Reklama

Reklama

Lech Poznań lepszy od mistrza Słowenii

Na zakończenie zgrupowania w Belek piłkarze Lecha Poznań pokonali mistrza Słowenii NŠ Mura Murska Sobota 4-1. To trzecia wygrana „Kolejorza” i trzecia po zdobyciu czterech bramek.

Lider PKO Ekstraklasy kończy kluczowy etap przygotowań do rundy wiosennej, bo takim było blisko dwutygodniowe zgrupowanie w Turcji. Z czterech sparingów Lech wygrał aż trzy, a Banikowi Ostrawa, FC Shkupi i dzisiaj Murze Murska Sobota strzelił cztery gole. I to mimo że radził sobie bez podstawowych zawodników.

Filip Marchwiński w końcu błyśnie w Ekstraklasie?

Wydawało się nawet, że kapitan zespołu Mikael Ishak znajdzie się w kadrze na mecz z mistrzem Słowenii. Od początku tygodnia normalnie trenuje, momentami nawet więcej niż reszta drużyny. Trener Skorża uznał, że to jeszcze nie jest moment na powrót do gry, a wolne dostali też Antonio Milić, Adriel Ba Loua czy Nika Kwekweskiri. W tej sytuacji w roli napastnika wymieniali się Filip Marchwiński i João Amaral. Portugalczyk zdobył zresztą dwie bramki, ale to 20-letni Marchwiński może czuć się największym wygranym tego zgrupowania. Skorża ewidentnie dał mu szansę, a utalentowany pomocnik może w końcu ją wykorzysta. W Belek trafił do bramki rywali w trzech spotkaniach, dziś wykończył z bliska precyzyjne dośrodkowanie Jakuba Kamińskiego. W ogóle Lech w ofensywie prezentował się bardzo dobrze. Dużo dawały dośrodkowania z prawej strony Joela Pereiry, nieźle do wyjściowego składu wrócił Pedro Rebocho. Już w 9. minucie Pereira świetnie dograł do Marchwińskiego, ale strzał 20-latka obronił bramkarz Mury, podobnie zresztą jak dobitkę.

Reklama

Lubomir Šatka - ważne wejścia przy golach Lecha

O ile w ofensywie Lech grał z polotem, imponowała wymienność pozycji zawodników, to już w obronie było momentami kiepsko. Podobnie jak w starciu z Gruzinami z Dinama Batumi "Kolejorz" miał problemy z wyjściem spod pressingu. Błędy popełniali tu doświadczeni gracze, jak Lubomir Šatka, Radosław Murawski czy Bartosz Salamon. Słoweńcy potrafili też dojść do stuprocentowej sytuacji po dalekim zagraniu z własnej połowy ich prawego obrońcy.

Podobnie jak w dwóch pierwszych sparingach, Lech ustawił sobie to spotkanie dwoma golami zdobytymi w krótkim odstępie czasu. Najpierw po zagraniu Šatki do Kamińskiego, ten drugi wypuścił w bój Amarala, a Portugalczyk ograł bramkarza i wbił piłkę do pustej bramki. Po chwili zaś znów popisał się Lubomir Šatka - o to on pociągnął akcję, zagrał do Rebocho, którego dośrodkowanie z trudem wybił bramkarz Mury. Tyle że pod nogi Jakuba Kamińskiego, który zdobył swoją pierwszą bramkę w tym roku. Oprócz tych sytuacji Lech miał jeszcze kilka innych - jego grę w ataku dobrze się oglądało. W obronie wciąż jednak były problemy, a Tomi Horvat w 33. minucie w końca pokonał Mickeya van der Harta pięknym strzałem z 17 metrów. Wcześniej Holender wygrał jeszcze pojedynek z Mihaelem Klepačem.

Atak na plus, defensywa do poprawy

Trener Skorża tym razem nieco mniej eksperymentował ze składem, mniej szans dostali też nastolatkowie. Po przerwie na boisko zostali wpuszczeni Michał Skóraś i Barry Douglas, po godzinie gry - Dani Ramirez i Pedro Tiba. Dwaj ostatni jakby przegrywali walkę o pierwszy skład, zaś Skóraś w ostatnim kwadransie był próbowany w roli fałszywego napastnika. Mógł nawet ustrzelić... hat-tricka, bo w ostatnich 10 minutach najpierw nie trafił w bramkę po minięciu bramkarza, później jego strzał z dystansu zbił w bok golkiper, aż wreszcie trafił w poprzeczkę. Trzy bramki mógł też zdobyć Amaral, bo to on w 63. minucie ustalił wynik na 4-1, ale jeszcze przed swoim zejściem miał kapitalną okazję na 5-1. Było wreszcie wspomniane już trafienie Marchwińskiego z asystą Kamińskiego, czy kolejna okazja tego ostatniego z 54. minuty, gdy bramkarz Mury odbił piłkę lecącą w dalszy róg jego bramki. O ofensywę trener Skorża może być więc spokojny, a dodatkowy ból głowy zacznie się wówczas, gdy gotowy do gry będzie już Ishak. Defensywę czeka za to sporo pracy, bo nawet w końcówce meczu Mura mogła zdobyć drugą bramkę, ale Filip Bednarek wygrał pojedynek sam na sam z Tomim Horvatem.

Lech Poznań wraca do Polski. W planach - mecz z Herthą

Lech Poznań wróci jutro do Polski i ostatnie dwa tygodnie do ligi spędzi na swoich obiektach. W piątek "Kolejorz" zagra jeszcze sparing w Berlinie z Herthą, a następnego dnia podejmie Miedź Legnica. Oba te pojedynki będą zamknięte dla kibiców i dziennikarzy.

Rozgrywki ligowe Lech zacznie od wyjazdowego starcia z Cracovią - w niedzielę 6 lutego.

Lech Poznań - NŠ Mura Murska Sobota 4-1 (2-1)

Bramki: 1-0 João Amaral 21., 2-0 Jakub Kamiński 25., 2-1 Tomi Horvat 33., 3-1 Filip Marchwiński 58., 4-1 João Amaral 63.

Lech: Van der Hart (46. Bednarek) - Pereira (61. Czerwiński), Salamon, Šatka, Rebocho (46. Douglas) - Murawski (77. Skrzypczak), Karlström (61. Tiba) - Velde (46. Skóraś), Marchwiński (61. Ramirez), Kamiński (72. Antczak) - Amaral (77. Czekała).

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama