Reklama

Reklama

  • 1 .Wisła Kraków (3 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (3 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (3 pkt.)
  • 4 .Legia Warszawa (3 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (1 pkt.)
  • 6 .Warta Poznań (1 pkt.)
  • 7 .Bruk-Bet Termalica (1 pkt.)
  • 8 .Cracovia (1 pkt.)

Lech Poznań. Piotr Reiss: Piłkarze Lecha to armia zaciężna

Po efektownym zwycięstwie nad Legią (3-0), Lech Poznań nie może wygrać meczu i coraz bardziej oddala się od czołówki. – Tam jest armia zaciężna piłkarzy. Oni przyjechali tutaj w jednym celu – zarobić dobre pieniądze i kiedyś o Lechu zapomnieć. Tak niestety nie da się stworzyć zespołu – mówił w rozmowie z Interią legendarny piłkarz Lecha Piotr Reiss, jednocześnie mocno krytykując politykę transferową klubu.

Ekstraklasa: wyniki, terminarz, strzelcy, gole

Adrianna Kmak, Interia: Po, można powiedzieć, że euforycznym zwycięstwie z Legią 3-0, Lech stanął w miejscu i przestał wygrywać. Jak pan myśli z czego to wynika?

Piotr Reiss, były piłkarz Lecha Poznań: - Taka jest polityka transferowa tego klubu i strategia. Lech gra, jak gra. Na pewno zdecydowanie poniżej oczekiwań kibiców. Na ten budżet, który  jest teraz w Lechu, zrobili kompletnie nietrafione transfery. Przyszli nieznani zawodnicy, którzy na dobrą sprawę nie wiadomo, jaki prezentują poziom. Nie możemy sobie poradzić nawet z beniaminkiem takim, jak Sandecja. Od momentu, kiedy Legia zmieniła trenera i przegrała w Poznaniu 0-3, teraz zdobyła 15 punktów, a Lech cztery. To świadczy o pracy obu szkoleniowców. Żal mi tylko kibiców Lecha, którzy wierzą w sukces, a jego ciągle nie ma. Ten poziom rozgrywania meczów, szczególnie na własnym boisku, jest mało efektywny i przede wszystkim nieefektowny. Ani to dobre mecze, ani skuteczne. Nie chciałbym tu winić tylko piłkarzy. Sztab szkoleniowy, być może zarząd klubu, każdy pewnie za to po części odpowiada.

Reklama

Lech się trochę pospieszył pozbywając się swoich młodych, rokujących piłkarzy?

- Trudno powiedzieć, czy się pospieszył. Takie są prawa rynku. Natomiast jeśli się sprzedaje zawodników za takie poważne pieniądze, to trzeba też było poważne pieniądze zainwestować. Jeśli ma się na myśli głównego sponsora klubu, czyli kibiców w tym przypadku, to nie można ich tak nabijać w butelkę. Jak sprzedaje się zawodnika za kilka grubych milionów, a robi się takie transfery, to ktoś kogoś tutaj nabija w butelkę.

Lech nie przemyślał tych transferów?

- Trudno mi powiedzieć, kto dzisiaj odpowiada za transfery zawodników, czy jest to zarząd klubu, sieć skautingu, którą Lech tak bardzo się chwali, czy trenerzy. Nie wiem, kto ponosi za te transfery odpowiedzialność, ale ktoś z tych osób, które wymieniłem, na pewno ma taką wiedzę. Taka osoba powinna uderzyć się w pierś, przyznać do błędu i podać do dymisji.

Mówi pan o złej polityce transferowej. Jakich więc zawodników powinien mieć Lech, żeby myśleć o wygraniu ligi i europejskich pucharach?

- Nie chciałbym wykonywać tutaj pracy ludzi, którzy są związani z Lechem. Mnie z klubem dzisiaj nic nie łączy, poza tym, że zostawiłem tam serce i im kibicuję. Wnioski powinni wyciągnąć ludzie, którzy biorą za to, pewnie niemałe, pieniądze. Trzeba zrobić analizę, gdzie popełniono błędy, jakich zawodników Lech potrzebował, a jakich pozyskał z rynku.

Tacy zawodnicy, jak Christian Gytkjaer, to nie jest poziom Lecha?

- Zależy czy chcemy mieć takiego Lecha, który myśli o wygrywaniu ligi, czy też takiego, który ma spełniać marzenia poznańskich kibiców o grze w europejskich pucharach. Fani myślę, że liczą na to drugie. Gytkjaer nawet nie wiem w jakich klubach grał wcześniej. Wydaję mi się, że nie jest osobą adekwatną dla klubu z takimi aspiracjami. Ktoś te decyzje podejmował świadomie, więc powinien jakieś konsekwencje za to ponieść.

Jeszcze nie tak dawno mówił pan, że Lech jest w stanie zdetronizować Legię. Podtrzyma pan to teraz?

- Lech dysponuje bardzo dobrym budżetem. Nie ma takich problemów, jak Legia w tej chwili. Jeśli mądrze byłaby przemyślana polityka transferowa, to Lech spokojnie powinien sobie poradzić. Błędy, które są jednak popełniane, skutkują tym, że pomiędzy nami a Legią jest pięć innych zespołów z Ekstraklasy. Tutaj należy wyciągnąć wnioski, dlaczego tak się dzieje. Legia tak słaba, jak dzisiaj, nie była w przeciągu ostatnich 10 lat albo nawet i dłużej. Błędem byłoby tego nie wykorzystać. Jeśli Lech tego nie zrobi, to tylko przyklasnąć takim, a nie innym wyborom, które, moim zdaniem, były chybione.

Jakie największe błędy, według pana, popełnia teraz Lech?

- Nie widziałem wszystkich meczów, więc nie chciałbym oceniać gry, jak i poszczególnych formacji. Wszem i wobec mówi się, że Lech ma świetnego trenera, więc on powinien wyciągać jakieś wnioski. W bodajże dwóch meczach widziałem Górnika Zabrze i powiem szczerze, że dawno nie oglądałem z takim zębem, charakterem grającego zespołu. Tego przede wszystkim bym oczekiwał od lechitów, żeby grali z takim zaangażowaniem. Biorąc pod uwagę umiejętności, byłaby duża szansa, żeby byli wyżej w tabeli.

Lech gra ze zbyt małym zaangażowaniem?

- Tak, wydaję mi się, że przede wszystkim brakuje serca wkładanego w każdy mecz. Jeśli  dzisiaj na ławce rezerwowych siedzi ośmiu zawodników, w tym jeden Polak, a na boisku występuje ich trzech, to o czym tu mówić? Armia zaciężna. Oni przyjechali tutaj w jednym celu - zarobić dobre pieniądze i kiedyś o Lechu zapomnieć. Tak niestety nie da się stworzyć zespołu.

Lech powinien bardziej stawiać na swoich? Akademię klubu bardzo się chwali. Zrobione ostatnio transfery za granicę też o czymś świadczą.

- Tak, ale co z tego ma Lech? Co mają z tego kibice? Największym wygranym jest tutaj właściciel klubu, który odpowiednie środki przerzuca na akademie, ściągając najlepszych zawodników z całej Polski, szlifując ich i dalej sprzedając. Co ma z tego miasto Poznań, Lech, jako historia klubu czy kibic, który przychodzi oglądać drużynę? Właściciel patrząc na słupki finansowe na pewno jest z tego bardzo zadowolony. Ja jako kibic, dzisiaj nie mam z tego żadnej satysfakcji.

Ta organizacja w Lechu powinna się zmienić?

- Trudno mi powiedzieć, jak utożsamiają się z klubem jego właściciele, zarząd itd. Wszystko musi mieć swoje miejsce w szeregu i tego mi w Lechu brakuje - historii, tego co związanego z klubem, środowiskiem. Lech to był zawsze klub kibiców i nie tylko tych, co siedzą za bramką. Dzisiaj powoli robi się klubem studenckim, młodzieżowym, ma inny charakter. To bardzo się zmieniło. Na to mają wpływ ludzie, którzy zarządzają tym klubem. Większość kibiców, z którymi ja spotykam się na mieście, niestety przestała na mecze chodzić.

Seria pięciu meczów bez wygranej w lidze może dla Lecha robić się powoli niebezpieczna?

- Tak, ale Lech zapewne ma silnych psychicznie piłkarzy. Jeśli zarabia się odpowiednio wysokie pieniądze, jest się zawodowcem, nie ma powodu, ani nie powinno być takiej sytuacji, że zawodnik psychicznie nie może sobie z tym poradzić. Trzeba zakasać rękawy, wziąć się do roboty i zostawić serce na boisku. To kibic doceni.

Patrząc na ostatni mecz Lecha z Sandecją ma się trochę też wrażenie, że Lechowi brakuje pomysłu na grę.

- Sztab szkoleniowy nie wyciąga wniosków. Lech bardzo słabo gra w tym sezonie na wyjazdach. Wystarczy na te mecze popatrzeć. Przegrana w Zabrzu dość gładko, remis z beniaminkiem z Nowego Sącza. Tak nie może grać zespół, który chce się liczyć w walce o mistrzostwo Polski. Legia naprawdę od niepamiętnych czasów nie była tak słaba, więc żal byłoby tego nie wykorzystać.

Dołącza pan powoli do tego grona kibiców, którzy przestają oglądać i chodzić na Lecha?

- Oglądam bardzo mało meczów Lecha. Nie są one zbyt porywające. Zawsze będę kibicował Lechowi, natomiast powiem szczerze, że ostatnio prezentowany poziom gry zawodników nie napawa optymizmem i czasami szkoda czasu to oglądać. Bardzo chętnie będę przychodził na stadion, jeżeli będę widział, że ten zespół chce grać ofensywnie, stwarzać sytuacje, wygrywać mecze. Tego im brakuje. Są tylko jakieś fragmenty gry, gdzie to widać. Słyszałem też, że dużo kibiców, takich, którzy od 30 czy 40 lat przychodzili na mecze, przestało pojawiać się na trybunach. To też jest problem Lecha, że nie potrafi tych długoletnich kibiców zatrzymać na stadionie.

To jest spowodowane tą słabą grą?

- Myślę, że nie tylko. Na to składa się wiele elementów. Dzisiaj marketing klubu czy dział sprzedaży musi się naprawdę dużo nagimnastykować, żeby dobrze wykonać swoją pracę i kibiców z powrotem na stadion przyciągnąć.

Mecz z Wisłą Płock na przełamanie?

- Ktoś musi się z nich przełamać, bo z tego, co wiem, Wisła przegrała ostatnie trzy mecze z rzędu. Mama nadzieję, że to będzie Lech, ponieważ gra przed własną publicznością. Każdy wynik, poza wysokim zwycięstwem Lecha, będę uważał za niesatysfakcjonujący.

Jeśli ten marazm bez zwycięstwa będzie trwał, trener Nenad Bjelica może poczuć się zagrożony na stanowisku?

- Trener Bjelica ma dosyć mocne wotum zaufania ze strony zarządu, zresztą jak każdy poprzedni trener. Tego bym się nie obawiał. Natomiast za chwilę zarząd klubu może być pod presją, bo jeśli nie będzie w dwóch następnych meczach zwycięstw, to kibice zaczną się frustrować, a tak jak wspomniałem, kibic jest największym sponsorem klubu i ma prawo swoje opinie wyrażać.

Rozmawiała Adrianna Kmak

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Piotr Reiss

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje