Reklama

Reklama

  • 1 .Górnik Zabrze (0 pkt.)
  • 2 .Jagiellonia Białystok (0 pkt.)
  • 3 .Lech Poznań (0 pkt.)
  • 4 .Lechia Gdańsk (0 pkt.)
  • 5 .Legia Warszawa (0 pkt.)
  • 6 .Piast Gliwice (0 pkt.)
  • 7 .Podbeskidzie B.-B. (0 pkt.)
  • 8 .Pogoń Szczecin (0 pkt.)

Lech Poznań - Lechia Gdańsk 1-0 w meczu 24. kolejki Ekstraklasy

Miał być hit, ofensywny szlagier dwóch świetnych w tym roku zespołów, a wyszła z tego bitwa. Bitwa, w której piłkarze Lechii Gdańsk nie opanowali nerwów i zobaczyli w ostatnim kwadransie trzy czerwone kartki. W przerwie na trybuny został wyrzucony trener "Kolejorza" Nenad Bjelica. Lech Poznań po golu Radosława Majewskiego pokonał Lechię Gdańsk 1-0 i traci do niej już tylko dwa punkty.

Zobacz zapis relacji z meczu Lech Poznań - Lechia Gdańsk!

Reklama

Zapis relacji na urządzenia mobilne

Trenerzy Lecha Poznań i Lechii Gdańsk chcieli wszystkich zaskoczyć zmianami w składzie, a zaskoczyli chyba samych siebie. Trener gości Piotr Nowak postanowił zagrać z dwójką ofensywnych pomocników i zamiast Simeona Sławczewa wystawił Rafała Wolskiego. Jeszcze większym zaskoczeniem było postawienie na Gino van Kessela, a nie na Flavio Paixao. Co zrobił Bjelica? On nie chciał wystawiać ultraofensywnego składu, a... dwóch defensywnych pomocników: Łukasza Trałkę i Abdula Tettha. Na ławce został harujący jak wół Maciej Gajos, ale także Darko Jevtić. W obronie niespodzianką był powrót do składu Macieja Wilusza, który w Gdańsku w meczu tych drużyn zdobył gola samobójczego decydującego o wygranej gdańszczan. A w ataku - Marcin Robak zamiast Dawida Kownackiego. Takiej rewolucji jeszcze w Lechu nie było.

Niestety, nie miało to dobrego wpływu na poziom spotkania, choć na intensywność gry nie można było narzekać. Lech nie stosował jednak pressingu, ale w miarę dobrze radził sobie w środku boiska. Często cofający się do środka Marcin Robakl wypracował nawet stuprocentową okazję Szymonowi Pawłowskiemu, ale ten przegrał pojedynek sam na sam z Duszanem Kuciakiem.  Lechia odpowiedziała kontrą trzech na trzech, którą po świetnym zagraniu Wolskiego w ostatniej chwili przerwał Wołodymyr Kostewycz. 

Lechia miała problem z uspokojeniem gry, zdołała to zrobić dopiero w okolicach 22.-23. minuty. Momentalnie przeniosła swoje akcje na połowę Lecha i było widać, jak wielki potencjał ofensywny jest w gdańskiej ekipie. Dobrze na prawej stronie radził sobie van Kessel, wspomagał go Krasić i to głównie tą stroną Lechia napędzała swoje akcje. Kilka razy w polu karnym "Kolejorza" było bardzo gorąco, ale Matusz Putnocky ani razu nie musiał ratować drużyny. W gąszczu nóg w "szesnastce" lechici  w ostatniej chwili wybijali piłkę, choć czasem niezbyt daleko. Po chwili futbolówka wracała. Jedyny celny strzał goście oddali w 39. minucie - z dystansu przymierzył Wolski, ale Matusz Putnocky wybił piłkę poza boisko.

Cały problem z tym meczem rozpoczął się w ostatniej minucie pierwszej połowy. Sławomir Peszko, zamiast oddać piłkę Lechowi w geście fair-play, zdecydował się na mocne zagranie, prawie jak strzał, w kierunku bramki, w której nie było Putnocky'ego. Prawdopodobnie doszło wtedy do słownych spięć między piłkarzami, a ich kwintesencją było to, że gdy zawodnicy schodzili do szatni, Peszko pociągnął za ucho Kędziorę. Na boisku zawrzało - do akcji ruszyli nawet rezerwowi. Ostatecznie sędzia Marciniak ukarał czterech graczy żółtymi kartkami i wyrzucił z ławki Nenada Bjelicę.

Lechii ta agresywna gra nie wychodziła za dobrze, za to Lech zaczął coraz częściej organizować akcje w swoim stylu - szybkie, na jeden kontakt. W 59. minucie po świetnym zagraniu Tetteha Robak mógł się znaleźć sam na sam z Kuciakiem, ale źle przyjął piłkę. Oddał ją Tettehowi, a ten strzelił tuż nad poprzeczką. Po chwili Radosław Majewski dobił strzał Pawłowskiego, ale gol nie został uznany - lechita był na spalonym.

Kluczowa była 70. minuta meczu. W kapitalnej akcji Lecha głównoplanową rolę miał Łukasz Trałka. To on znalazł się na prawej stronie, idealnie dośrodkował, a Robak wystawił futbolówkę Majewskiemu. Ten bez problemu trafił do siatki. Od trzech minut z boku boiska na zmianę czekał już Darko Jevtić - to on miał zastąpić Majewskiego.

Jak odpowiedziała Lechia? W najgorszy z możliwych sposobów! Nerwów nie opanowali jej doświadczeni gracze - najsłabszy na boisku Grzegorz Kuświk oraz Peszko. Pierwszy uderzył łokciem Jana Bednarka, drugi - Tomasz Kędziorę. W odstępie dwóch minut dwaj gracze Lechii zostali wyrzuceni z boiska. Mało tego - czerwoną kartkę zobaczył też rezerwowy bramkarz Lechii Vanja Milinković-Savić. Jego zachowanie graniczyło już z bandytyzmem - Serb chciał "wyzwać sędziego na pojedynek na pięści".

Grającą w dziewiątkę Lechia nie zdołała już odpowiedzieć jakąś groźniejszą akcją, a Lech zaczął grać oszczędnie. Dopiął swego - wygrał z liderem i ma od Lechii lepszy bilans bezpośrednich spotkań.

Andrzej Grupa, Poznań

Lech Poznań - Lechia Gdańsk 1-0 (0-0)

Bramka: 1-0 Majewski 70.,

Lech: Putnocky - Kędziora ŻK, Wilusz, Bednarek ŻK, Kostewycz - Trałka ŻK, Tetteh ŻK - Makuszewski, Majewski (71. Jevtić), Pawłowski (75. Gajos) - Robak (82. Kownacki).

Lechia: Kuciak ŻK - Wojtkowiak (82. Haraslin), Janicki ŻK, Nunes, Wawrzyniak - Borysiuk (82. Sławczew) - van Kessel (66. Flavio Paixao), Wolski ŻK, Krasić, Peszko ŻK, Czk (77.) - Kuświk ŻK - Czk (76.).

Żółtymi kartkami zostali też ukarani Lasse Nielsen (Lech) i Vanja Milinković-Savić (Lechia). Czerwoną kartkęm zobaczył Milinković-Savić w 78. minucie.

Widzów: 31 281.

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).

Ranking Ekstraklasy - sprawdź!

Ekstraklasa: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy


Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | Lechia Gdańsk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje