Reklama

Reklama

Lech Poznań - Zagłębie Lubin 1-2 w meczu 21. kolejki Ekstraklasy

Niesamowite zwroty akcji w meczu Lecha Poznań z Zagłębiem Lubin. Poznaniacy prowadzili, ale stracili bramkę, później bramkarz Jasmin Burić obronił rzut karny, aż wreszcie skapitulował po... samobójczym trafieniu Nikoli Vujadinovicia. Lech - Zagłębie 1-2.

Kliknij, by przejść do zapisu relacji na żywo z meczu Lech Poznań - Zagłębie Lubin

Zapis relacji na żywo na urządzenia mobilne z meczu Lech - Zagłębie

Zagłębie Lubin dobrze w tym sezonie prezentuje się w meczach wyjazdowych, ale tylko tych, gdy rywalami są zespoły z czuba tabeli. Potrafiło wygrać w Warszawie i Białymstoku, zremisowało w Gdańsku. Nic więc dziwnego, że potrafiło też wygrać w Poznaniu.

Reklama

Przez większą część spotkania Zagłębie było po prostu lepsze. Lecha ratowała poprzeczka, słupek, dobre interwencje Jasmina Buricia, w tym obroniony rzut karny, a gdy już gospodarze trafili w słupek, to po chwili... padł gol. Jedyny jednak dla Lecha.

A to goście znacznie lepiej rozpoczęli spotkanie. W ich składzie była jedna mała niespodzianka - trener Ben van Dael na środku obrony wystawił Damiana Oko, a nie Macieja Dąbrowskiego. Ofensywa była za to spodziewana i dobrze nią kierował Filip Starzyński. Zagłębie atakowało głównie bokami, tam były najsłabsze punkty Lecha. Sporym zaskoczeniem był fakt, że w wyjściowym składzie gospodarzy na bokach obrony znaleźli się... stoperzy, bo Vernon De Marco, a przede wszystkim Rafał Janicki to środkowi obrońcy. Zagrać nie mogli z powodu kontuzji i choroby Robert Gumny i Piotr Tomasik, a to ich trener Adam Nawalka widział w składzie na rozpoczęcie wiosny.

Były momenty, gdy przez dwie minuty Lech nie potrafił przejąć piłki. Groźnie za to kontrował, a po dośrodkowaniu Joao Amarala z rzutu wolnego minimalnie spudłował De Marco. Ze sporej przewagi Zagłębnie za to niewiele wynikało.

Dopiero ostatni kwadrans pierwszej połowy był nieco inny - to Lech przeważał, ale sytuacje bramkowe zaczęły się tworzyć po obu stronach. W "Kolejorzu" wszystko zależało od duetu Tiba - Amaral, w Zagłębiu aktywny był Bartłomiej Pawłowski. Poznaniacy stworzyli sobie trzy okazje - najpierw Jóźwiak zagrał wzdłuż bramki, ale nie było nikogo do wbicia futbolówki do siatki, później Makuszewski z bliska nie trafił w piłkę, a po strzale De Marco znakomitą interwencją popisał się Konrad Forenc. W samej końcówce odgryzło się też Zagłębie - z dwóch metrów spudłował jednak Patryk Tuszyński.

W drugiej połowie mecz był ciekawszy, a emocje narastały z każdą minutą. W 60. minucie kapitalną akcję przeprowadziło Zagłębie - Sasza Balić wkręcił w ziemię Thomasa Rogne, Patryk Tuszyński zgrał przed bramką, a Bartłomiej Pawłowski huknął z woleja w poprzeczkę. Piłka odbiła się od ziemi, ale czy za linią bramkową, zanim wybił ją Burić? Sędziowie VAR uznali, że nie.

Chwilę później z dystansu kropnął za to Maciej Gajos z Lecha - piłka trafiła w słupek, odbiła się od pleców Forenca, po czym do siatki z metra wbił ją Christian Gytkjaer. Lech miał więc to, na co zupełnie nie zasługiwał.

Gospodarze mogli nawet prowadzić 2-0, gdy po złym wybiciu bramkarza sam na sam znalazł się Gytkjaer. Forenc wygrał jednak ten pojedynek. W odpowiedzi sam przed Buriciem znalazł się Pawłowski - bramkarz Lecha zbił piłkę na słupek. W końcu jednak został pokonany - po strzale Filipa Starzyńskiego piłka minęła już Buricia, próbował ją wybijać Janicki, ale trafił w rozgrywającego gości.

To Zagłębie było zdecydowanie bliżej zwycięstwa w Poznaniu. W 81. minucie Pawłowski znów przegrał starcie oko w oko z Buriciem, a chwilę później arbiter Tomasz Kwiatkowski po raz kolejny skorzystał ze wsparcia VAR. Tym razem dlatego, że Pawłowski w polu karnym Lecha został zahaczony przy przyjmowaniu piłki. Mimo że do piłki podszedł znakomity egzekutor, a takim jest Starzyński, remis 1-1 utrzymał się. Strzał był mocny, przy słupku, ale kapitalnie zachował się Burić i zbił piłkę w bok.

Zagłębie walczyło do końca i zostało za to nagrodzone. W 93. minucie Zagłębie wywalczyło w kuriozalny sposób rzut rożny, bo De Marco zderzył się z Gajosem. Po dośrodkowaniu Dąbrowski trącił piłkę, a do własnej bramki wbił ją głową Vujadinović. Lech już się nie podniósł.

Andrzej Grupa, Poznań

Lech Poznań - Zagłębie Lubin 1-2 (0-0)

Bramki: 1-0 Gytkjaer 66., 1-1 Starzyński 75., 1-2 Vujadinović (samobójcza) 90. +3

Lech: Burić - Janicki ŻK, Rogne, Vujadinović, De Marco - Makuszewski (83. Klupś), Gajos, Tiba, Amaral, Jóźwiak (70. Jevtić) - Gytkjaer (85. Żamaletdinow).

Zagłębie: Forenc - Kopacz ŻK, Guldan, Oko, Balić (85. Dąbrowski) - Bohar (90. +3 Sirotow), Slisz ŻK, Jagiełło, Starzyński, Pawłowski - Tuszyński (87. Maresz).

Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama