Reklama

Reklama

Lech - Raków 3-0. Dariusz Żuraw: Cieszą debiuty młodych piłkarzy

Dzięki wygranej z Rakowem Częstochowa Lech w końcu ma w dorobku więcej punktów zdobytych na swoim stadionie niż na obcych boiskach. – Cieszy mnie zwycięstwo i cieszą debiuty młodych piłkarzy – przyznał trener Lecha Poznań Dariusz Żuraw.

"Kolejorz" podejmował Raków w Poznaniu po raz pierwszy od września 1997 roku. Wtedy wygrał aż 5-0, teraz jego wiktoria była tylko odrobinę mniej okazała. Trafienia Christiana Gytkjaera, Tymoteusza Puchacza oraz Jakuba Modera dały bowiem wygraną 3-0. - Pierwszy mecz po okresie przygotowawczym, tym bardziej w naszym przypadku, jest zawsze wielką niewiadomą. Odeszli od nas zawodnicy, kontuzję złapał podstawy prawy obrońca, a na ten pierwszy mecz nie udało się uzupełnić pozycji. Nie do końca wiedzieliśmy więc, jak to będzie wyglądało - tłumaczył trener Lecha.

- Pierwsze minuty były dla nas słabsze, ale w miarę upływu czasu zaczęliśmy łapać rytm. Trochę za wolno w niektórych fragmentach graliśmy jednak piłką, a Raków to zespół bardzo zdyscyplinowany i trudno było coś zrobić. Mówiłem w przerwie, że powinniśmy przyspieszyć akcje, poszukać podań prostopadłych, bo w końcu miejsce się znajdzie. I to było widać z każdą minutą, że po strzeleniu gola nasz młody zespół zaczął łapać wiatr w żagle - opowiadał Żuraw. Trenera Lecha cieszyły debiuty młodych graczy - 21-letniego Juliusza Letniowskiego oraz 17-letniego Filipa Szymczaka. Na dodatek Moder zdobył pierwszego gola w Ekstraklasie, a Puchacz po raz pierwszy trafił przy Bułgarskiej.

Reklama

Lech bardzo długo szukał jednak swoich szans po dośrodkowaniach z bocznych stref, a to nie przynosiło spodziewanych efektów. Większość górnych piłek w polu karnym wygrywał bowiem Tomasz Petraszek. - To nie było naszym założeniem, ale szukaliśmy różnych rozwiązań, by piłka znalazła się jednak w "szesnastce". Te wrzutki miały być jednak trochę inne, między obrońców i bramkarza albo nieco wycofane. To się nie udawało w pierwszej połowie, ale w końcu przyniosło dogranie dające później rzut karny. Wówczas, po golu, było już nam łatwiej - oceniał Żuraw.

Nieźle w tym spotkaniu na prawej obronie poradził sobie 17-letni Jakub Kamiński, który jest skrzydłowym. W Poznaniu jest już nowy piłkarz na tę pozycję, a Lech ma ogłosić transfer w poniedziałek. - Kuba zagrał bardzo solidnie jak na piłkarza, który nie gra zbyt często na tej pozycji. Bardzo dobrze wyglądał w sparingach, a teraz udowodnił, że jest zawodnikiem uniwersalnym - podkreślał szkoleniowiec. Teraz Lecha czeka znacznie trudniejsze zadanie - wyjazdowy mecz z Cracovią. Jesienią w Poznaniu "Pasy" wygrały 2-1. - Wtedy graliśmy bardzo naiwnie, delikatnie mówiąc. Od jakiegoś czasu nasza gra wygląda inaczej, jest lepsza w obronie i na spotkanie w Krakowie też na pewno będziemy przygotowani - kończy Żuraw.

Andrzej Grupa

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama