Reklama

Reklama

Lech Poznań wylosował rywala, z którym w tym roku już przegrał!

Dinamo Batumi z Gruzji - kolejny rywal Lecha Poznań w pucharach - nie brzmi tak groźnie jak Karabach Agdam i nigdy nie osiągnęło takich sukcesów jak on, ale to właśnie z tym zespołem Lech przegrał już w tym roku mecz. I wtedy też Kolejorz szybko prowadził.

Dinamo Batumizagra z Lechem Poznań w walce o Ligę Konferencji, gdyż tak jak on przegrało w walce o Ligę Mistrzów. Gruzini mieli rywala znacznie niżej notowanego niż poznaniacy - słowacki Slovan Bratysława miał ranking 13.000 przy 25.00 w wypadku Karabachu Agdam. Przypomnijmy, że na skutek strat poniesionych w ostatnich pięciu latach słabiutki współczynnik Lecha Poznań to zaledwie 6.00, co na niewiele pozwala w rozstawieniach. W wypadku Dinamo Batumi to 3.250.

Reklama

To jednak tylko kwestia zorientowania się, jaka jest dzisiaj szacunkowa siła drużyn na podstawie europejskich rozstawień, bowiem współczynnik UEFA w tej fazie rywalizacji o Ligę Konfederacji jest bez znaczenia. 

Lech Poznań w drugiej rundzie trafia po prostu na innego przegranego w Lidze Mistrzów, którym jest Dinamo Batumi, a w kolejnej  (o ile przejdzie) może wylosować rywala niezależnie od współczynnika. Teraz jest na tzw. ścieżce mistrzowskiej, a zatem gra jedynie z mistrzami, którzy odpadli z walki o Ligę Mistrzów. Tak jak mistrz Gruzji.

Dinamo Batumi to jednak nie Karabach Agdam

A jest to mistrz także z Kaukazu, ale nie tak wysoko notowany jak Karabach Agdam. Nigdy nie grał w żadnej fazie któregokolwiek pucharu, a jego największe osiągnięcie to trzecia runda eliminacji Ligi Konferencji w zeszłym roku, gdy po wyeliminowaniu mistrza San Marino Tre Penne gruzińska ekipa ograła też ceniony BATE Borysow i zatrzymał ją dopiero Sivasspor z Turcji. Pokonanie BATE pokazuje, że Dinamo Batumi idzie w górę. Nie jest już zespołem tak słabym jak w 2017 roku, gdy Jagiellonia Białystok zmiotła go z murawy w Lidze Europy i to bezdususyjnie.

Dodajmy do tego, że Dinamo Batumi już raz z Lechem w tym roku wygrało. Miało to miejsce w styczniu, gdy poznaniacy przebywali na zgrupowaniu w Turcji. Tam pod wodzą jeszcze Macieja Skorży ulegli w sparingu Gruzinom 1-2. Też szybko wtedy prowadzili - po bramce Daniego Ramireza. Stracili następnie gole, które zdobyli Wladimer Mamuczaszwili z karnego i Tornike Gaprindaszwili.

CZYTAJ TAKŻE: Niespodzianka! Lech Poznań pokonany przez zespół z Gruzji

Wówczas Lech grał jednak w rezerwowym składzie np. w ataku wystąpił Filip Wilak, wystąpili też Maksymilian Pignot czy Maksym Czekała, a bramki strzegli Bartosz Mrozek czy Filip Bednarek. Niemniej Lech wystawił wtedy także Joela Pereirę, Bartosza Salamona czy Kristoffera Velde.

Teraz Gruzini byli bliscy awansu do dalszej fazy rywalizacji o Ligę Mistrzów. Slovan Bratysława strzelił im gola na 2-1 w doliczonym czasie dogrywki, a mecz zawalił Gruzinom bramkarz Lazare Kupatadze, który był bohaterem pierwszego meczu w Słowacji. Zatem Dinamo ma w bramce podobny problem jak Lech, w którego barwach na Kaukazie zawiódł Artur Rudko.

Niemniej jest to zespół innego formatu niż Karabach Agdam, a i rozgrywki są już zupełnie inne niż walka o Ligę Mistrzów. Pierwszy mecz - w Poznaniu w czwartek 21 lipca. Rewanż 28 lipca.

GRA NAWROTA czyli dość trudny quiz. Temat jest nietypowy

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL