Reklama

Reklama

Lech Poznań po Turcji ma więcej zagadek niż odpowiedzi

Rzadko się zdarza taka sytuacja, aby Lech Poznań podczas całego zgrupowania nie mógł skorzystać z żadnego ze swoich napastników. Spore znaki zapytania pojawiły się także w defensywie, która grała w meczach sparingowych dość beztrosko.

Do grudnia w polskiej Ekstraklasie zespół Lecha Poznań stracił tylko 13 bramek, najmniej spośród wszystkich ekip. To w dużej mierze wywindowało go na pozycję lidera. Tymczasem w czterech meczach rozegranych podczas zgrupowania w Turcji lechici stracili ich aż sześć, czyli połowę tego, co w lidze. To efekt dość beztroskiej gry obronnej, w której trener Maciej Skorża dokonał wielu eksperymentów.

Lech Poznań z beztroską obroną

We wszystkich czterech spotkaniach w linii defensywnej Kolejorza zagrali jedynie Joel Pereira i Bartosz Salamon, który pod koniec zeszłorocznych rozgrywek tworzył udaną parę z Antonio Miliciem. Milić błysnął w meczu z FC Shkupi, gdy strzelił bramkę. Za to w szeregach obronnych Lecha widzieliśmy wielu młodych zawodników np. Maksymiliana Pingota, z którymi łączone są spore nadzieje.

On oraz Maksym Czekała, Filip Wilak i Jakub Antczak byli nie tylko zawodnikami młodego pokolenia, których trener Skorża zabrał do Turcji, by się im przyjrzeć. Wobec kłopotów kadrowych zespołu, chorób i komplikacji, musieli oni chwilami przejąć na siebie sporo obowiązków w meczach sparingowych, w których lechici sztukowali skład.

Reklama

Dość powiedzieć, że w żadnym meczu towarzyskim podczas zgrupowania nie zagrał ani jeden nominalny napastnik - Mikael Ishak dotarł do Turcji, ale wciąż za wcześnie dla niego, by grać. Za to Artur Sobiech zgrupowanie opuścił, wrócił do kraju i tam był badany na okoliczność komplikacji po chorobie. 

CZYTAJ TAKŻE: Cztery gole w meczu Lecha Poznań

To dość niespotykana sytuacja, która nie pozwoliła trenerowi Skorży rozeznać się w możliwościach ataku Lecha. Wystawiał w nim albo młodzież, albo Joao Amarala, albo nowy nabytek Kristoffera Velde. Co ciekawe, poznaniacy i tak strzelili rywalom aż 13 bramek! To daje ponad trzy gole na mecz, z czego trzy spotkania Lech wygrał po zdobyciu czterech goli. To pokazuje, że nawet bez obecności Ishaka i Sobiecha jego siła napadu jest bardzo duża. Warto jednak pamiętać, że Kolejorz nie grał tym razem w Turcji z rywalami bardzo silnymi. Kto wie, czy w tej sytuacji najciekawszym sparingiem nie będzie planowany na 28 stycznia mecz z Herthą Berlin.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy