Reklama

Reklama

Lech Poznań. Piotr Tomasik: Presję mają żołnierze w Iraku

- Nie boję się rywalizacji z Kostewyczem, przyszedłem do Lecha po to, aby w nim grać - zapowiada nowy obrońca poznańskiej drużyny Piotr Tomasik.

Były piłkarz Jagiellonii został wykupiony przez "Kolejorza" na pół roku przed wygaśnięciem kontraktu w Białymstoku. Tomasik ma walczyć o miejsce na lewej obronie z Wołodymyrem Kostewyczem, który - gdy nie był kontuzjowany - grał we wszystkich meczach od deski do deski. Po sparingach można jednak stwierdzić, że to Ukrainiec będzie w początkowej fazie rundy wiosennej pierwszym wyborem Nenada Bjelicy na lewą stronę defensywy.

- Oczywiście, że będę rozczarowany, jeśli zacznę rundę na ławce. Gdybym nie był, to by ucierpiało moje ego. Przyszedł tutaj aby grać, nie położę się przed Kostą - mówi Piotr Tomasik.

Reklama

Teoretycznie jest taka możliwość, że za półtora tygodnia przeciwko Arce wystąpią obaj, a Tomasik będzie lewoskrzydłowym. Za żółte kartki pauzuje bowiem Mario Szitum, Bjelicy pozostaje więc na bok pomocy Kamil Jóźwiak lub ewentualnie ktoś z dwójki: Mihai Radut - Darko Jevtić. Obaj jednak w sparingach występowali w innych miejscach boiska. Tomasik zaś, jak sam mówi, przez 10 lat grał na lewej pomocy.

- Zdrowa rywalizacja jeszcze nikomu nie zaszkodziła, ona podnosi umiejętności. W Polsce się za to mówi, że jest jak rywalizacja, to źle. W zachodnich klubach nikt się nie obraża, a mają po dwóch zawodników na każdą pozycję. I tak właśnie powinno być. Wiadomo, że nikt nie lubi siedzieć na ławce, chce cieszyć kibiców i być zadowolonym z siebie. Spokojnie, zostało nam półtora tygodnia, trener ma pewnie jakiś zarys składu. A ja wiedziałem, że przychodząc tutaj nikt mi nie da miejsca za darmo. W każdym miejscu musiałem na nie sobie zapracować - twierdzi Tomasik.

Obaj piłkarze będą mieli jeszcze dwie możliwości na przekonanie szkoleniowca - w niedzielę Lech zagra sparing z GKS Tychy, a za tydzień w środę ze Zniczem Pruszków.

Tomasik nie boi się presji, a wręcz unika wypowiadania tego słowa. - Nie lubię go po prostu. My kochamy to, co robimy, a jeszcze nam za to płacą. Presję to mają żołnierze, co jadą do Iraku, zostawiają rodziny i nie wiedzą, czy wrócą - przyznaje.

Lech będzie wiosną walczyć o mistrzostwo kraju, a głównymi rywalami będą zapewne: Legia, Górnik Zabrze i były klub Tomasika Jagiellonia. - Trudno powiedzieć, kto zostanie w tym peletonie. Liga jest niezwykle wyrównana, widać to było jesienią. Sądzę, że za sześć czy siedem kolejek wiele się wyjaśni, sytuacja się wyklaruje - mówi piłkarz.

Andrzej Grupa

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL