Reklama

Reklama

Lech Poznań - Ruch Chorzów. Pożegnalny mecz Krzysztofa Kotorowskiego

Gdyby nie ten jeden fakt, kibice Lecha Poznań mogliby potraktować kończące sezon starcie z Ruchem Chorzów jak zwykły sparing. Spora grupa fanów wybiera się jednak na Bułgarską tylko po to, aby podziękować kończącemu karierę bramkarzowi Krzysztofowi Kotorowskiemu.

Doświadczony golkiper we wrześniu skończy 40 lat. Z futbolem chciał się pożegnać już rok temu, zaraz po mistrzowskim sezonie, w którym rozegrał tylko siedem spotkań. Trener Maciej Skorża i szefowie klubu namówili go jednak na jeszcze jedną 12-miesięczną umowę - by stanowił wsparcie dla często kontuzjowanego Jasmina Buricia i nierównego Macieja Gostomskiego. Nieoficjalnie wiadomo, że teraz też w klubie z Bułgarskiej chciano zatrzymać bramkarza, ale ten powiedział "pas". Stąd transfer Matusza Putnocky’ego, który ma walczyć z Buriciem.

Kotorowski debiutował w ekstraklasie 18 lat temu - jako piłkarz Dyskobolii Grodzisk zmienił kontuzjowanego Tadeusza Fajfera w starciu ze Stomilem Olsztyn. Do rodzinnego Poznania (jest wychowankiem Olimpii) wrócił na początku 2004 roku. Dziś pytany o szczególne momenty podczas swojej kariery w Lechu, odpowiada: - Pierwszy wyjazd na obóz, gdy odwoziła mnie na stadion moja dziewczyna, a dziś żona. Bardzo chciałem się dostać do Lecha i wtedy to się udało.

Reklama

Nie da się ukryć, że Kotorowski nigdy nie był wybitnym bramkarzem - popełniał błędy, szczególnie na przedpolu. Przez ponad 12 lat spędzonych w "Kolejorzu" wyróżniał się jednak lojalnością. Mówiono nawet o "Klątwie Kotora". Przez klub przewijali się bowiem kolejni bramkarze - Norbert Tyrajski, Waldemar Piątek, Radosław Cierzniak, Arkadiusz Malarz, Emilian Dolhan, Ivan Turina, Grzegorz Kasprzik - a on wciąż z powodzeniem walczył o skład, eliminując rywali. W ekstraklasie Kotorowski rozegrał dotąd 226 spotkań, z tego 173 jako piłkarz Lecha. We wszystkich oficjalnych rozgrywkach wystąpił 233 razy w niebiesko-białych barwach. To klubowy rekord wśród bramkarzy.

W niedzielę Kotorowski zakończy karierę - w meczu z Ruchem. Na pewno pojawi się na boisku, zresztą po raz pierwszy od września 2014 roku, ale nie wiadomo jeszcze, czy od początku meczu, czy też w drugiej połowie zmieni Buricia. Sam piłkarz przyznaje, że informacja o końcu kariery jeszcze do jego głowy nie dotarła. - Pewnie dotrze, ale za parę dni. Będzie burza intensywnych myśli, ale pocieszam się tym, że pozostanę w Poznaniu i w klubie - twierdzi. Jesienią, po dłuższym urlopie, "Kotor" ma zacząć pracę w klubowej akademii z młodymi bramkarzami. - W każdym momencie byłem gotowy do gry, przez ostatnie pół roku miałem pozycję drugiego bramkarza. Nie dostałem szansy, bo Jasiek zaczął rundę i ją kończy w dobrym stylu, nie było podstaw, aby go zmieniać. Nie podniecam się już tym, że nie grałem, bo co w karierze miałem zrobić, to już zrobiłem. Nikt mi tego nie zabierze - opowiada 40-letni dwukrotny mistrz Polski.

W Poznaniu do legendy przeszedł jego występ w spotkaniu z Interem Baku w lipcu 2010 roku. "Kolejorz" grał wtedy z mistrzem Azerbejdżanu w drugiej rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Po zwycięstwie na wyjeździe 1-0, przegrał rewanż 0-1 i doszło do rzutów karnych. - Gdyby obronił trzecią jedenastkę, będzie bohaterem na lata, cały Poznań by o tym dyskutował - mówił podczas transmisji z tego meczu w Polsacie red. Roman Kołtoń. Kotorowski obronił trzeci strzał w jedenastej serii - gdy uderzali bramkarze. Chwilę wcześniej sam pokonał Giorgiego Lomaję, a później złapał piłkę po jego uderzeniu. - Tak, to był wyjątkowy moment. Podobnie jak pierwszy mecz w pucharach, pamiętne spotkania z Juventusem czy wiosenne potyczki z Bragą - wspomina Kotorowski.

Gdy klub ogłosił decyzję o zakończeniu kariery przez bramkarza, ten natychmiast... dostał ofertę pracy. -  W czwartek dostałem jedno zapytanie z Ekstraklasy, czy nie chciałbym jeszcze przez rok pograć. Powiedziałem już "a" i będę się tego trzymał. Kończę jako piłkarz, teraz nastąpi czas dla rodziny i na odpoczynek.

Mecz Lecha Poznań z Ruchem w niedzielę o godz. 18. Bez względu na wynik, "Kolejorz" skończy sezon na siódmej pozycji, a "Niebiescy" na ósmej. Dla obu to jednak szansa na pierwszą wygraną w rundzie finałowej, bo do tej pory niedzielni rywale zdobyli w niej zaledwie po dwa punkty.

Andrzej Grupa

Wyniki, terminarz i tabela grupy mistrzowskiej Ekstraklasy

Wyniki ostatniej kolejki i końcowa tabela grupy spadkowej Ekstraklasy


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL