Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (39 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (34 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (29 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (28 pkt.)
  • 6 .Górnik Zabrze (27 pkt.)
  • 7 .Zagłębie Lubin (26 pkt.)
  • 8 .Lech Poznań (25 pkt.)

Lech Poznań wymienił sztab szkoleniowy i stracił poważny atut

Trudno mieć pretensje do trenera Lecha Poznań Dariusza Żurawia, że chciał współpracować z tymi ludźmi, których sam sobie wybrał, a nie innymi. Wymieniając jednak sztab trenerski w sierpniu, sam wpakował się w kłopoty.

Letnie zmiany w sztabie trenerskim Lecha Poznań wywołały w Poznaniu wielkie poruszenie. Odeszli bowiem szkoleniowcy bardzo emocjonalnie związani z Kolejorzem, uważani za "ludzi stąd". Był to chociażby Dariusz Skrzypczak, asystent trenera Dariusza Żurawia i legenda Lecha z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiatych, jeden z najbardziej lubianych wtedy i kluczowych piłkarzy. 

Reklama

Pamiętający sukcesy poznaniaków z tamtej epoki Dariusz Skrzypczak miał w sobie sporą miłość do niebiesko-białych barw, był zagorzałym lechitą, który aby objąć pracę przy Bułgarskiej, porzucił dotychczasowe życie w Szwajcarii. W Poznaniu - mniej czy bardziej słusznie - uważany był za tego człowieka, który odpowiada za sukcesy Lechowej młodzieży i ich udane wkraczanie do pierwszego zespołu. Nie do końca tak było, bo trener Żuraw również miał tu zasługi spore, ale tak powszechnie uważano - że to Dariusz Skrzypczak za tym stoi.

Lech Poznań. Odejście Dariusza Skrzypczaka

I Dariusz Skrzypczak odszedł pod koniec lipca zeszłego roku, po rocznej pracy w sztabie Dariusza Żurawia. Wywołało to wiele dyskusji i krytyki opartej na tym, że Kolejorz pozbywa się oddanego człowieka i lechity. To odejście bardzo popsuło całkiem niezłą atmosferę, jaką mieliśmy zaraz po zakończeniu ubiegłego sezonu i wdrapaniu się Kolejorza na drugie miejsce w tabeli.

Oficjalnym powodem odejścia była chęć Dariusza Skrzypczaka do realizacji się w roli pierwszego trenera jakiegoś zespołu, czego w Lechu robić nie mógł. Jak wiemy, na razie ta misja nie wypadła zbyt pomyślnie - po krótkim okresie samodzielnej pracy w Stali Mielec trener Skrzypczak został zwolniony w pierwszej połowie listopada.

Nieoficjalnie wiadomo było, że Dariusz Żuraw i Dariusz Skrzypczak nie nadawali na tej samej fali. Nie personalnie, bo żadnego konfliktu nie było, ale sportowo. Trener Skrzypczak miał odmienne pomysły na grę, często własne koncepcje niekompatybilne z wizją pierwszego szkoleniowca, przez co dalej razem współpracować nie mogli.

Lech Poznań. Odejście Karola Bartkowiaka

Ze sztabu trenerskiego odszedł też Karol Bartkowiak, powszechnie znany i ceniony trener Lecha, często związany z jego zespołami młodzieżowymi czy rezerwami. I tam właśnie trafił, gdy odszedł ze sztabu pierwszego zespołu.

On i Dariusz Skrzypczak zostali zastapieni przez Janusza Górę i Dariusza Dudkę. Trener Góra to były wybitny piłkarz Śląska Wrocław, dla którego był tym, kim dla Lecha Dariusz Skrzypczak. Doświadczony piłkarz, bez porównania mniej doświadczony trener. 

Z Dariuszem Żurawiem łączyła go znajomość sposobu prowadzenia drużyny przez Ralfa Rangnicka - niemieckiego szkoleniowca, z którym obaj współpracowali i na którym obaj się wzorują.

Dariusz Dudka to z kolei były gracz Amiki Wronki i rezerw Kolejorza, który od dłuższego czasu w jego drugim zespole pełnił rolę "piłkarskiego tatusia" dla młodych zawodników.

Wydawać by się więc mogło, że teraz Dariusz Żuraw ma współpracowników zaufanych, wśród których jest szkoleniowiec z pewnym doświadczeniem w komunikowaniu się z młodymi piłkarzami Lecha. I z tą młodzieżą komunikacja była prawidłowa, ale zabrakło jej w odniesieniu do graczy najbardziej w zespole doświadczonych.

Trener Żuraw nie zajmuje się tym sam, sporą część obowiązków komunikacyjnych w ramach drużyny wziął na siebie dyrektor sportowy Tomasz Rząsa. Prowadzi wiele rozmów, zajmuje się objaśnieniami itd. Szkoleniowiec Lecha ma do tego specyficzny stosunek - nie jest to typ trenera, który dużo z zawodnikami rozmawia albo jest dla nich "piłkarskim ojcem" jak chociażby Piotr Tworek w Warcie Poznań. Taki, co to wszystko dogłębnie wyjaśnia i opiekuje się niemalże zawodnikami. To zupełnie inny styl pracy z zespołem, który wyraźnie zazgrzytał w ostatnich czasach. 

Pedro Tiba pokazał, że nie wszystko gra

Najlepszym przykładem jest Portugalczyk Pedro Tiba, który jako niewątliwa gwiazda zespołu, wymaga dość specjalnego traktowania. To właśnie dzięki Tibie wiemy, że nie wszystko w komunikacji na linii trener - zawodnicy odbywało się idealnie, nie wszystkie komunikaty były zrozumiałe i jasne. 

Trudno mieć pretensje do Dariusza Żurawia o to, że chce współpracować z ludźmi, których wybrał. Ma prawo rezygnować ze współpracowników, którzy z jakichś powodów mu nie odpowiadają, bo np. nie realizują spójnej z nim wizji sportowej. Jednocześnie jednak pozbył się ludzi, odwalających dość istotną robotę komunikacyjną. Takich, którzy brali na siebie ten ważny aspekt, w którym trener Żuraw nie odnajduje się zbyt dobrze. 

Kiedy zespołowi się wiedzie, nie ma w tej kwestii większych problemów. Kiedy jednak pojawia się kryzys, to właśnie takie detale i aspekty zaczynają dawać znać o sobie. Dariuszowi Żurawiowi nie będzie przez to łatwo zapanować nad zapaścią, w jakiej Poznańska Lokomotywa się znalazła.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje