Reklama

Reklama

  • 1 .Legia Warszawa (22 pkt.)
  • 2 .Raków Częstochowa (21 pkt.)
  • 3 .Górnik Zabrze (17 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (16 pkt.)
  • 5 .Pogoń Szczecin (15 pkt.)
  • 6 .Zagłębie Lubin (15 pkt.)
  • 7 .Śląsk Wrocław (14 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (14 pkt.)

Lech Poznań ma kłopoty z limitem obcokrajowców spoza UE

Obowiązujący w piłkarskiej ekstraklasie limit dwóch obcokrajowców spoza Unii Europejskiej staje się problemem dla Lecha Poznań. W piątek podczas meczu z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza trener Nenad Bjelica z tego powodu miał ograniczone pole manewru.

Lotto Ekstraklasa - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabelę!

Reklama

Lech w obecnej kadrze ma trzech takich zawodników - Wołodymyra Kostewycza (Ukraina), Abdula Aziza Tetteha (Ghana) oraz Jasmina Buricia (Bośnia i Hercegowina). Przeciwko Termalice poznaniacy mecz zaczęli w składzie tylko z Kostewyczem, ale jeszcze przed przerwą kontuzji doznał Łukasz Trałka, którego zastąpił jego "naturalny" zmiennik Tetteh.

W tym momencie gospodarze wypełnili limit, ale w drugiej połowie po jednym ze starć z pomocy lekarskiej musiał skorzystać bramkarz Matusz Putnocky. Gdyby Słowak doznał poważniejszego urazu, Bjelica musiałby dokonać dwóch zmian, bowiem wejście Burica oznaczałyby złamanie przepisu, co byłoby równoznaczne z walkowerem dla niecieczan.

- Zdawaliśmy sobie sprawę, w jakiej znaleźliśmy się sytuacji. Gdyby Putnocky musiał zejść, jednocześnie musiałbym zdjąć albo Kostewycza, albo Tetteha. Dlatego z kolejnymi zmianami czekałem praktycznie do końca meczu. Mogło się przecież zdarzyć, że nie mając możliwości zmian, musielibyśmy kończyć mecz w dziesiątkę. Na szczęście okazało się, że nasz bramkarz jest w stanie dalej grać - zaznaczył Bjelica na konferencji prasowej.

Lechici ostatecznie wygrali 3-0, a wszystkie bramki zdobyli z rzutów karnych. Szkoleniowiec na boisko nowych zawodników wprowadził w 85. minucie i w doliczonym czasie gry.

Pewnym rozwiązaniem tego kłopotu dla Lecha jest wpisanie dwóch bramkarzy na listę rezerwowych, choć w protokole jest miejsce tylko dla jednego. Drugi z nich byłby traktowany jako zawodnik z pola, ale mógłby w takiej wyjątkowej sytuacji pojawić się między słupkami, zakładając bramkarską bluzę. Tak jak to ma czasami miejsce, gdy golkiper otrzymuje czerwoną kartkę i inny zawodnik przebywający na boisku, wchodzi do bramki.

- Nigdy mi się nie zdarzyło, żebym miał dwóch bramkarzy na ławce rezerwowych. Ale nie wykluczam tego. Może trzeba rozważyć taką możliwość - nadmienił chorwacki szkoleniowiec.

Poznański klub może rozwiązać ten problem jeszcze w inny sposób. Od dłuższego czasu Burić, który mieszka w Poznaniu od ośmiu lat, stara się o polski paszport. Dokumenty czekają już na podpis prezydenta, a niedawno na portalach społecznościowych kibice zainicjowali akcję "paszport dla Jasia", w której wyrażali poparcie dla przyznania polskiego obywatelstwa bośniackiemu bramkarzowi.

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Nenad Bjelica | Jasmin Burić

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje