Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (39 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (34 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (29 pkt.)
  • 5 .Górnik Zabrze (27 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (25 pkt.)
  • 7 .Lech Poznań (25 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (25 pkt.)

Lech Poznań. Pedro Tiba skończył "trzydziestkę”. Będzie prezent w meczu z Piastem?

Pedro Tiba skończył wczoraj 30 lat, a dzisiaj będzie chciał uświetnić swój jubileusz zwycięstwem w meczu z Piastem Gliwice. – To dla mnie oczywiście dodatkowa motywacja – mówi portugalski pomocnik Lecha.

Tiba trafił do Lecha w czerwcu, już po rozpoczęciu przygotowań do nowego sezonu. "Kolejorz" zapłacił za niego milion euro, a Tiba od razu stał się podstawowym zawodnikiem w środkowej strefie. Potrafi utrzymać się przy piłce, ma doskonały przegląd sytuacji, a jego kilkudziesięciometrowe przerzuty wykonywane są na "centymetr" pod nogi kolegi z zespołu. Dwie bramki, które dotychczas strzelił, dały lechitom dwa zwycięstwa - najpierw w Płocku, później we Wrocławiu. Akurat w piątek, dzień przed spotkaniem z Piastem Gliwice, Tiba skończył 30 lat.

Reklama

Choć w Polsce jest dopiero od dwóch miesięcy, rozpoczął już naukę naszego języka, a na boisku nie ma problemów w kontaktach z kolegami. - Tu język jest uniwersalny, taki sam na całym świecie, więc się doskonale rozumiemy. Poza boiskiem też już znam podstawowe zwroty i wyrażenia, czasem pomaga język angielski, a polskiego się uczę. Nie mam większego problemu z porozumiewaniem się - mówi Pedro Tiba.

Po przyjeździe do Poznania sporo pomógł mu trener Ivan Djurdjević, który przez prawie dekadę grał w Portugalii i ma nawet tamtejsze obywatelstwo. Teraz zaś Tiba może spędzać czas z Joao Amaralem, którego Lech kupił miesiąc później. - W Portugalii graliśmy przeciwko sobie, ale nie znałem Joao osobiście. Jak się pojawiła możliwość sprowadzenia go, a ja już tu byłem, to rozmawialiśmy telefonicznie. Pytał mnie, jak sprawy wyglądają, a ja mu opowiadałem o wszystkim. Wtedy się jeszcze nie znaliśmy - przyznaje Tiba.

Od gry Tiby w znacznej mierze będzie zależeć ofensywna postawa Lecha. Dwa poprzednie spotkania "Kolejorz" przegrał, ale pomocnik z Portugalii zna tego przyczyny. - Jeżeli gra się z taką intensywnością, jak to było u nas w ostatnich tygodniach, to naturalne, że przychodzi moment kryzysu, bo nie można tylko wygrywać. Nas to właśnie spotkało. Nie jesteśmy tym zdziwieni, a w sobotę postaramy się przerwać tę passę - zapewnia zawodnik.

Po miesiącu rozgrywania dwóch spotkań w tygodniu Lech wreszcie miał trochę czasu na trening i pracę nad taktyką. - Do niedawna sporo czasu poświęcaliśmy na odpoczynek, nie było zaś tego czasu na pracę nad taktyką czy nad zagrywkami. Teraz stopniowo będziemy się rozwijać w tych aspektach, choć zmiany nie nastąpią z dnia na dzień. Gdy wygrywaliśmy cztery pierwsze mecze, to nie wszystko w naszej grze było idealne. I tak samo nie wszystko było takie złe, gdy przegraliśmy ostatnie dwie potyczki - twierdzi Tiba, który jakiś czas temu po meczu we Wrocławiu mówił, że jego forma jest gotowa na 60 procent.

Teraz zaś precyzuje: - Chodziło mi o formę fizyczną, bo nie przeszedłem przed sezonem prawdziwego okresu przygotowawczego i już w trakcie wcześnie rozpoczętych rozgrywek musiałem się pod tym względem poprawiać. Teraz czuję się silny i dobrze przygotowany - zapewnia.

Lech zagra z Piastem Gliwice w sobotę o godz. 20.30.

Andrzej Grupa

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę polskiej Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje