Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (18 pkt.)
  • 2 .Śląsk Wrocław (13 pkt.)
  • 3 .Pogoń Szczecin (12 pkt.)
  • 4 .Zagłębie Lubin (12 pkt.)
  • 5 .Wisła Kraków (11 pkt.)
  • 6 .Lechia Gdańsk (10 pkt.)
  • 7 .Piast Gliwice (10 pkt.)
  • 8 .Radomiak (9 pkt.)

Lech Poznań - Ruch Chorzów 4-0 w 36. kolejce piłkarskiej Ekstraklasy

Po raz drugi w historii i po raz drugi z rzędu piłkarze Lecha Poznań zostali wicemistrzami Polski. Przesądziła o tym ich wygrana 4-0 z Ruchem Chorzów.

Dla chorzowian, mimo, że przegrali w Poznaniu, to i tak był wielki dzień. Kilka godzin przed spotkaniem dowiedzieli się, że ich odwołanie dotyczące braku licencji na grę w europejskich pucharach zostało uznane. To znaczyło, że nawet remis w Poznaniu zapewniał Ruchowi trzecią lokatę w Ekstraklasie i prawo gry w drugiej rundzie kwalifikacji Ligi Europejskiej. Gdyby goście wygrali, mieliby jeszcze realną szansę na wicemistrzostwo Polski. Druga niespodzianka spotkała chorzowian o godz. 22.20. Mniej więcej wtedy zakończyły się wszystkie mecze środowe w grupie mistrzowskiej. Choć Ruch w Poznaniu przegrał, to i tak są blisko gry w europejskich pucharach, bo niespodziewanie punkty straciła Lechia Gdańsk. "Niebiescy" nie są jednak pewni trzeciego miejsce - może ich wyprzedzić Górnik Zabrze, jeśli w niedzielę pokona Lechię, a Ruch przegra przy Cichej z Pogonią.

Reklama

Czy Ruch mógł w Poznaniu wygrać i postawić poznaniaków w trudnej sytuacji przed prestiżową potyczką przy Łazienkowskiej? Niewiele faktów na to wskazywało. Ruch nie pokonał Lecha w stolicy Wielkopolski od 15 lat, a "Kolejorz" poległ na tym obiekcie w tym sezonie tylko raz, na początku rozgrywek.

Niespodzianki nie było. Ruch od początku sprawiał wrażenie zadowolonego z remisu, Filip Starzyński nie napędzał akcji gości, Grzegorz Kuświk nie dostawał podań pod bramką. Gdyby nie atomowy strzał z 30. minuty Bartłomieja Babiarza, po którym Krzysztof Kotorowski tylko patrzył, jak piłka odbija się od słupka jego bramki, trudno byłoby wskazać jakąkolwiek sytuację dla chorzowian. Lech nie grał wcale lepiej. Także raził niecelnymi podaniami, złymi wznowieniami gry z autu, brakiem zrozumienia w ofensywie. Jak choćby w kontrataku dwóch na dwóch, gdy Łukasz Teodorczyk niecelnie zagrał do znajdującego się przed pustą bramką Kaspera Hamalainena.

Strzał Babiarza zmobilizował jednak poznaniaków do tego stopnia, że w odstępie dwóch minut zdobyli dwa gole, które zapewniły im drugie miejsce w lidze. Były to akcje oskrzydlające, takie jak Lech lubi najbardziej. Przy pierwszej udział mieli Hamalainen i Gergo Lovrencsics, a celnym strzałem (choć z niewielkim rykoszetem) popisał się Szymon Pawłowski. Po chwili Teodorczyk wypatrzył wbiegającego z lewej strony Luisa Henriqueza, Panamczyk przerzucił piłkę nad bramkarzem Ruchu, a Hamalainen z bliska umieścił ją glową w siatce.

Ruch już sie nie podniósł, także po przerwie. Poznaniacy mieli sporo sytuacji, wykorzystali jeszcze dwie, choć ostatni gol Daylona Claasena padł ze spalonego. Wcześniej zastanawiało jednak, dlaczego wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Jakub Smektała w ogóle nie atakuje Henriqueza, który ostatecznie zagrał w uliczkę do reprezentanta RPA. Dwudzieste trafienie w sezonie zaliczył z kolei Teodorczyk, który wykorzystał dokładne podanie stopera Marcina Kamińskiego, także uczestniczącego w akcji ofensywnej. Piłkarz Lecha zdobył o dwie bramki mniej od Marcina Robaka - aby zostać królem strzelców musiałby więc dokonać nie lada wyczynu w spotkaniu z Legią.


Jan Kocian, trener Ruchu Chorzów:
Kilka dni temu miałem okazję gratulować Legii Warszawa mistrzostwa Polski, teraz mogę pogratulować Lechowi Poznań tytułu wicemistrza. Ufam, że po meczu, który zagramy za kilka dni przeciwko Pogoni Szczecin, my doczekamy się gratulacji za wywalczenie trzeciego miejsca, na którym teraz jesteśmy. I będziemy się cieszyć tak, jak dzisiaj cieszy się Lech. Mieliśmy dzisiaj na boisku zbyt mało piłkarzy, którzy by potwierdzili formę z kilku naszych poprzednich meczów. Szybko straciliśmy dwie bramki i to spotkanie potoczyło się pod dyktando poznaniaków. Nie grał nasz nominalny prawy obrońca Marek Szyndrowski i na tej stronie mieliśmy największe problemy. Trzy bramki straciliśmy właśnie po akcjach z tej strony boiska.

Mariusz Rumak, trener Lecha Poznań:
Nie ma za bardzo co o tym meczu opowiadać. Dwie bramki w pierwszej połowie, dwie w drugiej i wygraliśmy 4:0. Ruch był wymagającym przeciwnikiem, ale stworzyliśmy sobie sytuacje i cieszymy się z wicemistrzostwa. Dziękuję kibicom za cały sezon. Były w nim piękne mecze i mecze smutne. Raz tutaj przegraliśmy, szkoda, bo byłoby pięknie zamknąć sezon bez porazki. Czuliśmy wsparcie kibiców, dla nich właśnie gramy.
Czy zmianą ratowałem Karola Linetty'ego przed wykluczeniem z meczu z Legią? No może tak, bo gdyby dostał kartkę, to nie mógłby w nim wystąpić. Sędziowie z Japonii prowadzili to spotkanie bardzo dobrze, nie starali się kartkować.
Mam nadzieję, że nie był to ostatni występ Daylona Claasena przy Bułgarskiej. Rozmawiałem z nim w tygodniu, mówił, że czuje się tu dobrze, ale wszystko zależy od rozmów jego agenta na pierwszym piętrze tego budynku z szefami Lecha.

Autor: Andrzej Grupa

Lech Poznań - Ruch Chorzów 4-0 (2-0)

Bramki: 1-0 Pawłowski (36.), 2-0 Hamalainen (38.), 3-0 Teodorczyk (68.), 4-0 Claasen (78.)

Żółta kartka - Lech Poznań: Gergo Lovrencsics, Dimitrije Injac.

Sędzia: Minoru Tojo (Japonia). Widzów 14˙053.

Lech Poznań: Krzysztof Kotorowski - Tomasz  Kędziora, Hubert Wołąkiewicz, Marcin Kamiński, Luis Henriquez - Gergo Lovrencsics, Łukasz Trałka, Kasper Hamalainen (72. Daylon Claasen), Karol Linetty (75. Dimitrije Injac), Szymon Pawłowski (80. Dariusz Formella) - Łukasz Teodorczyk.

Ruch Chorzów: Krzysztof Kamiński - Maciej Sadlok (72. Jakub Smektała), Marcin Malinowski, Piotr Stawarczyk, Daniel Dziwniel - Marek Zieńczuk, Bartłomiej Babiarz (88. Maciej Urbańczyk), Filip Starzyński, Łukasz Surma, Kamil Włodyka (72. Rołand Gigołajew) - Grzegorz Kuświk.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje