Reklama

Reklama

Lech Poznań sprzedał pomocnika do Azji

Mecz z Żetysu Tałdykorgan był ostatnim występem w Lechu Poznań dla Siergieja Kriwca. Od soboty białoruski pomocnik jest już w Chinach – tam podpisał kontrakt z Jiangsu Sainty FC z Nankinu.

Lech na tej transakcji zarobi około pół miliona euro i większą część z tej sumy będzie mógł przeznaczyć na pozyskanie z Cracovii Saidiego Ntibazonkizy. Do tej pory Lech nie mógł dogadać się co do kwoty transferu ze spadkowiczem z Ekstraklasy, bo nie miał środków. Z kolei Burundyjczyk z chęcią zamieniłby Kraków na Poznań.

Sprawa transferu Kriwca trwała bardzo krótko. Lech dostał konkretną ofertę od wicelidera chińskiej ekstraklasy i szybko z niej skorzystał. Trenerem Jiangsu Sainty jest doskonale znany w Polsce Serb Dragomir Okuka. W niedzielę przed północą Kriwiec podpisał kontrakt z chińskim klubem, ale jego wejście w życie było jeszcze uzależnione od wyników badań medycznych. Pod koniec pierwszej połowy marcowego spotkania ze Śląskiem Wrocław Kriwiec doznał bowiem urazu barku i pauzował aż do czerwca. Bez niego Lech radził sobie znakomicie - w drugiej połowie strzelił dwie bramki Śląskowi, a z kolejnych ośmiu spotkań sześć wygrał i dwa zremisował. To dało mu miejsce w kwalifikacjach do Ligi Europejskiej. Kriwiec wrócił do zdrowia i w czwartek wybiegł na boisko w pierwszym składzie. Przeciwko Żetysu grał jednak słabo i w przerwie został zmieniony.

Reklama

Reprezentant Białorusi trafił do Lecha w grudniu 2009 roku z BATE Borysów. W poznańskim klubie wystąpił w 86 oficjalnych meczach.

Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL