Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (35 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (35 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (24 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (24 pkt.)

Lech Poznań mistrzostwa jeszcze nie zdobył, ale wygrał bardzo wiele

Zyski Lecha Poznań po wygranej z Legią w Warszawie są ogromne. Nie tylko policzalne, jak punkty i ogromna już przewaga nad Legią Warszawa, ale także te niepoliczalne. Lech bardzo się tym zwycięstwem uwiarygodnił.

Do tej pory otaczały go wątpliwości związane z tym, że chociaż gra dobrze i prowadzi w tabeli, to w decydującym momencie znów może się wywrócić i wszystko zaprzepaścić. Tak, jak przez ostatnie lata miał to w zwyczaju. Ugruntowane w kibicach przekonanie, że Lech rodziny Rutkowskich jest niewydolny i na koniec dnia zawsze rozczarowuje, nie pozwalało się cieszyć obecnymi wynikami w pełni. Trudny do pokonania był lęk, że to jednak tymczasowe, bo zawsze takie było.

Nadal nie wiadomo, jakie konsekwencje dla ostatecznej walki o mistrzostwo będzie miała wygrana w Warszawie i czy Lech tego nie zaprzepaści, ale niezależnie od tego niepoliczalne w tabeli zyski Kolejorza po meczu są ogromne. Znajdują się wśród nich uwiarygodnienie w swoich poczynaniach, wytrzymanie ciśnienia i meczu o wysoką stawkę, przełamanie pewnych klątw z tych związanych, ale na czoło wysuwa się jeden, niezwykle ważny zysk.

CZYTAJ TAKŻE: Lech Poznań podbił stolicę. Legia Warszawa pokonana

To radość i zadowolenie kibiców, dla których pokonanie Legii jest niezwykle ważne. Nie tylko dlatego, że się jej w Poznaniu i Wielkopolsce zwyczajnie nie lubi, chodzi również o jej hegemonię. Kibice Lecha mają po dziurki w nosie sytuacji, w której Legia z nich drwi, ogrywa ich jak chce i to na dodatek w okolicznościach, które jeszcze dobijają rywala - po golach w ostatnich minutach, ze spalonych, strzelonych przez młodzież, w meczach, w których Kolejorz prowadził i przegrać ich wcale nie musiał.

Nawet tutaj, w Warszawie poznaniacy mogli wyjść na prowadzenie 2-0, bardzo pewne i pieczętujące triumf nad Legią, ale Mikael Ishak przestrzelił karnego, a młody warszawski bramkarz Kacper Tobiasz go obronił. I po tej sytuacji Legia miała jeszcze możliwość wyrównania i wyjścia obronną ręką z opresji.

Reklama

Takie mecze Lech Poznań dotąd przegrywał

Wśród fanów Lecha panuje teraz przeświadczenie, że jeszcze nie tak dawno ich zespół dałby sobie tę wygraną wydrzeć - tak, jak wydzierano mu je wielokrotnie. Nie tym razem jednak. Wygląda bowiem na to, że Lech zmienił się nie tylko taktycznie, poprawił grę obronną i gole traci bardzo rzadko, inaczej zestawia środek pola, ma dużą siłę ofensywną, jest bardziej kreatywny, mniej przewidywalny i na dodatek sprytny. Zmienił się również mentalnie i nie traci punktów w meczach, w których kiedyś by stracił.

To klucz do walki o mistrzostwo Polski, która nie polega na pokonaniu (nawet dwukrotnie) Legii, ale na ciułaniu punktów i wygrywaniu trudnych meczów z niewygodnymi rywalami na długim dystansie. Całymi miesiącami, w trakcie których forma waha się i nie zawsze się jest w gazie. W sytuacji, w której trudno - zwłaszcza w polskiej lidze - zestawić te same zespoły z sierpnia i września z tymi z kwietnia i maja.

To uwiarygodnienie się w swych poczynaniach jest bardzo ważne, bowiem sprawia, że Lech zaczyna być traktowany serio jako kandydat do mistrzostwa. Dotąd nie był, do tej pory można było zakładać, że i tak, i tak wszystko zepsuje. Dzisiejszy Kolejorz pokazuje, że nie jest mistrzem tylko destrukcji i demolowania świeżo postawionych rusztowań pod lepszą przyszłość. Jest w stanie zbudować coś sensownego.

Lech Poznań świętuje. Są powody

Świętowanie w Poznaniu i Wielkopolsce jest tym większe, im dłuższy był okres posuchy, podczas którego na Kolejorza się raczej narzekało. On zawsze jest tematem rozmów na poznańskich ulicach, w sklepach, tramwajach, poczekalniach do lekarza i urzędu, wszędzie. Teraz psioczenie zastępuje zadowolenie, humor, a nade wszystko duma.

Bramkarz Lecha Poznań Filip Bednarek po meczu z Legią powiedział: - Jestem przekonany, że ludzie z Poznania są dziś z Lecha dumni i tym bardziej zaczynają żyć tym klubem.

Nawiązał tym do rezygnacji i marazmu wielu fanów Kolejorza w ostatnich latach, gdy Lech stanął na krawędzi rosnącego gniewu fanów i następnie ich zobojętnienia. Teraz proces zaczyna się odwracać.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy