Reklama

Reklama

Lech Poznań odda Mikaela Ishaka? Szwed mówi o tym w rozmowie

- Do Lecha Poznań przyszedłem, bo zaważyły względy emocjonalne. W poprzednich klubach walczyłem tylko o utrzymanie, nie miałem szans na tytuły i europejskie puchary - mówi Szwed Mikael Ishak w rozmowie z Footballtransfers.com. I zapewnia, że opcja gry w Lechu jest nadal dla niego atrakcyjniejsza niż transfer.

Przyjście do Lecha Poznań Mikaela Ishaka było bardzo dobrym ruchem poznaniaków. Pozyskali gracza o przeszłości w Bundeslidze np. w 1.FC Köln i ostatnio w 1.FC Nürnberg. Jego przyjście od razu podniosło jakość ataku Kolejorza, który szybko załatał dziurę po odejściu Duńczyka Christiana Gytkjaera, króla strzelców Ekstraklasy.

Już zaraz po przyjściu Mikael Ishak podkreślał, że koronnym argumentem przy wyborze polskiej ligi i Lecha była determinacja poznańskiego klubu, który chodził za nim krok w krok, obserwował, namawiał, ale również perspektywa gry w europejskich pucharach i walki o trofea. W swych poprzednich klubach, czy to niemieckich, czy włoskich (AC Parma, Crotone) oraz innych takich szans nie miał. A to go kusi.

Reklama

Mikael Ishak odejdzie z Lecha Poznań?

Teraz Szwed asyryjskiego pochodzenia ponawia to w rozmowie z Footballtransfers.com. Przypomina, że tym się kierował. Problem polega na tym, że Kolejorz o puchary w przyszłym sezonie już walczył nie będzie, trofeum żadnego nie zdobędzie, a Mikael Ishak nie spełni swych marzeń. Trafił do zespołu, który też się specjalnie w rozgrywkach nie wyróżnia.

Dla Mikaela Ishaka jednak fakt, że przeżył jesienią zeszłego roku świetną europejska przygodę, znalazł się i strzelał w fazie grupowej Ligi Europy, a także mógł się mierzyć z takimi firmami jak Benfica Lizbona, Glasgow Rangers czy Standard Liege, wiele znaczy. Podkreśla, że nadal gra w Lechu jest dla niego opcją najbardziej atrakcyjną. - Będziemy nadal walczyć o trofea i puchary - mówi.

Jak mówi, nie ma problemu z tym, żeby zostać w Lechu w kolejnych sezonach, bo jest dumny z gry tutaj. Nie ma zamiaru rozważać opcji transferu i odejścia, skoro nie rozważa tego Kolejorz. Jak informowaliśmy, są pytania o szwedzkiego napastnika i to ponownie z Bundesligi - chętnie widziałyby go u siebie FSV Mainz czy Union Berlin. Pytania to jednak nie oferty.

CZYTAJ TAKŻE: Tymoteusz Puchacz ma trafić z Lecha Poznań do Unionu Berlin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje