Reklama

Reklama

  • 1 .Wisła Kraków (3 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (3 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (3 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (3 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (1 pkt.)
  • 6 .Warta Poznań (1 pkt.)
  • 7 .Bruk-Bet Termalica (1 pkt.)
  • 8 .Cracovia (1 pkt.)

Lech Poznań. Problem "Kolejorza" z obrońcą wreszcie rozwiązany?

Choć 17-letni Jakub Kamiński całkiem nieźle poradził sobie na prawej obronie w meczu z Rakowem Częstochowa, Lech Poznań i tak ściągnie na to miejsce doświadczonego gracza. Raczej nie będzie nim reprezentant Ukrainy Bohdan Butko, który był już w Poznaniu na testach medycznych. W tym tygodniu ma być nowy piłkarz.

Lech ma problemy z prawą obroną od momentu, gdy kontuzji doznał Robert Gumny. Trener "Kolejorza" Dariusz Żuraw liczył na to, że już wiosną młodzieżowego reprezentanta Polski zastąpi Alan Czerwiński, który podpisał kontrakt z Lechem ważny od 1 lipca. Zagłębie Lubin nie chce jednak puścić swojego gracza za mniej niż 700 tys., a Lech tyle nie da. Stąd poszukiwania innego piłkarza na tę pozycję - tylko na pierwsze półroczne.

Wybór padł na 32-krotnego reprezentanta Ukrainy Bohdana Butko, który jesienią przegrywał rywalizację o miejsce w składzie Szachtara Donieck. Butko mógłby się w Poznaniu odbudować i powalczyć o miejsce w składzie na swój trzeci finałowy turniej Euro. Był gotów nawet poważnie ograniczyć swoje zarobki, bo w Szachtarze dostaje więcej niż najlepiej zarabiający w Lechu Christian Gytkjaer.

Reklama

Do Poznania przyleciał jednak z urazem mięśniowym, niezbyt groźnym, ale wykluczającym z zajęć na około trzy tygodni. Wliczając jeszcze czas potrzebny na powrót do formy, do gry byłby gotowy najwcześniej pod koniec marca. Lech zaś szuka kogoś "na teraz", bo sam musi wystawiać na prawej obronie 17-letniego Jakuba Kamińskiego, który jest zwykle... lewoskrzydłowym. Treningi z drużyną wznowił co prawda w tym tygodniu Tomasz Cywka, ale po długim leczeniu gotowy do gry też będzie dopiero za jakiś czas. Z kolei Michał Skóraś do zajęć zespołowych ma wrócić w przyszłym tygodniu.

Lech szuka więc prawego obrońcy, sondował możliwość wypożyczenia z Herthy Berlin reprezentanta Słowacji Petera Pekarika. Z 33-letnim zawodnikiem miał rozmawiać Lubomir Szatka, a co ciekawe - gdy Pekarik nie mógł grać w kadrze, awaryjnie zastępował go właśnie gracz Lecha. Choć tego nie lubi - woli grać na środku obrony.

Pekarik ma podobną sytuację jak Butko - w Bundeslidze nie gra prawie w ogóle, a reprezentację czeka dwumecz o prawo gry w Euro 2020: najpierw z Irlandią, a w przypadku zwycięstwa, z lepszym z pary Irlandia Północna - Bośnia i Hercegowina. Słowak był zainteresowany, ale jego klub już nie. W czwartek do Poznania ma jednak przylecieć na testy medyczne kolejny kandydat do gry w Lechu.

- Naszej kadrze prawy obrońca jest potrzebny i w tych dwóch tygodniach ten piłkarz się znajdzie - przekonuje asystent trenera Żurawia Karol Bartkowiak. W ostateczności Lech może jeszcze sięgnąć po Butkę i czekać, aż Ukrainiec się wyleczy.

A co ciekawe - podobnie może wyglądać sytuacja z pozyskaniem napastnika. W pierwszej kolejności Lech chce pozyskać zawodnika, który trafiłby do Poznania już teraz, a latem zastąpiłby Christiana Gytkjaera. Jeśli się nie uda, będzie to ktoś doświadczony tylko na tę rundę.

Na razie na prawej obronie Dariusz Żuraw musi stawiać na 17-letniego Jakuba Kamińskiego, który jest lewoskrzydłowym. Na nowej pozycji zadebiutował w Pucharze Polski w meczu ze Stalą Stalowa Wola, ale później trener Lecha sięgnął po opcję z bardziej doświadczonym Szatką. W zimowych sparingach na boku defensywy grał już Kamiński, podobnie zresztą jak w ligowej inauguracji wiosny z Rakowem. Wypadł nieźle - nawet lepiej niż lewy obrońca Wołodymyr Kostewycz.

- Chyba nie było widać, ze to dla mnie nowa pozycja. Dobrze sobie poradziłem, ale zobaczymy, jak to będzie dalej wyglądało - mówi nastolatek z Lecha. W niedzielę Kamińskiego czeka poważniejsza próba - Lech zagra na wyjeździe z Cracovią. - To w ogóle będzie dla nas trudniejsze spotkanie, bo Cracovia jest nieprzyjemnym zespołem. Trener Probierz zwraca uwagę na każdy szczegół, pewnie my będziemy grać, a oni spróbują przeszkadzać i poczekają na kontry - opowiada Kamiński, który spodziewa się, że to właśnie na jego pozycji trener rywali może szukać słabszego punktu "Kolejorza".

- Oczywiście, że tak może być. Skoro gra 17-latek, to może popełniać błędy. Ja pokażę, że tak się nie stanie i postaram się udowodnić, że to mocna strona - twierdzi Kamiński, który wolałby jednak wrócić na skrzydło. Z drugiej jednak strony, Łukasz Piszczek czy Bartosz Bereszyński też zaczynali jako ofensywni zawodnicy. - Jestem otwarty, jeden trener może mnie widzieć na tej pozycji, inny na tamtej. Przyjmę dyspozycję i tam będę grał. Jestem uniwersalnym zawodnikiem i dam sobie radę - zapewnia Kamiński.

Andrzej Grupa

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje