Reklama

Reklama

Lech Poznań ma sponsora strategicznego

Firma bukmacherska STS pozostaje sponsorem strategicznym Lecha Poznań, ale po raz pierwszy umowa z klubem będzie dłuższa niż jeden sezon. - To dla nas wspaniała wiadomość, bo zyskujemy stabilizację na kolejne dwa lata - ocenił trener Lecha Maciej Skorża.

Dane dotyczące strony finansowej umowy ponownie są tajne, ale z nieoficjalnych informacji wynika, że poprzednia roczna umowa opiewała na ok. 2,5 mln zł. Logo STS znajdowało się na przedniej stronie koszulki, na bandach wokół boiska, ale i sam sponsor często podejmował  współpracę z kibicami. Teraz zakres finansowania wicemistrza Polski będzie jeszcze większy, choć prezes STS Mateusz Juroszek nie chciał zdradzić kwoty.

- Umowa sama w sobie jest wyższa niż w poprzednich latach, ten wzrost jest nawet dość spory. Znów przegrałem z prezesem Klimczakiem - śmiał się Juroszek. - Dodatkowo dołożyliśmy premie za tytuł mistrzowski, za grę w pucharach, choć inne stawki są za Ligę Europy, a inne za Ligę Mistrzów. To będzie taki dodatkowy zastrzyk, wart naprawdę dużych poświęceń. Znając rynek sponsorski w Polsce mogę stwierdzić, że to jedna z najwyższych umów w kraju. A jeśli weźmiemy sponsorów prywatnych, a nie państwowych, to najwyższa - dodaje Juroszek.

Reklama

- Nasza współpraca to dwa lata kompleksowej, owocnej współpracy, pełnej różnych interakcji z kibicami. Prezes Mateusz Juroszek w tym czasie z sympatyka stał się fanem. To spowodowało, że wspólnie zdecydowaliśmy się na nową dwuletnią umowę - stwierdził prezes Lecha Karol Klimczak. - To wspaniała wiadomość, wielki dzień i jako trener cieszę się, że klub pozyskuje stabilizację na kolejne dwa lata. To kontynuacja pewnej współpracy, planu rozpisanego na lata, a takie projekty wychodzą najlepiej - przyznał trener Maciej Skorża.

Prezes Lecha Poznań zdradził, że gdyby nie doszło do podpisania umowy z STS, klub z Wielkopolski nie zostałby na lodzie. - Nie było takiej możliwości. Może nie mieliśmy gotowych propozycji i nie prowadziliśmy rozmów w tej sprawie, ale spływały do nas zapytania. W zasadzie to już wcześniej ustaliliśmy z prezesem Juroszkiem, że obie strony są zainteresowane dalszą współpracą i zwiększeniem jej wartości w dłuższym okresie, czyli przez dwa lata - powiedział Klimczak.

STS nie rozważa na razie możliwości strategicznego wspierania innych klubów piłkarskich. - W Polsce są kluby, która nawet za darmo chciały nam oddać miejsce na koszulce w rundzie mistrzowskiej. To nie wpisuje się jednak w naszą strategię. Z drugiej strony jesteśmy kojarzeni z Lechem, a chcemy być z całym polskim futbolem. Od ośmiu lat mieszkam w Warszawie i znajomi pytają mnie, co tam słychać w Poznaniu. Podpisaliśmy więc umowę także z reprezentacją Polski. Jako sponsor chcemy się cenić i nie pragniemy wchodzić na dwa albo trzy mecze na spodenki Śląska, Jagiellonii czy Podbeskidzia, choć może finansowo by się to opłacało. Mało jest w klubów w Polsce o tak dobrej sytuacji finansowej jak Lech czy Legia - tłumaczy Juroszek. 

Co ciekawe, koszulkowym sponsorem Legii jest rywal STS w branży bukmacherskiej - firma Fortuna. - Nasza największa konkurencja podpisała dwa lata temu umowę z Legią na trzy lata i być może dłużej tam nie będzie. Przedłużając nasz kontrakt z Lechem patrzyliśmy, czy są realizowane cele i czy wzajemne świadczenia dobrze wpływają na nasz biznes - twierdzi Juroszek.

Lech w sobotę przegrał z Legią rywalizację w finale Pucharu Polski, ale ma szansę pokonać ją w lidze. Przed startem grupy mistrzowskiej traci do zespołu z Warszawy jeden punkt, a bezpośrednie starcie będzie miało miejsce w najbliższą sobotę w Warszawie. - Jak podpisaliśmy pierwszą umowę, to zaraz wygraliśmy siedem spotkań z rzędu - przypominał prezes Lecha Karol Klimczak. - Dlatego teraz nie podpisaliśmy jej przed finałem Pucharu Polski, bo wówczas by jednego spotkania w lidze zabrakło - śmiał się Mateusz Juroszek.

Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama