Reklama

Reklama

Lech Poznań otwiera w Londynie pierwszą polską szkółkę piłkarską za granicą

Lech Poznań pochwalił się, że na początku listopada otworzy w Londynie pierwszą w historii polskiej piłki szkółkę za granicą. Projekt startuje z dużym rozmachem, a już za kilka miesięcy do Lech Poznań Football Academy ma należeć ponad 200 osób. - Zajęcia będą odbywać się po polsku, a naszymi trenerami są ludzie z głośnymi nazwiskami - przekonuje w rozmowie z Interią Radosław Soperczak, prezes LPFA.

Mistrz Polski jest na dnie tabeli. Po 12. kolejkach Lech zgromadził tylko sześć punktów i jego sytuacja staje się dramatyczna. Za fatalne wyniki w lidze posadą zapłacił trener Maciej Skorża. W jego miejsce tydzień temu zatrudniono Jana Urbana, który na początek zremisował z Ruchem Chorzów 2-2.

Już teraz jest niemal pewne, że Lech nie obroni mistrzostwa Polski. Jeśli szybko sytuacja "Kolejorza" nie ulegnie zmianie, będzie miał też kłopoty z zakwalifikowaniem się do grupy mistrzowskiej. Nikt w Poznaniu nie wyobraża sobie natomiast najczarniejszego scenariusza, czyli spadku z ligi.

Reklama

Działacze aktualnego mistrza Polski są jednak przekonani, że mimo wszystko mają jeden z najlepiej poukładanych klubów w kraju. I wciąż śnią o potędze.

Plany Lecha nie ograniczają się jedynie do, choć i tak to niezwykle trudne, zdominowania krajowego podwórka, ale sięgają też ekspansji na Zachód. Wierzą, że marka klubu jest już rozpoznawalna w Europie. W dodatku "Kolejorz" chce być pionierem polskiej piłki i wprowadzać nowe trendy.

We wtorek klub poinformował, że otwiera pierwszą piłkarską szkółkę poza granicami Polski. Ma na to pieniądze i już w listopadzie rusza z projektem.

- Nasza oferta skierowana jest do londyńskiej Polonii, która wciąż bardzo mocno związana jest z krajem. "Przeniesienie" Lecha Poznań ze stolicy Wielkopolski do Londynu daje naszym sympatykom okazję, by poczuć się bliżej ojczyzny - twierdzi Radosław Soperczak, prezes Lech Poznań Football Academy.

Poznańscy działacze liczą, że marka Lecha jest rozpoznawalna i dzięki temu przyciągnie młodych Polaków do akademii. Nie ma się co dziwić, bo w krótkim czasie klub wyszkolił takich graczy jak: Karol Linetty, Marcin Kamiński czy Tomasz Kędziora. Do tej pory szukał zawodników głównie w Wielkopolsce, ale teraz chce wyłowić "perełki" w Londynie.

A potencjał tamtego środowiska jest naprawdę duży. Szacuje się, że w stolicy Anglii jest ok. 200 tysięcy Polaków.

- Odkąd powstało LPFA, mieliśmy z tyłu głowy myśl, by uruchomić taką szkółkę. Pierwsze pomysły powstały we wrześniu 2014 roku, a cały plan operacyjny rozegrał się na przełomie maja i czerwca. Od początku braliśmy pod uwagę wyłącznie Londyn, z tego względu, że jest to pępek Europy, okno wystawowe na świat - przyznaje w rozmowie z Interią Soperczak.

Projekt startuje już w listopadzie. Początkowo Lech stworzy trzy grupy, a w każdej z nich będzie trenować 15 młodych graczy. Łącznie obejmie opieką 45 osób, nad którymi będzie czuwać trzech szkoleniowców i koordynator. Z czasem szkółka ma się rozrastać.

- Trenerami będą Polacy, a mamy wyśmienitych kandydatów z głośnymi nazwiskami, którzy będą prowadzić zajęcia po polsku. Za kilka dni ujawnimy ich personalia. Koordynatorem projektu będzie Krzysztof Skarżyński, człowiek z Londynu, który ma doskonałe rozeznanie i doświadczenie w takiej pracy - przekonuje Soperczak.

- W pierwszym etapie weźmiemy pod opiekę wyłącznie polskich piłkarzy. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, otworzymy się też na inne narodowości. Mówimy tu oczywiście tylko o ludziach mieszkających w Londynie. Kiedy? To zależy. Gdyby Lech wygrał w tym sezonie Ligę Europejską to nie będziemy czekać, a od razu ruszymy z drugim etapem projektu. Jeśli nie, rozwój będzie musiał być zrównoważony i prawdopodobnie rozłożony na dwa lata - dodaje.

Akademia ma docelowo szkolić kilkaset osób, w wieku od 4 do 12 lat. Miesięczna opłata za usługi LPFA wynosi 65 funtów. To przyzwoita kwota, biorąc pod uwagę, że ceny w polskich szkółkach w Londynie wahają się w granicach 55-75 funtów.

- Nie chcemy konkurować z innymi szkółkami polonijnymi. Dopuszczamy możliwość, by chłopcy występowali jednocześnie w naszej akademii, ale też wcześniejszym klubie - deklaruje Soperczak.

To, co bardzo interesuje rodziców, to budżet całego przedsięwzięcia. Prezes LPFA nabiera jednak wody w usta. - Nie mogę ujawnić, jakie to są kwoty. Zapewniam, że budżet naprawdę jest konkretny i nie ma powodów do obaw, że w którymś momencie zabraknie nam pieniędzy. Biznesplan i budżet gwarantują nam rentowność przynajmniej przez dwa, trzy lata - zapewnia.

Już w przyszłym roku w szkółce Lecha ma występować 200 osób. Gdy wszystko pójdzie zgodnie z planem, projekt będzie rozszerzany. - Pamiętajmy, że jest to, zgodnie z angielskimi wymogami, szkółka o charakterze komercyjnym. Może do nas dołączyć każde dziecko, które tylko chce kopać piłkę. Skala projektu przewiduje, że już za rok może u nas szkolić się 200 osób. Mamy na to zagwarantowane odpowiednie fundusze - dodaje Soperczak.

Na początek LPFA wynajęła i wydzierżawiła działki, boiska i obiekty administracyjne w Londynie. Zakup jest niemal niemożliwy, bo ceny nieruchomości są niewyobrażalnie wysokie.

Docelowo szkółka Lecha ma się stać polską sondą klubu w Londynie. Piłkarze wyszkoleni w Anglii, mieliby w trakcie kształcenia przenosić się do Poznania i zasilać najpierw juniorskie drużyny "Kolejorza" w kraju, a potem pierwszy zespół.

- Jeśli pojawi się "perełka", klub będzie bardzo zainteresowany, by takiego piłkarza ściągnąć do Poznania. Przewidujemy, że będzie to jeszcze przed ukończeniem przez niego 12. roku życia. Dobrze by było, by taki gracz przyjechał do Polski i rozpoczął naukę w gimnazjum, mieszkał w klubowym internacie i związał się z Lechem na dłużej - uśmiecha się Soperczak, który jednak nie do wszystkiego podchodzi z takim optymizmem.

- Czego się boję? Rodziców, którzy do Londynu przyjechali z innych polskich miast, ale z kraju wynieśli antagonizm do Lecha. Być może tacy ludzie nie będą chcieli posłać dzieci do naszej szkółki, ale z drugiej strony, być może zainteresowanie będzie aż zbyt duże, bo sympatyków Lecha w Londynie jest mnóstwo - kończy Soperczak.

Co ważne, LPFA ma nie tylko uczyć piłkarskiego fachu, ale też wychowywać. Ma być odskocznią dla Polaków na obczyźnie i żywym kontaktem z ojczyzną. Częścią projektu są też wyjazdy do Poznania - na mecze Lecha, obozy czy po prostu wycieczki.

Jedno jest pewne - z Poznania powiało Europą. Nie było do tej pory sytuacji, by polski klub tak odważnie wdrażał długoterminowe plany. Bo nawet jeżeli projekt "Lech w Londynie" się powiedzie, to pierwsze konkretne rezultaty będą widoczne najwcześniej za pięć, sześć lat.

Do tej pory w świadomości Polaków "szkółka satelicka" kojarzyła się zupełnie inaczej. Nad Wisłą otwarto akademie m.in. Barcelony czy Juventusu. Lech rozpoczyna jednak nowy etap, który świadczy o większej sile polskiej piłki na arenie międzynarodowej. Oznacza to, że powoli wychodzimy z piłkarskiego trzeciego świata.

I takiemu projektowi, niezależnie od sympatii klubowych, trzeba kibicować.

Łukasz Szpyrka

* Do pierwszego treningu londyńskiego ośrodka LPFA dojdzie na początku listopada. Zajęcia będą odbywać się na boisku treningowym zlokalizowanym w zachodniej części stolicy Wielkiej Brytanii, przy Westway Sports & Fitness Club (3-5 Thorpe Close). 24 października, o godz. 16, w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym mieszczącym się przy 238-246 King Street, Hammersmith, dojdzie do spotkania z rodzicami i osobami zainteresowanymi projektem.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL