Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (18 pkt.)
  • 2 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 3 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (13 pkt.)
  • 5 .Jagiellonia Białystok (12 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (12 pkt.)
  • 7 .Raków Częstochowa (11 pkt.)
  • 8 .Wisła Kraków (11 pkt.)

Lech Poznań narzeka na przepisy. Nie może wystawić kluczowych graczy

Bez wszystkich zawodników, którzy wystąpili w tym sezonie w pierwszym zespole Lecha Poznań choćby w jednym meczu będzie musiał dokończyć rozgrywki drugiej ligi trener rezerw Kolejorza Artur Węska. Tak stanowią przepisy, na które Lech narzeka.

Chodzi o przepis, który zabrania gry w drugim zespole tym piłkarzom, którzy rozegrali choćby jeden mecz w pierwszym zespole, gdy rozgrywki z udziałem tego pierwszego zespołu się zakończyły. A zatem jeżeli skończył się sezon Ekstraklasy, to poznański Lech w meczach swoich rezerw w drugiej lidze nie może już wystawiać nikogo, kto w tej Ekstraklasie zagrał. Przepis ten ma uniemożliwić stosowane we wcześniejszych latach manipulacje, gdy po zakończeniu gier Ekstraklasy kluby wysyłały na pomoc rezerwom mnóstwo zawodników pierwszego zespołu. Nienaturalnie je wtedy wzmacniały i pompowały, korzystając z tego, że ci piłkarze nie mają już obciążenia meczami pierwszej drużyny.

Reklama

Lech Poznań niezadowolony z przepisów

Lech Poznań narzeka na to rozwiązanie, bowiem nie może wystawić teraz we wciąż trwających rozgrywkach drugiej ligi licznej grupy zawodników, których trenerzy Dariusz Żuraw i Maciej Skorża wpuścili na boisko w pierwszym zespole. To np. Filip Szymczak, Filip Marchwiński, Filip Borowski, Krystian Palacz, Antoni Kozubal czy Norbert Pacławski, którzy nie zagrali już w środowym meczu z Wigrami Suwałki. Lech przegrał wtedy 0-1.

Nie zagrają oni także w kolejnych meczach, a Lech jest w trudnej sytuacji ze swoimi rezerwami. Po środowej porażce znalazły się one w strefie spadku i brak tych graczy to poważne straty. Stąd słowa trenera Artura Węski: - W tym kontekście to dla nas niekorzystne położenie i poniekąd cierpimy na przepisach Polskiego Związku Piłki Nożnej. 

Przepisy jednak mają możliwość wprowadzenia do gry zawodników, którzy grali w pierwszym składzie Lecha. Warunek jest jeden - muszą mieć rozegrane 50 procent meczów w drugiej lidze. Inaczej mówiąc, muszą to być gracze rzeczywiście drugiej drużyny i odgrywający w niej istotną rolę, a nie ściągani do niej na ostatnie kolejki.

I tu okazuje się, że kryterium spełnia jedynie bramkarz Krzysztof Bąkowski. Norbert Pacławski na przykład wystąpił w 13 meczach, Krystian Palacz - w 12 itd. To za mało, aby móc teraz grać w rezerwach.

W efekcie Lech w trudnej sytuacji nie może sięgnąć po tych zawodników. Do rozegrania zostały cztery spotkania: u siebie z Motorem Lublin i Chojniczanką Chojnice oraz wyjazdowe z Bytovią Bytów i na koniec ze Stalą Rzeszów. Kolejorz jest w strefie spadku, ale ma tyle samo punktów co bezpieczny Znicz Pruszków, który właśnie objął właśnie były gracz Lecha, Piotr Świerczewski.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama