Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (24 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (22 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (19 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (17 pkt.)
  • 6 .Cracovia (16 pkt.)
  • 7 .Jagiellonia Białystok (16 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (15 pkt.)

Lech Poznań. W piątek "Piątka dla Piątka"

Piątkowy mecz Lecha Poznań ze Śląskiem Wrocław będzie niezwykły dla byłego bramkarza „Kolejorza” Waldemara Piątka – część dochodu uzyskanego ze sprzedaży biletów zostanie przeznaczona na leczenie choroby, która prawie 11 lat temu przerwała karierę piłkarza.

W 2005 roku Waldemar Piątek był w "Kolejorzu" bramkarzem numer 1 - wygrywał rywalizację z Krzysztofem Kotorowskim, wcześniej skutecznie "wygryzł" ze składu Norberta Tyrajskiego. Latem tego roku musiał jednak przerwać karierę - okazało się bowiem, że na wysiłek nie pozwala mu żółtaczka typu C. Kolejne kuracje nic nie dawały - piłkarz nie wznowił już kariery, na dodatek podłamał się. Teraz jest szansa, że dzięki wsparciu Lecha Poznań oraz jego kibiców uda się zebrać pieniądze na leczenie nowym środkiem, który - jak twierdzi Piątek - daje 98-99 proc. szans na skuteczne wyleczenie choroby. Na refundację terapii nie miałby w najbliższych miesiącach, a być może latach, żadnych szans.

Reklama

Piątek trafił do Lecha na początku 2003 roku - poznański klub nie był wtedy potentatem, rozgrywał pierwszy sezon w ekstraklasie po awansie z drugiej ligi, raczej starał się uchronić przed degradacją. Na swoją szansę były gracz KSZO Ostrowiec musiał czekać aż do końca maja - w trakcie pierwszej połowy meczu z Pogonią Szczecin zmienił kontuzjowanego Norberta Tyrajskiego, "Kolejorz" wygrał 6-0, a Piątek już miejsca w składzie nie oddał. Z "Kolejorzem" zdobył jeszcze rok później Puchar Polski i Superpuchar, a w lipcu 2004 roku poleciał z reprezentacją Polski na towarzyski mecz z USA w Chicago. Nie wystąpił w nim, bo całe spotkanie rozegrał Artur Boruc, dostał jednak sygnał, że w ekstraklasie jest wyróżniającym się bramkarzem. Rok później - 19 czerwca 2005 roku - Piątek rozegrał ostatni zawodowy mecz w karierze, w Azerbejdżanie z Karwanem Jewłasz w Pucharze Intertoto.

- Cały czas mam kontakt z piłka nożną, choć od momentu choroby do momentu załamania było inaczej. Trwało to dwa, trzy lata, odszedłem od piłki, nie mogłem na nią patrzeć. Były próby powrotu, ale kończyły się one łzami. Z perspektywy czasu, gdy na to patrzę, to czułem się jak małe dziecku, któremu zabrano zabawkę. Mi też zabrano to, co mnie najbardziej bawiło. Najpierw przyszła wielka złość, że nie mogę się bawić, a później moje życie się przwartościowało. Najbardziej pomogła mi rodzina, wstałem z kolan. Poznałem małżonkę, mam dwójkę małych dzieci, życie opieram teraz na nich. Współpracuję z PZPN, zajmuję się szkoleniem w najmłodszych rocznikach w reprezentacjach i za to związkowi dziękuję. Mimo choroby mam możliwość przekazywania swojej wiedzy młodym zawodnikom, wielu z nich jest także z Lecha Poznań - mówił Waldemar Piątek, który podkreśla, że "Kolejorz" jest dla niego klubem numer jeden.



  Późną jesienią 2007 roku Lech zorganizował już mecz charytatywny dla swojego byłego bramkarza - wtedy całe 10 zł było przeznaczone na leczenie piłkarza. Zebrano kwotę przekraczającą koszty terapii Waldemara Piątka, piłkarz przeznaczył więc nadwyżkę na rzecz leczenia Agaty Mróz. Wybitna polska siatkarka, dwukrotna mistrzyni Europy, zmarła jednak kilka miesięcy później. Teraz Lech nie chce zdradzać, podobnie jak sam piłkarz, jaka kwota jest potrzebna do przeprowadzenia terapii. - Liczymy, że uda się zebrać większą sumę, a wówczas będziemy chcieli pomóc większej liczbie osób - mówi rzecznik prasowy Lecha Łukasz Borowicz. W przerwie spotkania w strefie VIP GOLD na trybunie im. Teodora Anioły prezes KKS Lech Karol Klimczak osobiście przeprowadzi licytację czterech koszulek reprezentantów Polski z autografami - Artura Boruca, Roberta Lewandowskiego, Kuby Błaszczykowskiego oraz Karola Linetty’ego. Wkrótce zlicytowany zostanie też numer startowy 1922 na poznański półmaraton, w którym już 17 kwietnia weźmie udział ok. 13 tys. osób.

- Jestem wzruszony całą tą sytuacją, to mnie uskrzydla - mówi dzisiaj Waldemar Piątek, ale wiadomo też, że przez lata krył się ze swoją chorobą, niemal izolował. - Nie było łatwo mnie pocieszyć, pierwszą reakcją była konieczność schowania się. Nawet klubowy kapelan, który do dziś jest w Lechu, przyjeżdżał do mnie, ale nie było łatwo mi się otworzyć. Zresztą nigdy nie lubiłem się udzielać na zewnątrz, wolałem wykazywać się na boisku. Przyszedł jednak ten dzień, gdy mogę się otworzyć. Właśnie przy okazji tej akcji - przyznaje były bramkarz Lecha. - To było przykre, że spotkało kolegę z szatni. I to akurat wtedy, gdy był w świetnej formie. Myśleliśmy, że to coś chwilowego i zaraz wróci. Gdyby mnie to spotkało, świat stanąłby mi na głowie - dodaje Krzysztof Kotorowski, z którym Piątek pozostaje w przyjacielskich stosunkach, choć kiedyś rywalizowali o miejsce w składzie.

Terapia, którą przejdzie piłkarz, będzie trwała 12 tygodni, ale nie daje gwarancji pełnego sukcesu. - Tego nie ma nigdy, ale poprzednia dawała tylko 30-40 proc. szans na wyleczenie, a ta da 98-99 proc. Ludzie na forach sami pisali, że po niej mieli wyniki ujemne i negatywne - dzieli się swoją wiedzą o leczeniu żółtaczki typu C Waldemar Piątek. - Pierwsza terapia mnie dobiła, lekarze nie chcieli mnie zabijać informacją, że potrwa rok. Mówili, że to trzy miesiące. Po nich miałem wynik ujemny, czułem już, że wracam na boisko. Wtedy powiedzieli, że jeszcze trzy miesiące. No i było podobnie. A po dziewięciu nastąpił nawrót choroby, nie zareagowałem na lek. Teraz nie będę już miał chemii, a leczenie tabletkami. Są dwie możliwości, na które czekano latami. Już nie będzie takich skutków ubocznych jak wtedy, gdy ciężko to wszystko przechodziłem, doszło załamanie nerwowe. Jestem inaczej przygotowany, mam rodzinę, dzieci. Powinno pójść dobrze - mówi Piątek.

Na te dni były bramkarz przygotował sobie specjalne motto, które przeczytał z kartki. - Bez wsparcia nie ma motywacji. Bez motywacji nie ma walki, bez walki nie ma wiary w siebie, a bez wiary w siebie nie ma marzeń, a bez tego, życie nie ma sensu. A jaj mam cel w życiu: marzę o tym, by zagrać jeszcze jeden mecz w Lechu - powiedział piłkarz mocno łamiącym się głosem.

Początek spotkania Lecha Poznań ze Śląskiem Wrocław - w piątek o godz. 20.30.

Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje