespół najłatwiej było przygotować, ale wszystko i tak zweryfikuje boisko - dodaje trener Lecha.

Analitycy Lecha oraz drugi szkoleniowiec Jerzy Cyrak byli obecni na dwóch spotkaniach Nomme Kalju. Wicemistrz Estonii nie jest więc dla nich tajemnicą. - Solidny przeciwnik, mają doświadczenie z pucharów na tych wstępnych etapach, grali w zeszłym roku z HJK Helsnki, Viktorią Pilzno czy Dniepro Dniepropietrowsk. Dziesięciu piłkarzy nadal występuje w tym zespole. Jest tam Francuz, Włoch, Brazylijczyk, Japończyk, międzynarodowe towarzystwo. Indywidualnie potrafią grać, ale my znamy swoją wartość i jedziemy tam po to, aby wygrać - zapewnia Mariusz Rumak.

W składzie Lecha nie powinno być niespodzianek. Pod nieobecność Teodorczyka w ataku można spodziewać się Kaspera Hamalainena - ten wariant poznaniacy sprawdzali w dwóch ostatnich sparingach. - Mamy taką sytuację, że Łukasz Teodorczyk nie może grać, Vojo Ubiparip jest po wielomiesięcznej kontuzji, a Dawid Kownacki to wciąż młody piłkarz. Dlatego musieliśmy stworzyć dodatkowe warianty, w tym ten z Kasprem na pozycji numer dziewięć. Wydaje mi się, że on więcej daje drużynie, gdy jest cofnięty - uważa Rumak.

Do Tallinna wybiera się grupa kilkuset kibiców Lecha, którzy na trybunach mogą być w... przewadze. W poniedziałek ligowy mecz Nomme oglądały zaledwie 134 osoby. - To dobrze, jeśli naszych fanów będzie więcej. Pamiętajmy jednak, że nawet jeśli było te 130 osób, to i tak Nomme wygrało w lidze 3-0 - przestrzega Rumak.

Mecz w stolicy Estonii rozpocznie się w czwartek o godz. 18 polskiego czasu.

Autor: Andrzej Grupa

Liga Europejska - zobacz terminarz i wyniki 1. rundy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje