Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (27 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (24 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (23 pkt.)
  • 4 .Pogoń Szczecin (22 pkt.)
  • 5 .Śląsk Wrocław (20 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (17 pkt.)
  • 7 .Cracovia (17 pkt.)
  • 8 .Radomiak (16 pkt.)

Lech Poznań - Miedź Legnica 2-1 w 10. kolejce Ekstraklasy

Lech Poznań przełamał się i po serii pięciu spotkań bez zwycięstwa w końcu wygrał. "Kolejorz" pokonał Miedź Legnica 2-1.

Kliknij, aby przejść do zapisu relacji na żywo z meczu

Zapis relacji na żywo dla urządzeń mobilnych

Lech ma patent na beniaminków, bo kilka tygodni temu wygrał przy Bułgarskiej z Zagłębiem Sosnowiec aż 4-0. Wtedy jednak rywale mieli sporo okazji bramkowych i mogli powalczyć o znacznie lepszy wynik, teraz zaś Miedź była w ofensywie mocno bezradna.

Reklama

Lech zagrał lepiej niż w poprzednich spotkaniach, choć po dobrym pierwszym kwadransie mocno spuścił z tonu. Przede wszystkim - lepiej prezentował się w środkowej strefie. Trener Ivan Djurdjević nie wystawił tym razem ani Macieja Gajosa (usiadł na ławce), ani Łukasza Trałki (z powodu drobnej kontuzji z meczu z ŁKS znalazł się poza kadrą). W końcu do środka przesunięty został z prawej obrony Tomasz Cywka, który razem z Pedro Tibą potrafi przyspieszać ataki "Kolejorza". 

Gol dla Lecha padł jednak po akcji prawym skrzydłem, gdzie wracający po kontuzji Maciej Makuszewski wygrał pojedynek biegowy z dwójką rywali, a później wycofał piłkę do Joao Amarala. Portugalczyk zagrał z kolei na lewo do Christiana Gytkjaera, a Duńczyk szybkim zwodem ograł Mateusza Żyrę i uderzył w bliższy róg bramki. Żyro zmienił w składzie Miedzi Kornela Osyrę, zaś w bramce zamiast Antona Kanibołockiego znów zagrał Łukasz Sapela - takie decyzje trenera Dominika Nowaka mogły być efektem czterech goli straconych przez Miedź w meczu z Legią. Żyro i Sapela w sytuacji bramkowej mogli zachować się jednak lepiej.

Lechitów w pierwszej połowie stać było jeszcze na dwie ładne akcje, a pierwsza z nich zakończyła się nawet uderzeniem Amarala z 25 metrów w słupek (24. minuta). Druga zaś - kiksem Kamila Jóźwiaka. Gra Lecha siadła, na co wpływ mogła mieć zmiana Cywki na człapiącego po boisku Mihai Raduta. Miedź miała podobny problem -  po brutalnym faulu Rafała Janickiego kontuzji doznał główny reżyser gry legniczan Marquitos. Wytrzymał kilka minut na murawie, ale zaraz po zejściu został odwieziony do szpitala. Być może dlatego Miedź miała tak wielkie problemy ze stworzeniem sobie sytuacji. Dopiero w 42. minucie celnie zza pola karnego uderzył Petteri Forsell, ale za lekko by pokonać Matusza Putnocky'ego.

Po przerwie Lech dość szybko ustawił sobie sytuację drugim golem, którego po błędzie Tomislava Bożicia i asyście Gytkjaera strzelił Amaral. Nic nie wskazywało, by w tym spotkaniu mogły być jeszcze jakieś emocje, bo goście dalej byli bezradni, a Lech wydawał się mieć wszystko pod kontrolą. Do czasu. W 73. minucie rezerwowy Camara świetnie dograł piłkę w pole karne do Mateusza Szczepaniaka, który chwilę wcześniej pojawił się na murawie. Piłkarz Miedzi dobrym balansem ciała oszukał pilnującego go Rafała Janickiego niemal dokładnie w taki sam sposób, jak Gytkjaer zrobił to z Żyrą przy pierwszym trafieniu Lecha. Było więc 2-1 i znów mogły pojawiły się emocje.

Trener Dominik Nowak szukał kolejnych rozwiązań w ofensywie, choćby poprzez wpuszczenie za Forsella silniejszego w polu karnym Mateusza Piątkowskiego. Legniczanie byli częściej w posiadaniu piłki, aż w końcu przeprowadzili akcję, po której mogli wyrównać. W 80. minucie Szczepaniak zagrał piłkę na dalszy słupek, a zamykający akcję Wojciech Łobodziński z ostrego kąta nie zdołał zmieścić piłki w bramce. W odpowiedzi tuż obok słupka uderzył Gytkjaer. Emocje zrobiły się spore, bo raz atakowali jedni, a raz drudzy. Wydawało się nawet, że Camara może znaleźć się sam na sam z Putnockym, ale ofiarnym wślizgiem sytuację Lechowi uratował Marcin Wasielewski, który całkiem nieźle w tym spotkaniu załatał dziurę na prawej obronie. Kolejnego gola w tej szalonej końcówce, gdy Miedź broniła się tylko dwójką zawodników, już jednak nie było i Lech po raz pierwszy od połowy sierpnia dostał trzy punkty za zwycięstwo.

Andrzej Grupa, Poznań

Lech Poznań - Miedź Legnica 2-1 (1-0)

Bramki: 1-0 Gytkjaer 11., 2-0 Amaral 51., 2-1 Szczepaniak 73.

Lech: Putnocky - Wasielewski, Janicki, Goutas, Kostewycz - Makuszewski (89. Tomasik), Cywka (23. Radut), Tiba, Jóźwiak (83. Gajos) - Amaral, Gytkjaer.

Miedź: Sapela - Zieliński, Żyro, Bożić, Pikk - Łobodziński, Purzycki, Marquitos (19. Camara), Fernandez, Ojamaa (69. Szczepaniak) - Forsell (75. Piątkowski).

Żółta kartka: Łobodziński.

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork).

Widzów: 20846.

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje