Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (16 pkt.)
  • 2 .Górnik Zabrze (13 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (13 pkt.)
  • 4 .Jagiellonia Białystok (11 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (10 pkt.)
  • 6 .Pogoń Szczecin (10 pkt.)
  • 7 .Lechia Gdańsk (9 pkt.)
  • 8 .Legia Warszawa (9 pkt.)

Lech - Skorża: Tylko my wiemy, ile mieliśmy kłopotów

Lech Poznań nie zagrał wielkiego meczu, ale był zabójczo skuteczny w końcówce i pokonał 2-0 Jagiellonię Białystok w piątkowym meczu Ekstraklasy. - Wygrane w ten sposób smakują najbardziej - powiedział trener "Kolejorza" Maciej Skorża.

Zwycięstwo gospodarzom zapewnili Barry Douglas i Tomasz Kędziora.

Reklama

Już w pierwszej połowie po zderzeniu z rywalem boisko na noszach opuścił Gergo Lovrencsics.

- Takie mecze, wygrane w ten sposób, może pozostawiają niedosyt na trybunach, ale jeśli chodzi o szatnię, to smakują najbardziej - skomentował Skorża.

- Jagiellonia ma swoją renomę, dziś ją potwierdziła, bardzo dobrze zorganizowała grę defensywną. Pierwszą połowę poświęcili na wybijanie nas z rytmu, celebrowali wznowienia gry, a my mieliśmy tylko dwie sytuacje i tylko przez chwilę graliśmy tak jak chcieliśmy - analizował spotkanie trener Lecha.

- Do tego doszły problemy, choćby kontuzja Gergo Lovrencsicsa, na którego liczyłem. Na szczęście jest już po pierwszym badaniu i to nic groźnego - powiedział.

- Cieszę się, że nie rozsypaliśmy się jako drużyna, gdy Jagiellonia miała swoje bardzo dobre okazje. Świetnie obronił Maciek Gostomski. Wydawało się, że kto strzeli pierwszą bramkę, ten wygra. I trafił Barry Douglas z dystansu, znów rozstrzygnął mecz z Jagiellonią. Tylko my wiemy, ile mieliśmy kłopotów i dlatego tak bardzo się teraz cieszymy - podsumował.


Michał Probierz, trener Jagiellonii, musiał przełknąć gorycz porażki.

- Zagraliśmy trochę inaczej niż w poprzednich meczach. To nie przypadek, że Lech zdobywa tyle bramek i wygrywa niemal wszystkie mecze u siebie. My chcieliśmy wyeliminować atuty Lecha, dlatego w pierwszej połowie schowaliśmy się za podwójną gardą. W sumie nam się udało, bo rywale do przerwy tylko raz nam zagrozili. W drugiej połowie to my byliśmy częściej przy piłce, rozgrywaliśmy ładniejsze akcje, stwarzaliśmy sytuacje. Ta Maćka Gajosa to była piłka meczowa i trzeba ją wykorzystać - powiedział.

- Piłka jest okrutna i podobnie jak w Pucharze Polski, znów nas pogrążył Douglas. Po stracie gola nie zdążyliśmy nawet zepchnąć poznaniaków do obrony, bo za chwilę po rzucie karnym było po meczu - stwierdził.

Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje