Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (12 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (9 pkt.)
  • 3 .Jagiellonia Białystok (8 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 5 .Pogoń Szczecin (7 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (7 pkt.)
  • 7 .Legia Warszawa (6 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (6 pkt.)

Lech Poznań - Wisła Płock 2-1 w meczu 17. kolejki Ekstraklasy

Lech Poznań po pięciu spotkaniach bez sukcesu w końcu się przełamał i wygrał mecz, choć nie było to zwycięstwo przekonujące. „Kolejorz” pokonał Wisłę Płock 2-1. "Nafciarze" zaczynają znajdować się w ciężkiej sytuacji. W Poznaniu przegrali po raz czwarty z rzędu.

Zapis relacji na żywo z meczu Lech Poznań - Wisła Płock

Reklama

Relacja dostępna także na urządzeniach mobilnych

Waga meczu na Inea Stadionie w Poznaniu była ogromna - dla obu stron kolejne niepowodzenie było nie do przyjęcia. Wisła już w tym sezonie pokonała Lecha, ale było to wtedy, gdy na mecz przychodziło się w krótkich rękawkach, a nie zimowych kurtkach. Wtedy też, podobnie jak i teraz, nastąpiło to tydzień po bezbramkowym remisie Lecha z Sandecją.

Tak jak się można było spodziewać, Lech od początku przejął inicjatywę. Nie było jednak wysokiego pressingu poznaniaków, zamykania rywali na ich połowie, mnóstwa strzałów. Lech grał stosunkowo wolno, gracze Wisły wybijali każdą piłkę zagrywaną w środkową strefę. Sytuację zmieniło dopiero nieszablonowe zejście Macieja Makuszewskiego z prawego skrzydła do środka, oszukanie tym samym dwóch rywali i strzał z około 25 metrów. Piłka nie leciała w sam róg, ale Seweryn Kiełpin nie zdążył z interwencją. Lech więc prowadził i - w przeciwieństwie do kilku kolejnych spotkań - mógł uspokoić grę. Po jednej z akcji i dośrodkowaniu Roberta Gumnego, bliski gola na 2-0 był Darko Jevtić, główkował jednak za wysoko.

Wisła w swojej grze ofensywnej wyraźnie nastawiła się na kontry, a piłkę prowadziła głównie bokami boiska. Szansę na wyrównanie miał w 18. minucie Semir Sztilić, który pierwszy raz zagrał od początku spotkania. Nie zdecydował się na strzał od razu, a Rafał Janicki wybił mu piłkę. Z kolei w 28. minucie Bośniak bardzo ostro wstrzelił piłkę z rzutu wolnego w pole karne, a rykoszet od nogi interweniującego Gumnego, omal nie zaskoczył Matusza Putnocky'ego. Słowak skapitulował za to w 36. minucie, po cudownej kontrze rozpoczętej przez Nico Varelę. Skrzydłowy Wisły świetnie zagrał do Jose Kante, ten zdołał jeszcze znaleźć Sztilicia, a były gracz Lecha strzelił do siatki między nogami bramkarza. 

Lech stracił więc wszystko to, co wcześniej wypracował. Mógł nawet prowadzić 2-0, gdy Christian Gytkjaer znalazł się sam przed Kiełpinem. Ten jednak trącił uderzoną piłkę, a z pustej bramki wybił ją jeden z obrońców. Końcówka pierwszej połowy znów należała do poznaniaków. Najpierw przepięknym uderzeniem z 30 metrów popisał się Jevtić, Kiełpin zbił piłkę na poprzeczkę, a dobijający Gytkjaer był na spalonym. 

Dwie minuty później Szwajcar znakomicie zagrał podanie przez całe boisko do Raduta. Rumun piłkę przyjął dobrze, ale później odegrał ją źle w pole karne, prosto pod nogi Alana Urygi. Debiutujący w Wiśle Płock stoper popełnił jednak fatalny błąd, bo zamiast kopnąć ją na rzut rożny, chciał przyjmować. Na to czekał Gytkjaer, który wstawił nogę i wepchnął futbolówkę do siatki. Trener Jerzy Brzęczek zmienił cały środek obrony po meczu z Lechią, postawił teraz na duet Uryga - Adam Dźwigała, ale znów jeden błąd miał kluczowe znaczenie.

Gol Duńczyka miał też oczywiście spory wpływ na przebieg drugiej połowy. Lech nie atakował całym zespołem - wyraźnie się cofnął. To Wisła przesuwała się z minuty na minutę coraz wyżej, prowokując oczywiście kontry Lecha. W nich brakowało jednak dokładności, bądź piłkarze wybierali zły moment na podanie. W 61. minucie znów nie popisał się Kiełpin, który po strzale z dystansu Kostewycza odbił piłkę przed siebie, ale tym razem z pomocą przyszli mu koledzy z obrony. 

Wisła w ataku pozycyjnym prezentowała się z kolei bardzo nieporadnie. Próbował szarpać bokami Giorgi Merebaszwili, ale efektem jego starań było co najwyżej kilka rzutów rożnych. Dośrodkowania Dominika Furmana lądowały w rękawicach Matusza Putnocky'ego, a Sztilicia były za długie. Dopiero w 70. minucie słowacki bramkarz Lecha musiał się trochę natrudzić, by obronić mocny strzał Kante. Więcej ciekawych okazji goście nie zdołali już stworzyć, a ataki Lecha były po prostu niedokładne.

Andrzej Grupa, Poznań

Lech Poznań - Wisła Płock 2-1 (2-1)

Bramki: 1-0 Makuszewski (13.), 1-1 Stilić (36.)

Lech Poznań: Putnocky - Gumny, Janicki, Dilaver, Kostewycz - Makuszewski, Trałka, Gajos, Jevtić, Radut ŻK (84. Baerkroth) - Gytkjaer (62. Bille, 71. Rakels).

Wisła Płock: Kiełpin - Stefańczyk ŻK, Uryga, Dźwigała, Sylwestrzak (87. Łukowski) - Varela (70. Michalak), Furman ŻK, Szymański, Stilić (81. Biliński), Metrebaszwili - Kante.

Sędzia: T. Musiał

Widzów: 13 587 

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Wisła Płock

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje