Reklama

Reklama

Lech Poznań. Kadra już zamknięta

Tylko czterech nowych obcokrajowców oraz sporo młodzieży wychowanej w klubowej akademii - na taką rewolucję zdecydowali się szefowie Lecha Poznań. - Jeśli chodzi o transfery przychodzące, to na ten moment kadra jest zamknięta - mówi dyrektor sportowy Lecha Tomasz Rząsa.

Z "Kolejorzem" po poprzednim sezonie pożegnało się aż jedenastu piłkarzy - w większości ze sporym doświadczeniem. Zastąpiła ich głównie młodzież, przez lata wychowywana w Akademii Lecha we Wronkach, ale też czterech obcokrajowców. Ta mieszanka dobrze prezentowała się w sparingach, ale czy tak będzie w lidze - już wkrótce zobaczymy.

- Wiedzieliśmy, jacy zawodnicy odeszli i wiedzieliśmy, jacy dołączą do nas z naszej akademii. Czy to ci wracający z wypożyczeń, czy też młodzi, którzy stawiają dopiero pierwsze kroki w tym zespole. Mieliśmy też potrzeby zewnętrzne, stąd kilka innych transferów. Zawodnicy, którzy już dołączyli i biorą udział w sparingach, treningach i życiu zespołu potwierdzają to, co o nich wiedzieliśmy. Nie ma tu żadnych negatywnych niespodzianek - mówi dyrektor Rząsa. Z tego wynika, że "przypadków" Nickiego Bille czy Muhamada Keity raczej nie będzie.

Reklama

Jednym z liderów Lecha ma być bramkarz Mickey van der Hart. Wychowanek słynnej szkółki Ajaksu Amsterdam w sparingach spisywał się bardzo dobrze, potrafi bardzo dokładnie zagrywać nogą. - Wprowadza spokój w naszej grze defensywnej, słychać go było na boisku. Do końca czeka z podaniem, potrafi zagrać na lewo, na prawo czy przez środek, nie robi mu to różnicy. Nas to cieszy, bo daje więcej możliwości rozegrania piłki, a przeciwnikowi trudniej jest założyć wysoki pressing - ocenia dyrektor Rząsa.

Zmiany w składzie Lecha będą możliwe tylko wtedy, gdy z drużyny ktoś odejdzie. Mowa tu oczywiście głównie o Robercie Gumnym, którego Lech chciałby korzystnie dla siebie sprzedać. - Jeśli tak się stanie, to jesteśmy gotowi na alternatywne rozwiązania, bo posiadamy nazwiska kilku piłkarzy na tę pozycję. Wiadomo, że ciężko byłoby zastąpić piłkarza tej klasy co Robert Gumny w stosunku jeden do jednego, ale to byłby ktoś, kto by się dopasował do szatni i mógł decydować o sile zespołu - zapewnia Rząsa.

Dyrektor klubu przyznaje więc, że kadra jest zamknięta, ale też w Lechu niczego się nie obawiają. - Mamy po dwóch zawodników na każdą pozycję, a nawet więcej. Taki Marchwiński może grać na pozycji numer dziesięć czy na skrzydle, Amaral także na dziewiątce. A przecież jako dziesiątki są Jevtić czy Moder, tak że tu jest bogactwo. Defensywa wygląda stabilnie, a czekamy jeszcze aż po dwumeczu z Cracovią dołączy do nas Lubomir Szatka - mówi Rząsa.

Lech rozpocznie sezon w sobotę - od wyjazdowego spotkania z mistrzem Polski Piastem Gliwice.

Andrzej Grupa

Ekstraklasa: sprawdź terminarz nowego sezonu

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL