Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (35 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (32 pkt.)
  • 3 .Lechia Gdańsk (30 pkt.)
  • 4 .Raków Częstochowa (29 pkt.)
  • 5 .Radomiak (28 pkt.)
  • 6 .Śląsk Wrocław (24 pkt.)
  • 7 .Wisła Płock (23 pkt.)
  • 8 .Piast Gliwice (21 pkt.)

Lech Poznań - ŁKS 2-0. Konsekwencja dała punkty "Kolejorzowi"

Trenerzy Lecha Poznań i ŁKS-u w jednym byli zgodni - ligowy mecz tych drużyn "Kolejorz" wygrał zasłużenie. - Wygrał zespół, który posiadał większą jakość: i indywidualnie, i jako drużyna - mówił trener łodzian Kazimierz Moskal.

Lech wygrał z ŁKS-em 2-0 po golach Joao Amarala i Kamila Jóźwiaka, a to pozwoliło mu wyprzedzić w tabeli Wisłę Płock i - przynajmniej do niedzielnego popołudnia - Piasta Gliwice. "Kolejorz" triumfował w trzecim ligowym spotkaniu z rzędu, a w czwartym kolejnym nie stracił bramki.

- Spodziewałem się trudnego meczu, bo analizując ostatni mecz ŁKS-u z Cracovią widziałem, że ten zespół gra lepiej niż we wcześniejszych spotkaniach. Wiedziałem, że tu ważna będzie cierpliwość i ta cierpliwość się opłaciła - analizował trener Lecha Dariusz Żuraw. - Graliśmy konsekwentnie, nie dopuszczaliśmy rywala do nie wiadomo jakich sytuacji, a sami dążyliśmy do bramki. I udało się jej zdobyć, a w końcówce dołożyliśmy drugą - mówił.

Reklama

Trener Lecha cieszył się także z tego, że drugi gol padł po dwójkowej akcji wychowanków klubu - podawał 17-letni Jakub Kamiński, strzelił starszy o cztery lata Kamil Jóźwiak.

Pierwszego gola zdobył za to po indywidualnej akcji Joao Amaral. Co ciekawe, Portugalczyk miał chwilę wcześniej opuścić boisko, a gotowy do wejścia był już Jóźwiak. Sędzi technicznej Ewie Augustyn zacięła się jednak tablica elektroniczna, piłkarze wznowili grę po aucie i roszada została na moment wstrzymana. Wtedy właśnie kluczową akcję przeprowadził Amaral.

- Przygotowaliśmy zmiany na obu skrzydłach, bo Joao i Tymek Puchacz grali w Pucharze Polski, a tamten mecz był ciężki. Najpierw chcieliśmy zmienić Joao, później Tymka, ale zmieniliśmy kolejność. Trzecia roszada też była dlatego, że Pedro Tiba grał całe spotkanie w Pucharze Polski i chcieliśmy go trochę oszczędzić - stwierdził Żuraw. Tiba nie był jednak zadowolony z takiej  decyzji i od razu poszedł do szatni. Sztab Lecha nie chciał ryzykować braku swojego lidera środka pola w kolejnym meczu ze Śląskiem Wrocław, a Tiba dostał już w tym sezonie trzy żółte kartki. Kolejna, choćby przypadkowa, wykluczyłaby go ze spotkania we Wrocławiu.

Mniej zadowolony był dawny gracz Lecha, a obecnie trener ŁKS Kazimierz Moskal. - Myślę, że wygrał zespół, który posiadał większą jakość: jako drużyna oraz indywidualnie. Dzięki temu łatwiej operował piłką i łatwiej stwarzał sytuacje. Próbowaliśmy się przeciwstawić, grać agresywnie. I może gdybyśmy mieli trochę więcej jakość, to bylibyśmy w stanie stworzyć groźniejsze sytuacje. Bo były momenty, gdy akcja zapowiadała się groźnie, ale czegoś zabrakło. Albo kogoś, kto zrobiłby różnicę - ocenił Moskal.

Andrzej Grupa

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL