Reklama

Reklama

  • 1 .Lech Poznań (41 pkt.)
  • 2 .Pogoń Szczecin (37 pkt.)
  • 3 .Raków Częstochowa (35 pkt.)
  • 4 .Radomiak (35 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (33 pkt.)
  • 6 .Wisła Płock (29 pkt.)
  • 7 .Górnik Zabrze (28 pkt.)
  • 8 .Stal Mielec (28 pkt.)

Lech Poznań - Lechia Gdańsk 2-0 w 23. kolejce Ekstraklasy

Emocji było wiele, a bramki dopiero w samej końcówce. Lech pokonał w Poznaniu Lechię Gdańsk 2-0 po samobójczej bramce najlepszego na boisku bramkarza Lechii Duszana Kuciaka oraz trafieniu Filipa Marchiwńskiego. Wcześniej spotkanie została na kilkanaście minut przerwane, bo szalikowcy Lechii rzucalio race w sektory sympatyków Lecha.

Zapis relacji na żywo z meczu Lech Poznań - Lechia Gdańsk

Zapis relacji na żywo z meczu Lech Poznań - Lechia Gdańsk na urządzenia mobilne

Miało być widowisko w starciu Lecha Poznań oraz Lechii Gdańsk i przez ponad godzinę było - choć brakowało goli, to tempo i rozmach akcji mogły satysfakcjonować kibiców. Mecz przerwali jednak idioci kibicuący Lechii, którzy zaczęli rzucać race w sektory sympatyków Lecha.

Reklama

Obie drużyny miały przed tą kolejką tyle samo punktów, a ich bezpośrednie starcie miało podwójnie ważne znaczenie. Po pierwsze  - zwycięstwo pozwalało którejś z drużyn utrzymać  bezpośredni kontakt z czołówką. Po drugie - dawało komfort w walce o górną ósemkę. Większe chęci zbliżenia się do drużyn z podium wykazywał Lech.

Poznaniacy od pierwszych minut przejęli inicjatywę, świetnie prezentowali się w środkowej strefie, gdzie Pedro Tiba z Danim Ramirezem wytwarzali sporą przewagę. Lecha atakował skrzydłami, środkiem - gdzie się tylko dało. A przy tym bronił się na tyle dobrze, że Lechia nie potrafiła wykreować żadnej sytuacji pod bramką Mickeya van der Harta. Jeden jedyny ciekawy kontratak, rozpoczęty przez byłego kapitana Lecha Macieja Gajosa, zepsuł Conrado. Lech okazje miał, choć tylko jedną idealną, gdy z bliska spudłował Christian Gytkjaer (17. minuta). Wiele było jednak strzałów z dystansu, czy po rzutach rożnych, doskonałymi paradami popisywał się Duszan Kuciak. Bronił uderzenia Gytkjaera, Karlo Muhara czy Lubomira Szatki. Momentami aż trudno było uwierzyć, że Lech jeszcze nie prowadzi. W pierwszej połowie oddał 14 strzałów, sześć było celnych. Rywale próbowali trzykrotnie, ani razu w bramkę.

Po przerwie sytuacja stała się jeszcze ciekawsza. W 51. minucie boczny obrońca Lechii zahaczył na środku boiska wyprowadzającego atak Tymoteusza Puchacza i sędzia Piotr Lasyk pokazał mu drugą żółtą kartkę. Goście długimi fragmentami bronili się we własnym polu karnym, nadal skutecznie blokowali strzały bądź wrzutki lechitów. Kilka razy znów wykazał się Kuciak, kilka razy gospodarze nie trafiali w bramkę. Trener gdańszczan Piotr Stokowiec bynajmniej nie zamierzał ustawiać drużyny defensywnie - za dwóch skrzydłowych (Conrado i Jaroslava Mihalika) wprowadził napastnika Łuaksza Zwolińskiego oraz pomocnika Patryka Lipskiego. A przecież na boisku wciąż miał najskuteczniejszego swojego gracza Flavio Paixao. Był to sygnał, że Lechia nie tylko wierzy w Kuciaka, ale i w kontrataki. Po jednym z nich, gdy całe boisko przebiegł nawet Filip Mladenović, w dobrej pozycji znalazł się Paixao. Celował przy dalszym słupku, ale został zablokowany.

Lech napierał, ale jego napór został przerwany przez szalikowców Lechii. W 63. minucie zaczęli oni rzucać race w sektory zajmowane przez sympatyków Lecha - akurat te, gdzie siedzą rodzice z dziećmi. Część rac wylądowała też na murawie i sędzia Lasyk przerwał spotkanie, a zawodnicy udali się do szatni. Przerwa trwała 12 minut, choć była też możliwość natychmiastowego zakończenia spotkania.

Zaraz po powrocie graczy na boisko Lech ruszył do kolejnego szturmu. Już w pierwszej akcji Kuciak fantastycznie obronił strzał strzał Tiby, a dobitka z 11 metrów Ramireza była niecelna. Śmiało można było powiedzieć, że Lech gra już tylko przeciwko Kuciakowi. Słowak dokonywał cudów, a takim cudem była obrona strzału Tiby w 80. minucie. Szczęście Kuciaka skończyło się trzy minuty później. Na uderzenie z dyastansu zdecydował się rezerwowy Jakub Moder. Nie przymierzył w okienko, jak dwa tygodnie temu w starciu z Rakowem, ale strzał też był mocny i soczysty. Tyle że w słupek. Piłka odbiła się następnie od pleców interweniującego Kuciaka i wpadła do bramki!

Lech dopiął swego, cały czas atakował, ale w 90. minucie nadział się na kontrę Lechii, po której Patryk Lipski powinien był wyrównać. Dostał idealną piłkę na dziesiąty  metr, miał sporo wolnego miejsca i... nie trafił w bramkę. A Lech w kolejnej akcji stworzył sytuację Filipowi Marchwińskiemu, zaś 18-latek strzałem pod poprzeczkę pokonał Kuciaka.

Andrzej Grupa, Poznań

Lech Poznań - Lechia Gdańsk 2-0 (0-0)

Bramki: 1-0 Kuciak 83. samobójcza, 2-0 Marchwiński 90. +1

Lech: van der Hart - Kamiński, Szatka, Rogne ŻK, Kostewycz - Jóźwiak (88. Letniowski), Muhar ŻK (59. Marchwiński ŻK), Tiba, Ramirez, Puchacz (67. Moder) - Gytkjaer.

Lechia: Kuciak - Fila ŻK, CzK (51.) Nalepa, Maloca ŻK, Mladenović - Mihalik (58. Zwoliński ŻK), Tobers, Gajos (77. Saief), Makowski, Conrado (58. Lipski) - Paixao.

Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom).

Widzów: 12693.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Ekstraklasy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL