Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (27 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (24 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (23 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (22 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (20 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (17 pkt.)
  • 7 .Cracovia (17 pkt.)
  • 8 .Radomiak (16 pkt.)

Lech Poznań. Ryzykowna strategia odmieni klub?

Lech Poznań wybrał ryzykowną strategię, która może dać mu spore profity w przyszłości, ale obarczona jest dużym ryzykiem. W tym sezonie drużyna trenera Dariusza Żurawia nie ma postawionego celu sportowego, choć wszystko i tak wskazuje, że będzie nim awans do europejskich pucharów. Przede wszystkim zaś - klub musi odbudować zaufanie u kibiców.

Lech miał w ostatnich latach wiele strategii budowania drużyny - ściągano graczy doświadczonych, byłych kapitanów drużyn, piłkarzy ze Skandynawii, z Półwyspu Iberyjskiego. Szefowie klubu zapowiadali, że już teraz "Kolejorz" idzie po "majstra", ale z zapowiedzi niewiele wynikało. Co najwyżej dość regularnie powtarzające się kryzysy sportowe, które powodowały masowy odpływ ludzi z trybun. Najnowsza strategia, wedle której sportową stronę Lecha mają tworzyć  wychowankowie miejscowej Akademii wsparci kilkoma 30-latkami oraz kilkoma młodszymi obcokrajowcami, wygląda dla fanów najciekawiej. Niekoniecznie musi jednak od razu przełożyć się na dobre wyniki, choć mecze sparingowe pozwalają na umiarkowany optymizm.

Reklama

To, że w składzie Lecha jest aż 14 młodzieżowców, nie oznacza wcale, że nagle Lech zamieni się w Ajax i średnia wieku jego wyjściowej jedenastki będzie wynosiła 21 lat. W pierwszym meczu w Gliwicach (początek w sobotę o godz. 20), Żuraw pewnie postawi na dwóch (Robert Gumny, Kamil Jóźwiak), ewentualnie trzech (Tymoteusz Puchacz) wychowanków Akademii, a kolejni (ktoś z kwartetu: Filip Marchwiński, Jakub Moder, Mateusz Skrzypczak, Paweł Tomczyk) dostaną szansę w trakcie spotkania. 

Trzon drużyny będą stanowić piłkarze już z pewnym dorobkiem, ale wśród których jedynie Pedro Tiba przekroczył trzydziestkę. Dwaj pozostali "starsi", Maciej Makuszewski i Tomasz Cywka, zaczną zapewne sezon na rezerwie. Reszta jest w przedziale 23-29 lat, co może być atutem Lecha. To bowiem zawodnicy, którzy wciąż mają sporo do wygrania w swoich karierach. Ich czasem będą zastępować młodzi adepci tutejszej akademii, której prowadzenie zapewnia klubowi coraz większe zyski. Lech bowiem lata temu zainwestował w szkolenie i bazę, ale dzięki transferom m.in.  Jana Bednarka, Karola Linetty’ego czy Dawida Kownackiego może spokojnie teraz funkcjonować. Następcy są w obecnej drużynie. 

Dlaczego Lech woli swoich utalentowanych graczy, a nie ściąga wyróżniających się piłkarzy z polskiej ligi? Po pierwsze - ze względów finansowych, nie musi za to płacić. Po drugie - jego wychowankowie od najmłodszych lat w klubie i bursie mają dostęp do dietetyków, psychologów, trenerów przygotowania fizycznego, klub pomaga im w edukacji. To powoduje, że w większości przypadków z wieku juniorskiego w seniorski przechodzą bez dodatkowych komplikacji, także zdrowotnych, gdy zwiększają się obciążenia.

Z tymi chłopakami będą też identyfikować się kibice. Na razie jednak klub musi walczyć o odzyskanie zaufania fanów, bo ostatnie mecze w poprzednim sezonie (w grupie mistrzowskiej!) obserwowało mniej niż 8 tysięcy widzów. Do czwartku karnety na rundę jesienną lub cały sezon nabyło ok. 4,5 tys. kibiców. - Nasze sparingi w Opalenicy obserwowało sporo ludzi na trybunach, mecz z Midtjylland przy Bułgarskiej też, tłumy zjawiły się na prezentacji. To pozytywny trend i wydaje mi się, że wraca moda na Lecha, a my zrobimy swoją dobrą grą i postawą wszystko, by przyciągnąć ludzi na trybuny. A chcemy tego, bo wiemy jak się gra, gdy z boku jest dwunasty zawodnik - mówi trener Lecha Dariusz Żuraw.

Atutem "Kolejorza" może być też to, że w tym roku nie musiał skupiać się na walce w eliminacjach europejskich pucharów, a cały czas trener Żuraw mógł poświęcić na przygotowanie do ligi. - Chcieliśmy grac w pucharach i gdyby tak się stało, to pewnie też byśmy się przygotowali, choć może inaczej. Zaczynamy pełni optymizmu, chcemy grać tak jak w sparingach i dobywać jak najwięcej punktów - twierdzi Żuraw, który nie musiał zabierać piłkarzy do Austrii czy Słowenii, a swoją bazę znalazł w położonej 41 km od poznańskiego stadionu Opalenicy. Tam poznaniacy odbyli dwa zgrupowania i rozegrali kilka sparingów z mocnymi zagranicznymi zespołami. 

- Warunki były optymalne, Opalenica jest blisko, więc nie musieliśmy tracić czasu na dojazd. Dostaliśmy dwa boiska, jedno pełnowymiarowe, drugie trochę mniejsze, ale idealnie przygotowane. Do tego sparingi mogliśmy grać na głównym stadionie. Warunki mieszkaniowe i cała reszta powodują, że nie trzeba wyjeżdżać zagranicę by się dobrze przygotować do ligi, przynajmniej w okresie letnim - zapewnia Żuraw. Co wyjdzie z jego zapowiedzi, przekonamy się niebawem. Pierwszy test dla Lecha - w sobotę o godz. 20, gdy zacznie swój mecz w Gliwicach z mistrzem Polski.

Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje