Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (32 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (32 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Wisła Płock (23 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (21 pkt.)

Lechici świętowali hucznie, ale krótko

Kilkadziesiąt tysięcy kibiców towarzyszyło piłkarzom Lecha Poznań w trwającej godzinę podróży ze Stadionu Miejskiego na Stary Rynek. Była to pierwsza tego typu spontaniczna wycieczka od sześciu lat.

Zobacz, jak Lech pokonał KGHM Zagłębie Lubin 2-0!

Zobacz, jak mistrzostwką fetę "Kolejorza" na stadionie

W 2004 roku poznaniacy zdobyli Puchar Polski - zwyciężyli w finale warszawską Legię. Wtedy też tłumy ludzi wiwatowały na Starym Rynku.

Rok temu, przed ostatnim ligowym meczem z Cracovią, tuż obok poznańskiego stadionu również stał piętrowy, londyński autobus, który w przypadku wywalczenia mistrzostwa Polski miał przewieźć piłkarzy Lecha na Stary Rynek. Nie przewiózł, bo prowadząca w tabeli Wisła Kraków nie potknęła się w ostatnim meczu ze Śląskiem Wrocław - wygrała 2:0. Tym razem sytuacja się odwróciła, swoją szansę wykorzystał Lech, a smakiem musiała się obejść Wisła.

Reklama

Piłkarze Lecha, w granatowych koszulkach, jechali autobusem bardzo wolno - droga na Stary Rynek zajęła im blisko godzinę. Ostatni kilometr pokonywany był w tempie kolarzy wspinających się na słynną górę Mount Ventoux podczas Tour de France.

Ochrona musiała przesuwać dziesiątki kibiców tarasujących przejazd. Na samym Starym Rynku na piłkarzy czekało już morze ludzi - w niebiesko-białych koszulkach i szalach. Przy huku petard, tłuczonych butelek czy w czerwonej poświacie odpalanych rac wszędzie przebijał się okrzyk "Mistrz, mistrz, Kolejorz!".

Piłkarze pozdrawiali kibiców najpierw z dachu autobusu (najaktywniejszy był Sławomir Peszko), później - z balkonu poznańskiego Ratusza. Jako ostatni opuścił go trener Jacek Zieliński - długo wiwatujący i świętujący swój pierwszy tytuł mistrza Polski. Zieliński doczekał się też gromkiego skandowania swojego nazwiska.

Wszystkich zadziwił za to prezydent miasta Ryszard Grobelny, który... odpalił race. - Coś pięknego, ile ci ludzie mają dzisiaj w sobie radości - nie mogła się nadziwić Ewa Bąk, dyrektor Wydziału Kultury Fizycznej i Sportu w poznańskim Urzędzie Miasta.

Kwadrans przed godz. 22 piłkarze, działacze i oficjele udali się na uroczystą kolację - świętowanie tytułu miało być jednak krótkie, bo w niedzielę rano lechici muszą wyjechać do Warszawy na Galę Ekstraklasy, by odebrać pamiątkowe medale.

Andrzej Grupa, Poznań

Czytaj także

Samobój i Lewandowski - Lech mistrzem!

Tak Lech zdobywał mistrzostwo, a Odra i Piast spadały!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy