Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (32 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (29 pkt.)
  • 4 .Radomiak (28 pkt.)
  • 5 .Raków Częstochowa (26 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Piast Gliwice (21 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (21 pkt.)

Lech Poznań - Zagłębie Lubin 0-2 w 2. kolejce LOTTO Ekstraklasy

Zagłębie Lubin nie zwalnia tempa! Rewelacja lipca, mimo pięciu zmian w składzie, pokonała w Poznaniu Lecha 2-0. Filip Starzyński swój powrót na ligowe boiska zaakcentował pięknym golem z rzutu wolnego.

Kliknij i sprawdź RANKING EKSTRAKLASY

Niecałe trzy doby po bardzo dobrym występie przeciwko Partizanowi Belgrad piłkarzom z Lubina przyszło grać przeciwko wypoczętemu Lechowi na jego terenie. Można się było spodziewać wielu zmian w ekipie Zagłębia - trener Piotr Stokowiec zdecydował się ostatecznie na pięć roszad. Nie miały one jednak wielkiego wpływu na styl gry drużyny - lubinianie mądrze się bronili, a gdy już stworzyli sobie okazje, po prostu je wykorzystali. Wypunktowali przeważającego Lecha, który nadal nie ma w swoim składzie strzelb.

Reklama

Brak skuteczności Lecha może dziwić - przecież trener Jan Urban znów zdecydował się na grę dwójką napastników, a ci tak jak we Wrocławiu mieli dobre okazje. Jako pierwszy Nicki Bille - w 16. minucie dostał świetne podanie od Marcina Robaka i nie mógł się zdecydować - przyjąć piłkę czy strzelać. Efekt był pokraczny. Później Bille zrewanżował się dośrodkowaniem prosto na głowę Robaka - ten jednak minimalnie spudłował. Zagłębie zrewanżowało się jedynie potężnym uderzeniem Adriana Rakowskiego zza pola karnego, które też nie było celne.

Lech przeważał, dwoił się i troił Radosław Majewski, dalekimi i celnymi zagraniami popisywał się Abdul Tetteh, ładne odbiory notował najmłodszy na boisku Robert Gumny. Paradoksalnie to on jednak popełnił w 33. minucie błąd, gdy nie upilnował wbiegającego przed bramkę Michala Papadopulosa. Czech wykończył strzałem głową świetne dogranie od Djordje Cotry, który chwilę wcześniej w dziecinny sposób ograł Dariusza Formellę. Lech swoją szansę na wyrównanie zmarnował w doliczonym czasie pierwszej połowy - Tomasz Kędziora znalazł się sam przed Martinem Polackiem, ale bramkarz Zagłębia odpowiednio się ustawił i odbił piłkę.

W drugiej połowie defensywa Zagłębia co chwilę miała pełne ręce roboty. Dwoił się i troił bramkarz Polacek. Już w 47. minucie kolejną znakomitą okazję zmarnował Nicki Bille. Lech nacierał, seryjnie wykonywał rzuty rożne, ale... sam stracił po stałym fragmencie drugiego gola. Jego autorem był Filip Starzyński, który na boisku pojawił się w 58. minucie. W swoim pierwszym występie po EURO zdobył gola - kapitalnie uderzył nad murem z 27 metrów. Burić rzucił się, ale piłki nie sięgnął. Bramkarz Lecha tego dnia niespecjalnie pomagał kolegom.

Bardziej skuteczny był za to Polacek. W 66. minucie świetnie odbił piłkę po strzale z bliska Łukasza Trałki, później nie pokonał go także Maciej Makuszewski.  Doskonałą okazję zmarnował jeszcze w 74. minucie Maciej Gajos, jakby podkreślając ofensywną bezradność swojej drużyny. Zagłębie niemal cały czas się broniło, ale bardzo mądrze. Maciej Dąbrowski rozgrywał już szósty pełny mecz w tym sezonie, a jego zespół stracił dotąd tylko jednego gola, w Sofii! Goście z Lubina utrzymali prowadzenie i po dwóch kolejkach na pewno będą przewodzili Lotto Ekstraklasie!

Powiedzieli po meczu:

Piotr Stokowiec, trener Zagłębia: Wielkie gratulacje dla moich zawodników za grę, zaangażowanie i za błysk, którego dzisiaj brakowało chyba Lechowi. Nie chcę oceniać Lecha, bo sam mam tyle meczów, że mi czasu na oceny brakuje. W końcówce graliśmy resztkami sił, ale bardzo mądrze i konsekwentnie. Widać, że to jest drużyna. Jestem bardzo zadowolony, a Filip pokazał, dlaczego jest nam potrzebny i dlaczego zdecydowaliśmy się go kupić. Mamy szeroką kadrę, ale jak na tyle rozgrywek jest ona za wąska. Można jednak brzydko powiedzieć, że numery na koszulkach się u nas zmieniają, ale gra się nie zmienia.

Jan Urban, trener Lecha: Nie tak wyobrażaliśmy sobie rozpoczęcie nowego sezonu na własnym boisku. Ten mecz mógł się ułożyć inaczej, gdyby Marcin Robak wykorzystał bardzo dobrą sytuację. Zagłębie prowadziło po pierwszej połowie 1-0, gol i jeden strzał Rakowskiego, to wszystko, co mieli. W drugiej poszliśmy na całość, mieliśmy sporo sytuacji, ale gol Starzyńskiego był piękny. Szkoda, bo nawet gdybyśmy strzelili na 1-2, to mielibyśmy szanse na odrobienie strat.
Widać, że Zagłębie jest na fali, w sposobie rozegrania piłki widać u nich pewność siebie. A my w pierwszej połowie zagraliśmy ze zbyt dużym respektem.

Andrzej Grupa, Poznań

Lech Poznań - Zagłębie Lubin 0-2 (0-1)

Bramki: 0-1 Papadopulos 33., 0-2 Starzyński 63. z wolnego

Lech: Burić - Kędziora, Arajuuri (42. L. Nielsen), Wilusz, Gumny - Formella, Tetteh, Trałka, Majewski (74. Gajos) - Robak, Bille (64. Makuszewski).

Zagłębie: Polacek - Cotra, Dąbrowski, Jach, Todorovski - Janus ŻK, Tosik, Rakowski ZK, Vlasko (58. Starzyński), Janoszka (72. Woźniak) - Papadopulos ŻK (53. K. Piątek).

Sędziował: Daniel Stefański z Bydgoszczy.

Widzów: 16354.

Ekstraklasa - sprawdź wyniki, terminarz, tabelę

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje