Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (13 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (9 pkt.)
  • 3 .Jagiellonia Białystok (8 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (7 pkt.)
  • 5 .Pogoń Szczecin (7 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (7 pkt.)
  • 7 .Legia Warszawa (6 pkt.)
  • 8 .Lechia Gdańsk (6 pkt.)

Lech Poznań. Oficjalnie: 10 piłkarzy odchodzi z klubu

Tak jak zapowiedział w sobotę trener Dariusz Żuraw, szefowie Lecha Poznań ogłosili listę piłkarzy, którzy latem opuszczą klub. Będzie ich co najmniej dziesięciu, a być może liczba to wzrośnie do piętnastu. To rewolucja, która jest efektem słabych wyników w kilku kolejnych sezonach oraz drastycznie spadającej frekwencji.

Już kilka dni temu nowy klub znalazł Marcin Wasielewski - prawy obrońca zagra w nowym sezonie w Bruk-Bet Termalice Nieciecza. Kończące się kontrakty nie zostaną także przedłużone z bramkarzami Matuszem Putnockym i Jasminem Buriciem, obrońcą Nikolą Vujadinoviciem oraz pomocnikami: Łukaszem Trałką i Maciejem Gajosem. Wykupieni, po okresie wypożyczenia, nie zostaną także Rafał Janicki, Vernon De Marco oraz Dimitris Goutas. Klub chce się też pozbyć Mihai Raduta, który jednak ma w Poznaniu wysoki kontrakt i nie chce z niego rezygnować. Rumun mógłby już teraz podpisać umowę z Dinamem Bukareszt, ale tam oferują mu znacznie mniej.

Reklama

Decyzje co do pożegnań zawodników zapadły już wcześniej, ale Lech ich nie ogłaszał. Nie chciał tego trener Adam Nawałka, ale właśnie wtedy nieoficjalne informacje pojawiły się w mediach. Teraz zostały tylko potwierdzone. Wiceprezes klubu Piotr Rutkowski przyznał, że zapadły one na początku roku, choć to akurat dziwne. W międzyczasie trener Nawałka nie ukrywał, że widziałby np. Trałkę w drużynie w kolejnym sezonie, chwalił też Vujadinovicia. - Nie uzależnialiśmy kroków kadrowych od wyjaśnienia sytuacji w ligowej tabeli. Takie same byłyby zarówno gdybyśmy byli w czołówce, jak i po wypadnięciu z pierwszej ósemki. Po pierwsze: doszliśmy do wniosku, że średnia wieku drużyny jest zbyt wysoka i potrzebne są poważne zmiany oraz odmłodzenie. Po drugie i najważniejsze: uznaliśmy, że obecna ekipa jest po przejściach i ma na koncie tyle przegranych, zwłaszcza w kluczowych momentach ostatnich sezonów, że najwyższa pora wpuścić jak najwięcej świeżej krwi do szatni - powiedział Rutkowski.

Ta lista prawdopodobnie nie będzie kompletna, z prostego powodu. Lech zdołał się doczołgać do grupy mistrzowskiej, ale choć wciąż ma szansę na awans do europejskich pucharów, to raczej nikt nie wierzy w taką możliwość. Drużyna prezentuje się bardzo słabo, a raczej nie zbawią jej młodzi piłkarze, którzy dostaną szansę w siedmiu ostatnich kolejkach. Brak gry w pucharach oznacza, że Lech będzie musiał sprzedać Roberta Gumnego, bo za niego może skasować kilka milionów euro. Niewykluczone, że podobny los czeka Kamila Jóźwiaka, choć skrzydłowy reprezentacji młodzieżowej gra w tym sezonie bardzo nierówno. Sprzedany może zostać też Darko Jevtić - piłkarz, który trzy sezony temu był jedną z gwiazd Ekstraklasy, jest cieniem samego siebie. Dodatkowo - jest wyszydzany przez kibiców z "Kotła", którzy ostatnio poświęcili mu jeden z transparentów.

Pytanie tylko, czy ktoś będzie chciał Szwajcara kupić? Jevtić ma jeszcze roczny kontrakt, podobnie zresztą jak Christian Gytkjaer. Duńczyk, najlepszy strzelec drużyny, zachowuje się profesjonalnie, nie narzeka na klub, ale z nieoficjalnych informacji wynika, że chciałby kontynuować karierę gdzieś indziej. Ponieważ ostatnio jest dość regularnie powoływany do reprezentacji Danii, a nawet strzelił ważną bramkę Szwajcarii, oferta za niego również może być wysoka. - Bardzo chcemy zatrzymać Christiana, ale wiemy, że będzie to trudne zadanie, ponieważ ma kolejny dobry sezon, strzelił niedawno gola dla reprezentacji Danii. Jasne, że budzi spore zainteresowanie klubów z lig, które oferują piłkarzom znacznie wyższe zarobki niż polska ekstraklasa - tłumaczy Rutkowski.

Co ciekawe, na liście ogłoszonej przez Lecha nie ma Timura Żamaletdinowa, który jest wypożyczony przez "Kolejorza" z CSKA Moskwa. Młody Rosjanin ma dostawać więcej szans w grupie mistrzowskiej, podobnie zresztą jak inni młodzi gracze. Rutkowski zdaje sobie sprawę z tego, że w obecnych rozgrywkach "Kolejorz" już za wiele nie zwojuje.

- To już początek przebudowy i przygotowanie pod to, co będzie działo się w kolejnym. Na pewno w ostatnich kolejkach na boisku zobaczymy kilku młodych zawodników, którzy czekają na swoją szansę w pierwszym zespole i wkrótce mogą być ważnymi elementami pierwszej drużyny - twierdzi wiceprezes Lecha. W sobotnim spotkaniu z Jagiellonią szansę gry powinni już dostać bramkarz Karol Szymański i pomocnik Filip Marchwiński. Miejsce Trałki zajmie prawdopodobnie wracający po kontuzji Tomasz Cywka, ale na środku obrony "Kolejorz" dalej będzie skazany na któregoś z graczy, z którymi za chwilę się pożegna. Zostaje bowiem Thomas Rogne, ale dla Vujadinovicia, Janickiego, Goutasa czy De Marco przygoda z klubem już się kończy.

Jak będzie wyglądała letnia rewolucja w Lechu w drugą stronę? Raczej nie ma co liczyć, że klub z Poznania kupi kilkunastu zawodników w miejsce tych, którzy odchodzą. Kibice mogą spodziewać się kilku transferów gotówkowych, pozyskania jakichś graczy bez kontraktów, a kadrę uzupełnią wychowankowie Akademii Lecha. Wciąż też nie wiadomo, kto poprowadzi drużynę, bo Dariusz Żuraw jest jej trenerem tylko do końca obecnych rozgrywek.

Andrzej Grupa

Ekstraklasa: wyniki, tabele, strzelcy, terminarz

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Ekstraklasa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje