Reklama

Reklama

Lech Poznań pokonał Karabach Agdam! Otwiera się wielka szansa na awans

Wielokrotny uczestnik faz grupowych europejskich pucharów, w tym Ligi Mistrzów i wyżej notowany od Lecha Poznań azerski zespół Karabach Agdam przez spore fragmenty meczu w Poznaniu grał lepiej od mistrzów Polski. Ci byli jednak skuteczni i pragmatyczni. Wygrana 1-0 z mistrzem Azerbejdżanu otwiera szansę awansu w walce o Ligi Mistrzów i przełamania koszmarnej passy gier polskich ekip z tym rywalem.

Trener John van den Brom najwyraźniej wiedział, co mówi, gdy na pytanie o możliwość ofensywnej gry i rozwinięcia skrzydeł przez jego zespół w starciu z Karabachem Agdam, odpowiedział:

- Wynik. Nie możemy go stracić z oczu.

Reklama

A zatem - na rozwinięcie skrzydeł przyjdzie jeszcze czas, może później, może z innym rywalem. Karabach był wszak faworytem starcia z Kolejorzem, co wynikało z jego rozstawień i dotychczasowego dorobku w pucharach, w których fazie grupowej gra nieprzerwanie od ośmiu lat.

CZYTAJ TEŻ: Lech - Karabach. Oto wybawca Poznania! Dzielnica czerwonych latarni niech o nim zapomni

Bukmacherzy typowali inaczej, oni widzieli faworyta w Lechu, ale przebieg meczu zdawał się wskazywać na to, że się mylą. Skrzydeł nie mógł rozwinąć ani Lech, ani podlot sójki, który przysiadł na murawie i przerwał spotkanie, bowiem gracze obu ekip musieli go zapakować w karton i wynieść.

To był w jakimś sensie symboliczny moment, bowiem do sójki Lech nie potrafił zagrozić Azerom. Owszem, ruszył na Karabach z ostrą akcją w pierwszych sekundach, ale rychło okazało się, że to kaukascy piłkarze w piłkę grają jakby nieco lepiej, składniej i z większą jej kontrolą. 

Kibice wygłodniali Lecha, jego meczów i jego pucharów, nie mówiąc już o jego walce o Ligę Mistrzów, z niepokojem obserwowali to, co się dzieje - jak Karabach konstruuje akcje, jak jest cierpliwy i metodyczny, jak wiele potrafią tacy jego gracze jak Brazylijczyk Kady Borges czy senegalski napastnik Ibrahima Wadji o życiorysie w lidze rumuńskiej i niższych ligach niemieckich.

W Lechu jedno skrzydło rozwijał Michał Skóraś, który wyszedł na boisko z ambicją pokazania, że na sprzedanym Niemcom Jakubie Kamińskim młodzieżowa piłka w Lechu się nie kończy. I pokazał to świetnym meczem. Za to Kristoffer Velde, którego wystawienie na drugiej flance przez van den Broma pachniało sensacją, okazał się ... zielony. Ponownie zielony, bowiem już wiosną nie spełniał nadziei, jakie wpompowało w niego wydane milion euro. Co więcej, kompletnie zgasł i rozczarował Joao Amaral - a on akurat był bohaterem mistrzowskiego sezonu. Obu holenderski trener zdjął.

Lech Poznań rozpoczął dziobanie

To jednak Lech zadał pierwsze dziobnięcie, a nie Karabach. Wycofanie piłki, wrzutka z prawej strony boiska w wykonaniu niezawodnego Joela Pereiry i szwedzki as Lecha Mikael Ishak znów miał okazję rozłożyć swe ramiona jak skrzydła sępa pola karnego, który dopadł łatwego łupu. Lech prowadził 1-0.

Prowadził na tablicy wyników, ale wciąż nie prowadził gry. Mecz zaczął się układać iście przedziwnie, gdy wątłe linie środkowe obu ekip sprawiały, że starcie paradoksalnie nabierało dynamiki. Z pominięciem środka pola, przy niemrawości pomocników i Lech, i Karabach nacierały zaledwie kilkoma podaniami, przy czym Azerowie nadal częściej.

Poznaniacy kontrowali po niedbałych stratach rywali z Kaukazu. I Mikael Ishak z ostrego kąta miał okazję zaskoczyć azerskiego bramkarza Szahrudina Mahammadalijewa.

CZYTAJ TAKŻE: Lech Poznań latami odbijał się od Ligi Mistrzów. Niespełnione marzenie

On miał jednak trudną sytuację, za to młody napastnik Lecha Filip Szymczak - wyśmienitą! W 66. minucie zmarnował okazję, która długo może się śnić i jemu, i kibicom po nocach. Okazję na 2-0 w chwili, gdy żywiołowy doping niósł Kolejorza do coraz mocniejszych ataków.

Karabach trwonił swą piłkarską przewagę, rozmieniając je na pieczołowicie tkane ataki, po których starał się zameldować w bramce Lecha zamiast posłać tam piłkę. Pod tym względem Lech był znacznie bardziej pragmatyczny i napędzał się tym, że wydaną rywalom bitwę wygrywa. Nie uległ, nie dał sobie narzucić warunków i być może nie pójdzie w ślady Piasta Gliwice, Wisły Kraków i Legii Warszawa, które Karabach Agdam dotąd eliminował - każdy polski klub, z którym się mierzył.

Rewanż 12 lipca w Baku.

Lech Poznań - Karabach Agdam 1-0 (1-0)

Bramka: 1-0 Ishak (41.)

LECH: Rudko - Pereira, Šatka, Milić, Rebocho - Skóraś, Murawski (83. Murawski), Karlström Ż, Velde (63. Ba Loua) - Amaral (63. Szymczak Ż) - Ishak (80. Kwekweskiri)

KARABACH: Mahammadalijew - Vesović, Miedwiediew, Medina, Kafarkulijew - Karajew, Richard Ż (62. Janković) - Kady, Leandro (62. Ozdobić), Zoubir - Wadji (62. Szejdajew)

Sędzia: Montero (Hiszpania)

Widzów 25 118

GRA NAWROTA o Lechu Poznań. Dasz sobie radę z quizem?

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL