Reklama

Reklama

Lech Poznań zna już rywali w LE. Rangers FC: Gerrard odbudowuje wstającego z kolan kolosa

Rangers FC, jeden z grupowych rywali piłkarzy Lecha Poznań w Lidze Europy, to najbardziej utytułowany klub w Szkocji, liczący się też w przeszłości na arenie międzynarodowej. W 2012 roku w wyniku kłopotów finansowych spadł do czwartej ligi, a teraz sukcesywnie odbudowuje markę i pozycję.

Biorąc pod uwagę tylko krajowe rozgrywki, liczba trofeów zdobytych przez Rangers FC (w oficjalnej nazwie klubu nie ma słowa "Glasgow") może przyprawić o zazdrość nawet Real Madryt, Barcelonę, Manchester United czy Juventus Turyn. Ma 54 tytuły ligowe, 33 razy wywalczył Puchar Szkocji i 27 - Puchar Ligi. Siedmiokrotnie zgarnął tzw. potrójną koronę, co jest rekordem w europejskim futbolu.

Te osiągnięcia bledną nieco, gdy weźmie się pod uwagę fakt, że praktycznie jedynym poważnym konkurentem Rangers, którzy w 2022 roku świętować będą 150. rocznicę powstania, jest lokalny rywal Celtic. Były klub Artura Boruca i Macieja Żurawskiego, a obecny Patryka Klimali triumfował w ekstraklasie 51 razy, w tym w dziewięciu ostatnich sezonach. Zadanie miał ułatwione, bo od 2012 do 2016 roku Rangers nie było w elicie.

Reklama

Był to efekt kary nałożonej za nieprawidłowości finansowe. Klub popadł w ogromne długi, a na początku 2012 roku oddał się pod kuratelę sądu w Edynburgu. Pół roku później przedstawiciele innych klubów ekstraklasy zdecydowali w głosowaniu o wydaleniu Rangers z elity, później władze ligowe zdegradowały utytułowany zespół do Third Division, czyli czwartego poziomu rozgrywek (najniższego zawodowego).

W ciągu czterech kolejnych lat Rangers trzykrotnie wywalczyli awans do wyższej ligi - w 2016 roku byli już znów w ekstraklasie. W pierwszym sezonie po powrocie zajęli trzecie miejsce, rok później powtórzyli ten wynik, a dwóch ostatnich ustąpili pola tylko Celtikowi.

Od ponad dwóch lat drużynę prowadzi Steven Gerrard, legendarny piłkarz Liverpoolu i 114-krotny reprezentant Anglii. Pod jego wodzą w grudniu 2018 Rangers pokonali Celtic po serii 12 spotkań bez zwycięstwa w prestiżowych derbach (licząc wszystkie rozgrywki), a ponownie triumfowali w maju i grudniu 2019.

Po dwóch kolejkach obecnego sezonu Celtic i Rangers to jedyne zespoły w szkockiej ekstraklasie, które mają sześć punktów. Ta pierwsza drużyna prowadzi dzięki lepszej różnicy bramek. "Old Firm Derby" numer 421 w historii zaplanowane są na 17 października, pięć dni przed pierwszym spotkaniem fazy grupowej LE, w której rywalizować będą też "The Bhoys".

W przeszłości polskie drużyny już kilka razy spotkały się z Rangers w europejskich rozgrywkach. W sezonie 1969/70 Górnik Zabrze w 1/8 finału Pucharu Zdobywców Pucharów dwukrotnie pokonał rywali ze Szkocji po 3-1. Te same zespoły spotkały się w sezonie 1987/88 w 1/8 finału Pucharu Europy, ale lepsi okazali się Szkoci (3-1, 1-1).

"Gra z Rangersami była dla nas wtedy dużym przeżyciem, choćby dlatego, że rzadko wyjeżdżaliśmy na Zachód. Pamiętam, że kiedy wyszliśmy na rozgrzewkę w Glasgow, trybuny były prawie puste. Ale już przed samym meczem - pełne kibiców, którzy do końca korzystali z ofert pobliskich pubów. Podczas spotkania atmosfera była fantastyczna" - wspominał w rozmowie z PAP wydarzenia sprzed 33 lat ówczesny bramkarz zabrzan Józef Wandzik.

Rok później wyższość Rangers FC musiał uznać GKS Katowice w 1/32 finału Pucharu UEFA (0-1, 2-4).

Jesienią 2004 roku w fazie grupowej Pucharu UEFA Amica Wronki przegrała z "The Gers" aż 0-5. Grupa składała się wtedy z pięciu zespołów i z każdym z rywali grano tylko raz.

Kontakty polskich drużyn z Rangersami po 15 latach odnowiła przed rokiem Legia Warszawa. Mistrz Polski trafił na ekipę z Glasgow w ostatniej rundzie kwalifikacji LE, remisując przy Łazienkowskiej 0:0 i przegrywając na Ibrox 0:1, po golu już w doliczonym przez arbitra czasie gry Alfredo Morelosa, czołowego strzelca szkockiej ekipy.

24-letni Kolumbijczyk jest teraz gwiazdą pierwszej wielkości w ekipie z Glasgow. To król strzelców szkockiej ekstraklasy w sezonie 2018/19. Łącznie w 98 występach w Premiership uzyskał 47 bramek. Sześć dołożył w zasadniczej fazie poprzedniej edycji LE. Zagrał w siedmiu spotkaniach reprezentacji Kolumbii, strzelając jednego gola.

Morelos nabiera doświadczenia przy boku Jermaina Defoe, który w środę skończy 38 lat, to nie jest nazwisko, które robi wielkie wrażenie na przeciętnym kibicu piłki nożnej, ale jego skuteczność może imponować. W barwach m.in. West Ham United, Tottenhamu Hotspur, Portsmouth czy Sunderlandu zdobył 162 gole w angielskiej Premier League, co daje mu ósme miejsce w klasyfikacji strzelców wszech czasów. W tym sezonie zaliczył jednak do tej pory tylko dwa występy w zespole lidera szkockiej ekstraklasy, który o punkt wyprzedza mający do rozegrania mecz zaległy Celtic.

Ważnym punktem środka pola jest Scott Arfield. 31-letni Kanadyjczyk, choć urodzony w szkockim Livingston, występował w angielskiej ekstraklasie w barwach Burnley, był także zawodnikiem Huddersfield Town. Na najwyższym poziomie w Szkocji rozegrał już 172 mecze, także w Falkirk FC, zaliczając 31 trafień.

Kibice Rangers i reprezentacji Rumunii mają nadzieję, że przy Gerrardzie rozkwitnie talent Ianisa Hagiego. Syna słynnego Gheorghe pozyskano zimą z belgijskiego Genku. Niespełna 23-letni pomocnik w tym sezonie wystąpił we wszystkich dziewięciu spotkaniach szkockiej ekstraklasy, choć nie zawsze w podstawowym składzie, i strzelił jednego gola.

O potencjale i sile Rangers świadczą lepiej niż wyniki w rywalizacji krajowej świadczą osiągnięcia w Europie. Po wyeliminowaniu Legii piłkarze Gerrarda doznali tylko jednej porażki - na wyjeździe z Young Boys Berno 1:2 - w sześciu spotkaniach fazy grupowej i awansowali do rozgrywek pucharowych, ustępując w tabeli jedynie FC Porto, z którym wywalczyli cztery punkty, podobnie jak z Feyenoordem Rotterdam.

W 1/16 finału klub z Glasgow dwukrotnie pokonał (3-1 i 1-0) jedenastkę portugalskiej Bragi, a zatrzymał się dopiero w następnej rundzie na Bayerze Leverkusen (1:3 i 0:1).

W bieżącej edycji LE Rangers wyeliminowali kolejno Lincoln Red Imps z Gibraltaru (5:0), holenderski Willem II Tilburg (4:0) i wreszcie w czwartek uporali się z Galatasaray Stambuł, wygrywając na własnym obiekcie 2:1, po golach Arfielda oraz skutecznego obrońcy, kapitana Jamesa Taverniera.

Poza Lechem i Rangersmi w grupie D wystąpią Benfica Lizbona i Standard Liege. Wyniki losowania w klubie z Glasgow przyjęto z zadowoleniem, choć jednocześnie zaznaczono, że rywalami będą zespoły ograne w Europie i mające wielką renomę jak Benfica.

Gerrard, którego asystentem jest były znany szkocki piłkarz Gary McAllister, widzi jednak swój zespół w czołowej dwójce, która zakwalifikuje się do 1/16 finału.

"Nie trzeba nas przekonywać, że trafiliśmy na trudnych przeciwników. To drużyny ograne w Europie, mające świetnych zawodników. Byłbym jednak rozczarowany, gdybyśmy nie wyszli z grupy. Moi piłkarze pokazali w ostatnich miesiącach, że dla każdego są twardym orzechem do zgryzienia, mają wielkiego ducha i ciężko ich złamać. Gdy do tego dodamy piłkarską jakość, której też jestem pewny, to mamy obraz naszej siły" - podkreślił szkoleniowiec Rangers FC.

Klub pod wodzą Anglika chce nawiązać do chlubnej przeszłości. W 1972 roku zdobyli nieistniejący już Puchar Zdobywców Pucharów, a pięć i 11 lat wcześniej dotarli do finału tych rozgrywek. Z kolei w 2008 roku byli w finale Pucharu UEFA, poprzednika Ligi Europy, w którym ulegli Zenitowi St. Petersburg 0-2.

pp/ mm/ krys/

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL