Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (0 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (0 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (0 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (0 pkt.)
  • 5 .Legia Warszawa (0 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (0 pkt.)
  • 7 .Podbeskidzie B.-B. (0 pkt.)
  • 8 .Pogoń Szczecin (0 pkt.)

​Lech Poznań - ŁKS 2-0. Kamil Jóźwiak w formie, napędza drużynę

- Cieszymy się z serii, bo to chyba pierwsza taka w tym sezonie. W euforię nie popadamy, bo do czołówki wciąż daleko - powiedział po wygranym 2-0 meczu z ŁKS-em skrzydłowy Lecha Poznań Kamil Jóźwiak.

Krótko po swoim reprezentacyjnym debiucie w starciu ze Słowenią Jóźwiak doznał kontuzji, która wykluczyła go z dwóch spotkań Lecha: w lidze przeciwko Wiśle Płock oraz w Pucharze Polski ze Stalą Stalowa Wola. Szansę dostał Portugalczyk Joao Amaral i to on także był podstawowym prawym skrzydłowym w meczu z ŁKS-em, a Jóźwiak został tylko rezerwowym. 21-letni zawodnik cieszył się jednak, że mógł w tym spotkaniu w ogóle zagrać.

Reklama

- Dopiero w połowie tygodnia zacząłem trenować z zespołem, miałem więc trochę mało czasu. Stwierdziliśmy jednak z trenerem, że skoro czuję się dobrze, to dlaczego nie spróbować gry? Właśnie w końcówce planowałem pomóc zespołowi i super, że to się udało - mówił lechita.

Jóźwiak w 65. minucie zastąpił Tymoteusza Puchacza, ale na boisku miał się pojawić siedem minut wcześniej. Stał już przy linii środkowej, lecz sędzia techniczna Ewa Augustyn miała problem z tablicą, która pokazuje numery zawodników podczas zmiany. A miała się na niej pojawić liczba 24, oznaczająca, że boisko opuści Joao Amaral. Lech wznowił więc grę z autu, Amaral dostał piłkę od Lubomira Szatki i po indywidualnym rajdzie zdobył swojego trzeciego gola w sezonie. Lech wycofał zmianę, a Portugalczyk opuścił boisko 12 minut później.

- Tak, miałem zastąpić Joao, ale świetnie, że został. Ja miałem już wchodzić na boisko, ale pani sędzia się spóźniła i on wtedy zrobił tę akcję. Chyba tak właśnie miało być, duże brawa dla niego - mówił Jóźwiak, który walczy z Amaralem o miejsce w składzie.

Pomocnik Lecha w końcu i tak strzelił swoją czwartą bramkę w sezonie - w doliczonym czasie wykorzystał podanie Jakuba Kamińskiego i pokonał Arkadiusza Malarza. Wcześniej doświadczony bramkarz ŁKS-u odbił dwa uderzenia Jóźwiaka - jedno zza pola karnego, a drugie po mocnym strzale bez przyjęcia z około 12 metrów. - Słowa uznania dla "Kamyczka", a mógł mieć dwie asysty. W tej pierwszej sytuacji Arek Malarz dobrze jednak obronił strzał. A my cieszymy się z serii, bo wygraliśmy trzy mecze w lidze i jedno pucharowe, ale nie popadamy w euforię. Do czołówki wciąż nam jednak dużo brakuje - mówił Jóźwiak.

Po tej kolejce Lech będzie tracił do lidera siedem, sześć lub pięć punktów - to zależy od wyników meczów Śląska z Legią oraz Pogoni z Piastem. Za tydzień poznaniacy mogą zmniejszyć tę różnicę, bo we Wrocławiu zagrają ze Śląskiem.

Andrzej Grupa

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Jóźwiak | Lech Poznań

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje