Reklama

Reklama

Lech Poznań ściąga z powrotem swego mistrza Polski. Wraca Siergiej Kriwiec

Niespełna jedenaście lat temu Siergiej Kriwiec w znaczny sposób przyczynił się do zdobycia przez Lecha Poznań mistrzostwa Polski. Teraz do niego wraca, ale po to, aby... pomóc drużynie rezerw utrzymać się w drugiej lidze.

Kriwiec, ówczesny reprezentant Białorusi, trafił do Lecha zimą 2010 roku. Był sporym wzmocnieniem drużyny, zresztą jeszcze jesienią był podstawowym graczem BATE Borysów w fazie grupowej Ligi Europy, zagrał od pierwszej do ostatniej minuty we wszystkich meczach z Benficą, Evertonem i AEK Ateny. W Lechu też trafił do pierwszego składu i zdobył chyba jedną z ważniejszych bramek dla klubu  w tym wieku - w doliczonym czasie meczu z Ruchem Chorzów w 29., przedostatniej kolejce Ekstraklasy sezonu 2009/10. Lech wygrał wtedy w Chorzowie w 2-1, a niemal w tym samym momencie Mariusz Jop zaliczył samobójcze trafienie dla Wisły w starciu z Cracovią (1-1). To wtedy Lech wyprzedził "Białą Gwiazdę" w tabeli, utrzymał pozycję w ostatniej kolejce i świętował pierwsze po 17 latach mistrzostwo.

Reklama

Siergiej Kriwiec - facet spod Poznania

W Lechu Kriwiec grał przez 2,5 roku - odszedł w końcu do chińskiego Jiangsu Sainty. Później występował jeszcze we Francji (FC Metz), w Polsce (Wisła Płock, Arka Gdynia) i na Białorusi (BATE, Dinamo Brześć). Z dwoma białoruskimi klubami zdobywał mistrzostwo, w Polsce jednak nie błyszczał. Dlaczego więc w wieku 34 lat wrócił do naszego kraju? Jeszcze jako zawodnik Lecha Kriwiec poznał tutaj swoją przyszłą żonę - mają dom pod Poznaniem. Gdy w Dinamie doznał kontuzji, rehabilitację przechodził w Wielkopolsce. Lech zaś szuka piłkarzy doświadczonych, którzy wzmocniliby jego drugą drużynę, stąd ta inicjatywa.

Zmiana koncepcji w Lechu II Poznań

Ma to poniekąd związek ze zmianą koncepcji prowadzenia Lecha II Poznań w drugiej lidze. Do tej pory zespół ten tworzyli głównie piłkarze bardzo młodzi, nawet 17- czy 18-letni z Akademii. Uzupełniali ich trzej doświadczeni ligowcy: bramkarz Łukasz Radliński, obrońca Grzegorz Wojtkowiak i pomocnik Artur Marciniak. Przeważnie dwóch z nich było na boisku, czasem tylko jeden. Teraz ma się to nieco zmienić - nowy trener Artur Węska, o trzy lata młodszy od Kriwca, będzie stawiał na czterech doświadczonych zawodników i siedmiu młodych. Lech jest bowiem zagrożony degradacją, po jesieni zajmuje dopiero 17. miejsce (pierwsze spadkowe), ale jego straty są niewielkie. Na wzmocnienia z pierwszego zespołu piłkarzy szukających formy czy dodatkowych minut gry nie ma co liczyć - nowe przepisy praktycznie to wykluczają, jeśli ktoś skończył 21 lat.

Pierwszy sparing i gol Kriwca

Stąd zatrudnienie Kriwca, który w środę ma przejść badania medyczne przed podpisaniem umowy, a zapewne w czwartek lub piątek ją podpisze. Doświadczony Białorusin zagrał już zresztą w sobotnim sparingu rezerw Lecha z trzecioligową Nielbą Wągrowiec, który "Kolejorz" wygrał aż 6-0. Kriwiec zdobył jedną z bramek, dobijając swój, obroniony przez bramkarza, strzał z rzutu karnego.

Drugoligowcy wrócą na boiska w ostatni weekend lutego - Lech podejmie wówczas Stal Rzeszów. Można się spodziewać, że oprócz Kriwca Lech ściągnie jeszcze co najmniej jednego lub dwóch doświadczonych piłkarzy do swojej drużyny rezerw.

Andrzej Grupa

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie!

Sprawdź!


Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy