Reklama

Reklama

Lech w Bielsku-Białej liczy na kolejną wygraną

dwóch zwycięstwach z rzędu piłkarze Lecha Poznań w Bielsko-Białej będą chcieli zainkasować kolejny komplet punktów. Podbeskidzie jest w małym kryzysie - przegrało trzy ostatnie spotkania i zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli T-Mobile Ekstraklasy.

Poznaniacy po wygranych nad Piastem Gliwice (2-0) i Widzewem Łódź (1-0), poprawili swoje nastroje, choć gra jaką prezentowali daleka była od ideału. Przeciwko Widzewowi niemal całe spotkanie grali z przewagą jednego zawodnika, a niewiele brakowało, by w końcówce wypuścili skromne zwycięstwo.

"Nie wolno nam grać tak jak to miało miejsce z Widzewem w ostatnich minutach. Dokonywaliśmy złych wyborów, niepotrzebne strzały z dystansu, gdzie trzeba było przetrzymać piłkę. Z drugiej strony było to dla nas nowe doświadczenie" - przyznał na konferencji prasowej trener wicemistrzów Polski Mariusz Rumak.

Reklama

Jak dodał, pozytywnym aspektem obu tych spotkań jest brak straconych bramek. "Wracamy do Lecha z rundy wiosennej, w której mało traciliśmy goli. Nie oznacza, to, że nie popełniamy w obronie błędów, ale moim zdaniem jest ich znacznie mniej" - podkreślił szkoleniowiec.

W sobotę poznaniacy zmierzą się na wyjeździe z Podbeskidziem, które słabo spisuje się w obecnym sezonie. Według Rumaka po odejściu Roberta Demjana, zmieniła się organizacja gry bialskiej drużyny.

"Robert strzelał dużo bramek, szczególnie w drugiej rundzie. Potrafił grać tyłem do bramki, ale też dobrze sobie radził fizycznie. Myślę, że teraz w Podbeskidziu nie ma takiej klasycznej "dziewiątki". Tacy zawodnicy jak Rudolf Urban, Piotr Malinowski czy Marcin Wodecki to piłkarze innego pokroju" - skomentował.

Rumak ma nadzieję, że jeśli Lech wygra z Podbeskidziem, posady trenera nie straci Czesław Michniewicz. Niektóre media twierdzą, że pozycja trenera jest mocno zagrożona.

"10 kolejek za nami, a u nas było już pięć zmian na stanowisku trenera. Popatrzymy, na najsilniejsze ligi na świecie. W Anglii była jedna zmiana, w Niemczech tak samo. Ja trzymam kciuki za trenera Michniewicza, znamy się dobrze jeszcze gdy on prowadził Lecha, a ja byłem trenerem grup młodzieżowych. Sporo się od niego nauczyłem, wprowadzał fajne elementy taktyczne do gry zespołu. Dziś jest on już na pewno innym szkoleniowcem, przede wszystkim bardziej doświadczonym" - przyznał Rumak.

W Lechu powoli zapomina się o pladze kontuzji, z jaką zespół zmagał się na początku sezonu. W treningach uczestniczy coraz więcej graczy, co bez wątpienia cieszy opiekuna Lecha.

"W tej chwili tylko czterech piłkarzy Vojo Ubiparip, Tomasz Kędziora, Jasmin Buric i Dawid Kownacki nie trenują z pełnym obciążeniem. Pozostali są już w pełnym treningu" - wyjaśnił szkoleniowiec.

Mecz Podbeskidzia z Lechem rozegrany zostanie w sobotę o godz. 20.30.

Wyniki, terminarz i tabela T-Mobile Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL