Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (0 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (0 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (0 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (0 pkt.)
  • 5 .Legia Warszawa (0 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (0 pkt.)
  • 7 .Podbeskidzie B.-B. (0 pkt.)
  • 8 .Pogoń Szczecin (0 pkt.)

Lech Poznań. Złe wybory trenera Żurawia powodem katastrofy w Pucharze Polski?

W Poznaniu nie opadł jeszcze bitewny kurz po środowym thrillerze w półfinale Pucharu Polski. W dramatycznych okolicznościach Lech Poznań uległ Lechii Gdańsk po serii rzutów karnych. Goście Interii wskazują na przyczyny porażki zespołu, który awans do finału miał na wyciągniecie ręki i był faworytem rozgrywek.

Po 120 minutach zaciętego boju utrzymywał się remis 1-1. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był zatem konkurs "jedenastek". Mimo że lechici mieli w nim aż dwie "piłki meczowe", ostatecznie z placu boju schodzili jako pokonani.

Reklama

Piłkarze Lecha prowadzili już 3-2 i mieli do dyspozycji jeden strzał więcej. W trzech ostatnich próbach mylili się jednak Filip Marchwiński, Dani Ramirez i Kamil Jóźwiak. Pierwszy i trzeci z nich mają w sumie 40 lat. Czy do piłki nie powinien podejść ktoś bardziej doświadczony, by udźwignąć presję?

- Jóźwiak jest młody, ale ma już spore doświadczenie ligowe - odpowiada w rozmowie z Interią Andrzej Juskowiak, król strzelców igrzysk olimpijskich Barcelona ’92. - Nie jest zawodnikiem, któremu mogłyby się nogi trząść. Co innego z Marchwińskim. Jest młodszy i nie grał tak wiele. Ten jego karny był taki... bez emocji. Zgodzę się, że w tym przypadku mógł podejść do piłki ktoś inny. Ale trzeba od razu powiedzieć, że rzut karny to chyba jedyny element gry, którego tak naprawdę nie da się wytrenować. Nie ma mowy o powtarzalności w warunkach meczowych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje