Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (38 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (24 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (24 pkt.)

Lech Poznań. Nowa szansa Jasmina Buricia

- Kto złapie najlepszą formę w grupie mistrzowskiej, ten będzie miał szansę na wygranie Ekstraklasy – uważa bramkarz Lecha Poznań Jasmin Burić, który po dłuższej przerwie znów został powołany do reprezentacji Bośni i Hercegowiny.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Lech Poznań - Lechia Gdańsk!

Relację można również śledzić na urządzeniach mobilnych

Burić w swojej narodowej reprezentacji rozegrał tylko dwa mecze - w 2008 roku jeszcze jako piłkarz Czelika Zenica przeciwko Azerbejdżanowi i dwa lata temu ze Szwajcarią w Zurychu. Zdecydowanym numerem jeden w bramce Bośniaków jest od lat Asmir Begović (obecnie piłkarz AFC Bournemouth), ale Burić również był powoływany na zgrupowania. Działo się to jednak wtedy, gdy w klubie regularnie grał. Przez ponad rok był jednak w Lechu zmiennikiem Matusza Putnocky’ego - wówczas o grze w kadrze mógł tylko marzyć. Teraz to się zmieniło, choć od niedawna jest... obywatelem Polski. - Gdy ostatni raz zostałem powołany, to był inny trener i inny cały sztab. Teraz trener naszej reprezentacji się zmienił, dostałem telefon i jedno pytanie: czy mam wciąż bośniacki paszport. Powiedziałem, że mam i dostałem powołanie - mówi Burić. Trenerem Bośniaków jest obecnie Robert Proszinecky, znakomity przed laty chorwacki zawodnik, kolega z kadry... Nenada Bjelicy. - Jest nowy trener, jest i nowa szansa dla mnie, świetna okazja, by teraz pokazać się na żywo. Tym bardziej, że Begović leczy drobną kontuzję, więc mam nadzieję, że coś zagram w tych dwóch meczach - tłumaczy Burić. Bośniacy w przyszły piątek zmierzą się z Sofii z Bułgarią, a cztery dni później zagrają w Hawrze z Senegalem, rywalem "Biało-Czerwonych" w grupie na mundialu w Rosji.

Reklama

Wcześniej jednak Bośniak będzie starał się pomóc Lechowi w kolejnym zwycięstwie w Poznaniu. W piątek rywalem "Kolejorza" będzie Lechia Gdańsk, która nie wygrała na obcym boisku pięciu kolejnych spotkań. Lech odwrotnie - u siebie jest niepokonany, triumfował w sześciu ostatnich starciach przy Bułgarskiej. - Dla całego zespołu lepiej jest grać w Poznaniu, nie tylko dla mnie. Na ostatnim meczu było wielu kibiców, przy ich wsparciu grało się o wiele łatwiej. A na wyjazdach wiele zależy od tego, jak się mecz układa. Były tam mecze przegrane czy zremisowane, w których zasłużyliśmy na coś więcej. Mam nadzieję, że to się odwróci, bo jeśli chcemy myśleć o mistrzostwie Polski, musimy punktować na wyjazdach. Same zwycięstwa w Poznaniu to za mało - uważa Bośniak i podkreśla, że atmosfera w szatni drużyny od dłuższego czasu jest dobra. - Po prostu - jest taka sama. Wynik bardziej nakręca dziennikarzy i kibiców niż nas. Jeśli gramy dobrze, jest zachwyt, jak źle, to krytyka. W szatni za to nic się nie zmienia, choć zdajemy sobie sprawę z tego, że dobre wyniki budują zawodników - mówi.

Lech, po kilku słabszych meczach, ostatnio się jednak podniósł, czego dowodem była niezła gra w drugich połowach meczów ze Śląskiem Wrocław i Legią Warszawa oraz zwycięstwo 5-1 z liderem Ekstraklasy Jagiellonią Białystok. - Każdy z nas liczył, że to się odmieni. To są trudne momenty, a przecież jest tak, jak mówił trener: trenujemy cały czas tak samo, założenia są te same. Oglądaliśmy dwa, trzy dni temu na wideo realizowanie naszych zadań na boisku i było widać różnicę. W pierwszych trzech meczach mieliśmy mało dośrodkowań, po 16, a teraz, gdy wygraliśmy 5-1, już 29. To bardzo dużo, nasze boki są groźne, ich dośrodkowania również. To pokazał nie tylko ostatni mecz, ale też wiele wcześniejszych - twierdzi bramkarz Lecha, który długo i cierpliwie czekał na swoją szansę gry w lidze. - Z natury jestem cierpliwy, wyglądam raczej spokojnie, a jak już się bardziej zdenerwuję, to tego nie widać. W piłce wszystko się zmienia, dostałem swoją szansę i gram, ale zawsze może być odwrotnie. "Puto" grał jesienią bardzo dobrze, a teraz nie gra, taka brutalna bywa piłka - mówi Bośniak.

Burić uważa, że Lech musi punktować w trzech ostatnich kolejkach sezonu zasadniczego, ale kwestia mistrzostwa Polski i tak rozstrzygnie się w fazie finałowej. - To nie jest tak, że akurat w meczu z Lechią naszym celem jest wygrana, bo gramy w Poznaniu. Obowiązkiem jest wyjść z takim celem w każdym spotkaniu, jeśli chcemy myśleć o tytule. Trzy punkty zdobyte z Jagiellonią nie dadzą zbyt wiele, jeśli nie wygramy w piątek z Lechią. A jeśli wygramy, to stworzymy lekką presję rywalom, bo zbliżymy się na dwa punkty. W fazie play-ff wszystkie zespoły zagrają ze sobą, zmierzymy się z Legią i Jagiellonią i będziemy mieli szansę ich podgonić. Jesteśmy blisko. Faworytem to mistrzostwa będzie ten zespół, który złapie formę w tej rundzie finałowej. My tak wygraliśmy mistrzostwo w 2015 roku. Przed grupą mistrzowską byliśmy za Legią, wygraliśmy pierwszy mecz z nimi na ich boisku i sytuacja się odwróciła. A później utrzymaliśmy przewagę - kończy bośniacki bramkarz Lecha.

Mecz "Kolejorza" z Lechią rozpocznie się w piątek o godz. 20.30.

Andrzej Grupa

Wyniki, terminarz i tabela Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje