Reklama

Reklama

  • 1 .Raków Częstochowa (19 pkt.)
  • 2 .Górnik Zabrze (16 pkt.)
  • 3 .Zagłębie Lubin (14 pkt.)
  • 4 .Śląsk Wrocław (13 pkt.)
  • 5 .Lechia Gdańsk (13 pkt.)
  • 6 .Legia Warszawa (13 pkt.)
  • 7 .Pogoń Szczecin (11 pkt.)
  • 8 .Jagiellonia Białystok (11 pkt.)

Lech Poznań. Jest gorzej niż rok temu

Jeśli Lech Poznań nie wygra z Koroną Kielce, na półmetku rozgrywek będzie miał słabszy bilans punktowy i gorsze miejsce w tabeli niż przed rokiem. A poprzedni sezon był najgorszym dla poznańskiego klubu od kilkunastu lat.

Po trzech ligowych spotkaniach bez wygranej Lech jest w tabeli dopiero dziewiąty - zdobył 19 punktów, ale zaledwie siedem z nich w Poznaniu. Rok temu miał dorobek 20 punktów, a wyniki i gra były na tyle rozczarowujące, że pracę właśnie po 14. kolejce stracił trener Ivan Djurdjević. Zastąpił go wtedy tymczasowo Dariusz Żuraw, który nieco dźwignął drużynę (cztery oczka w dwóch meczach), ale wkrótce został zastąpiony przez Adama Nawałkę.

Reklama

Teraz Żuraw już "na stałe" prowadzi drużynę, która jednak znów jest tylko ligowym średniakiem. Pokonanie Korony sprawi, że Lech będzie miał lepszy bilans punktowy niż na półmetku rundy zasadniczej rok temu (teraz 22 punkty, wtedy 21), ale miejsce w tabeli będzie na pewno gorsze (wtedy szóste, teraz dziewiąte lub ósme). A przecież na początku rozgrywek "Kolejorz" był liderem!

- W tych pierwszych spotkaniach graliśmy na euforii po okresie przygotowawczym, gdzie wiele rzeczy nam wychodziło. Wszyscy myśleli, że tak dalej będzie. Wtedy przytrafiły się jednak błędy i wpadki, które zachwiały zespołem. Jego stabilnością, grą do przodu, wyprowadzaniem piłki. To zostawiło swoje piętno i nie jest łatwo teraz do owego stanu wrócić. Po prostu życie zweryfikowało nasze plany - tłumaczy trener Lecha Dariusz Żuraw.

- Piłkarzom nie jest teraz łatwo, zwłaszcza gdy patrzą na całokształt, na oczekiwania, sytuację w tabeli. Starają się grać ostrożniej niż wtedy, bo pamiętają, że z takiej ofensywnej gry zaczęły się brać straty bramek. Mamy proces, w którym na nowo staramy się im wpoić wiarę, żeby nie bali się grać i próbowali tego co wtedy. Nie jest to łatwe, ale mam nadzieję, że wrócimy do ofensywnego i skutecznego futbolu - dodaje trener Lecha.

Norweski stoper Lecha Thomas Rogne uważa, że piłkarze Lecha już przed sezonem wiedzieli, że drużyna może mieć problemy. W czerwcu doszło do rewolucji - "Kolejorza" opuściło kilkunastu graczy, kadrę uzupełnili głównie gracze młodzi. - Wiedzieliśmy, że to będzie rok, w którym wiele rzeczy nie będzie nam automatycznie wychodziło. Grę ofensywną możemy oceniać pozytywnie, bo stwarzamy wiele sytuacji i zdobywamy dużo bramek, ale w defensywie wciąż czeka nas wiele pracy. Pracujemy nad rozwojem i nie chcemy być taką "niby-drużyną", ale zespołem, który zawsze walczy do końca i pokazuje swoje zaangażowanie - uważa Rogne.

- Jeśli spojrzymy tylko na tabelę, to trudno być zadowolonym z tego, co osiągnęliśmy. Gorąco jednak wierzę w to, że idziemy w dobrym kierunku i przyjdą efekty naszej pracy, także punktowe - mówi Żuraw.

Kto wie, czy jednak po sezonie trener poznaniaków na nowo nie będzie musiał budować drużyny. Kontrakty kończą się m.in. Christianowi Gytkjaerowi i Darko Jevticiowi, a pozostanie Kamila Jóźwiaka czy Roberta Gumnego też jest bardzo wątpliwe.

Niedzielny mecz Lecha z Koroną Kielce rozpocznie się o godz. 15.

Andrzej Grupa

Ekstraklasa: wyniki, tabela, strzelcy, terminarz

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje